Jump to content
Dogomania

shafireq

Members
  • Posts

    71
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by shafireq

  1. Ja mam kundelka adpotowanego na dogo, nie ze schroniska, ale znalezionego przez pewną dobrą osóbkę na ulicy. :)
  2. My mamy parcianą smycz, bo się łudzę, że dłużej wytrzyma... w drodze do zoologicznego poprzednia smycz została przegryziona podczas szarpania... ;) mamy też parciane szelki, ale niestety już są troszkę nadgryzione, bo nie chciało mi się ich sciągnąć suni w domu i się troszkę z nimi rozprawiła... :angryy: mam nauczkę na przyszłość.. ;)
  3. Ja niedawno adpotowałam na dogo krótkowłosą sunię :) tak, żeby dzieci nie miały za co ciągnąć ;)
  4. Puli poleciła mi ten wątek.. ja mam dwójkę dzieci (2,5letnią córeczkę i rocznego synka). Od dwóch tygodni mamy suczkę adoptowaną tu na dogo :) chciałam się Was zapytać, drogie Mamuśki radzicie z podkradaniem jedzenia (psy dzieciom). U mnie niestety kończy się to płaczem dzieciaków :( a Żelkę trudno upilować (zawsze wyczai moment, żeby coś wykraść..). Moje dzieci miały już kontakt z psiakiem - moi rodzice mają suczkę i zawsze przyjezdzają do nas z nią, a jak moja córeczka była malutka to mieszkaliśmy u nich jeszcze, więc Agata miała duzo kontaktu z sierścią i językiem psiaka ;) I muszę przyznać, że moje dzieci w ogóle nie boją się zwierząt, Agata wręcz za każdym napotkanym pieskiem biega lub przynajmniej woła. Jedzenie z miski psiej też już przerabialiśmy ;) A dla porównania - tydzień temu byli u nas znajomi z dziećmi - synek, który ma prawie 3 lata spędził cały czas na kanapie między rodzicami, bo się bał psa.. (dodam, że jest alergikiem..).. pod konieć odwiedzin odważył się dotknąć psa, ale jak Żelka go polizała to był krzyk.. no comments... ;) A to moja córka z Żelką :) : [url]http://img113.imageshack.us/img113/4762/053720060904agataxx3.jpg[/url] [url]http://img113.imageshack.us/img113/4791/053820060904agatala4.jpg[/url] [img]http://pageperso.aol.fr/Ewelinea/images/Emoty/m1.gif[/img] [COLOR="Red"]mod.[/COLOR]
  5. [LEFT]Dzięcki, [B]Puli[/B] :) Jak zawsze jesteś niezawodna :)[/LEFT]
  6. Ma tak około 6 miesięcy (jest znaleziona więc wet określił po zębach) i jest kundelkiem (zdjęcie w avatarze)
  7. Podobno z jednego numeru IP można się podpisać tylko raz dziennie, więc nie sądzę, żeby komuś się chciało wchodzić codziennie przez 200 dni żeby wklepać jedną osobę. Może się mylę. Fakt faktem, że mogliby chociaż zarządać numeru pesel (i utajnić go do wglądu) i podpiąc to pod programik sprawdzający poprawność tego numeru (istnieje!!), ale to już tylko moje dywagacje..
  8. Może ustalmy jedną wersję i trzymajmy się tego. Chyba ktoś tu tym całym bałaganem (czyt. akcją) zarządza i niech on zadecyduje.. zastanawia mnie jedynie czemu zawsze jak się rozchodzi o dobro zwierząt musi się to skończyć na niesnaskach. Przecież wszyscy walczymy o ich dobro, więc raczej powinniśmy się łączyć, a nie dzielić...
  9. Moim zdaniem Formica ma rację. Przecież walczymy o dobro wszystkich zwierząt a nie tylko psów, więc powinno się uwzględnić i inne zwierzęta we wszystkich pismach, a nie później. Najlepiej by było, żeby dało się jeszcze to jakoś zmienić, a jeśli nie, to miejmy nadzieję, że rządzący wezmą pod uwagę też inne zwierzęta, gdy będą zmieniać prawo.
  10. chyba najlepiej by było gdyby ktoś wrzucił na jakiś serwer pliki pdf z tymi wszystkimi tekstami, listami itd. i każdy, kto będzie potrzebował to sobie sciągnie i wydrukuje. Moim zdaniem zaraz się zrobi konkretny bałagan :( i najgorsze, że podpisy mogą się zmarnować, a szkoda by było strasznie!!
  11. [quote name='boksiedwa']i ja też podpisałam :D mam tylko pytanie czy będę też mogła podpisac wersję "papierową"?[/quote] Wydaje mi się, że nie można dublować podpisów, ale ja nie jestem specem.
  12. Czemu tu taka cisza :placz: czy naprawdę nikt nie wie co się dzieje z Żółtym??
  13. Podpisałam :) oczywiście za!! :thumbs:
  14. Mam problem z moją suczką. Nie wiem czy to w tym dziale, jakby nie w tym to nie krzyczcie :shake: Problem polega na tym, że zabiera jedzenie dzieciom. Wystarczy że dziecko ma coś w ręku to prawie na 100% może się z tym pożegnać. Niestety dzieci są małe, więc nie mają szans jej odgonić a i moje pilnowanie nie na wiele się zdaje bo ona zawsze znajdzie moment mojej nieuwagi :oops: nie wiem jak sobie z tym poradzić, bo przecież muszę czasem dać dzieciom coś do ręki do jedzenia, a mam już dosyć płaczów dzieci, że pies im coś zabrał. Karcę ją, ale nic na nią nie działa :/ ona jakaś mało reformowalna jest. Najgorsze że często zabiera dzieciakom jakieś herbatniki, a przecież psom nie powinno się dawać sodyczy :( jak mam sobie z tym poradzić? Odizolować się ich za bardzo nie da :(
  15. [quote name='Mrzewinska'] Pies niczego nie uczy sie od razu - bop nie rozumie slow. trzeba ze swieta cierpliwoscia powtarzac i powtarzac[/quote] Wiem :) ja nie oczekuję od razu wyników :) [quote name='Mrzewinska']Jesli polozysz zmakol na wyprostoowanej dloni, to tez probuje lapac zebami? To zacznij od smakoli mniej pobudzajacych. Jak jest po obiedzie, podawaj na wyprostowanej dloni kawalek suchego chleba... Zeby nauczyla sie cokolwiek brac z dloni delikatnie.[/quote] Dziś spróbowałam jej dać smaczka naotwartej dłoni i przycisnęłam palcem - były tak mniej więcej dwa liźnięcia i jedna próba zębowa powtarzające się cyklicznie. Była po jedzeniu, więc może to sprawiło, że nie była zbyt nachalna. Problem jest taki, że dla niej w zasadzie każde jedzenie jest pobudzjące, nawet suchy chleb. Może by się udało z marchewką, bo ją toleruje tylko przy okazji innego jedzenia (wymieszaną z czymś innym), ale boję się, że jak poczuje że to marchew to odejdzie i koniec ćwiczenia :( [quote name='Mrzewinska']Zostaw ja w domu w szelkach lub w obrozy. Niech sie do tego przyzwyczaja. [/quote] Jak jest w domu w szelkach to zaczyna się tarzać po podłodze i próbować je gryźć. Niestety (nie wiem jak) ale udaje się jej je jakoś chwycić i je gryzie. Nie chciałabym jej przez noszenie ich zachęcać do gryzienia rzeczy (chociaż i tak wiele rzeczy już mi pogryzła) :(
  16. Moja sunia to Żelka ;) Za czasów mieszkania z rodzicami to były: 1. Nuka 2. Pony ['] 3. teraz jest Łatka :)
  17. Ale zauważcie, że labkowi nie przeszkadzało, że zadał się z kundelkiem tylko jego właścicielce!! Psy są czasem o wiele mądrzejsze niż ludzie... ja w swoim życiu miałam jednego rasowca i kilka kundelków (jeszcze za czasów mieszkania z rodzicami) i uważam, że kundelki to najlepsze pieski na świecie i do tego najmądrzejsze! o! :)
  18. Ja jestem tu od jakiegoś czasu, ale przedstawiam się dopiero teraz, bo najpierw na dogo szukałam psiaczka. Prawie dwa tygodnie temu trafiła do nas Żelka. Jej fotki znajdziecie tutaj (i cały jej wątek) : [URL]http://www.dogomania.pl/forum/showthread.php?t=29440[/URL] :) Poza nią mam jeszcze w domu rybki ;)
  19. moja sunia lubi jedzonko gotowane. Sucha karma "wchodzi" jej tylko w postaci nagród za wykonanie czegoś podawanych z ręki (czasem ma w misce nasypaną suchą karmę, ale je nie tknie chociazby nie wiem jak była głodna - czeka na gotowane ;) )
  20. Ja adoptowałam suczkę na dogo niecałe 2 tygodnie temu. Znalazła ją alanowak na ulicy, przechowała ją na tymczasie wandul 66 a potem trafiła do nas :)
  21. no zobaczymy ;)
  22. O przypadkiem trafiłam na ten wątek i bardzo się cieszę :) ja mam też problem z sąsiadami. Zaczęło się zaraz jak adoptowaliśmy Żelkę na dogo (niecałe 2 tygodnie temu). Trzy dni po tym fakcie przyszła jedna sąsiadka nagadać mi, że nam się psa zachciało, a oni na osiedlu walczą z posiadaniem psów (faktycznie jest ich jakoś mało), bo się załatwiają na trawniku... no ok, ja powiedziałam, że ja sprzątam po swoim psie, albo go prowadzę niedaleko na łąkę, żeby się załatwił (nie robi koło domu). Ogólnie rozmowa nie była miła.. parę dni później mąż tej sąsiadki wydarł się przez okno na mojego męża za to, że pies się załatwia koło domu. Mąż powiedział, że robi tylko siku, więc facet zamknął okno i nic nie powiedział. Ale sąsiedzi mają kolejne pretensje. Staramy się jej nie zostawiać samej, ale dwa razy została, jak szliśmy do Kościoła i niestety strasznie płakała. Nie było nas około godzinki za każdym razem, więc nie długo i było to w środku dnia. Niestety po drugim razie przyszli inni sąsiedzi z pretensjami. Nagadali, że oni chcą spokoju na stare lata itd.. nie dało im się wytłumaczyć, że to pies po przejsciach, który został przez kogoś porzucony i trzeba czasu, żeby się przekonał że nie chcemy go zostawić.. ale oni widzą tylko czubek swojego nosa :angryy: najlepsze jednak jest to, że mam małe dzieci, które robią o wiele więcej hałasu niż pies (on wcale nie szczeka, tylko ten płacz) i często (zwłaszcza córeczce) zdaza się robić nocne koncerty (nawet kilka razy w nocy nawet po pół godziny). Ich argument na to jest że oni dzieci kochają... eh... ciekawe tylko kiedy zadzwonią na policję poskarżyć się na koncerty :( chciałam się zapytać czy jest możliwe, żeby sąsiedzi sobie wymyślili, że będą zabraniać innym mieszkańcom posiadania psa (ja mieszkam w tym bloku 1.5 roku i nie znam się na tych wszystkich układzikach)?? mój pies naprawdę nikomu nie wadzi, nie gdyzie ani nic.. tylko ten płacz. Próbuję go uczyć, że zostanie w domu to nic strasznego, ale na to trzeba czasu..
  23. Pewnie gdybym mogła to bym tak zrobiła, ale niestety z taką gromadką jak moja (dwoje dzieci i pies) cięzko cokolwiek sprawnie i szybko zrobić (np. sprawnie wyjsc z domu na spacer) nie mówiąc już o wejsciu/wsiądnięciu gdziekolwiek/do czegokolwiek (o wejsciu do sklepu nie ma mowy), a mężulek zapracowany więc narazie odpada.. :( jakoś będziemy sobie radzić ;)
  24. Dzisiejszy efekt: założenie szelek na spacer to była totalna porażka - nawet nie chciała usiąść na polecenie. Skakała, gryzła i wszystko tylko nie to co ja chciałam :( co do uczenia niegryzienia to kolejna porazka: połozenie smaczka na ręku i przycisniecie palcem i zacisnięcie w pięści zakonczyło się pogryzieniem, moze nie mocnym, ale zębów używała bardziej niż języka :( Jestem z Zakopanego, nie znam tu nikogo kto się zajmuje tresurą psów. Jak możecie kogoś polecić to chętnie skorzystam.
  25. Ja staram się być w stosunku do niej konsekwentna i uczyć ją zachowania, ale niestety to bardzo ruchliwa suczka i jak wydaję komendę "siad" to usiądzie, ale tylko na chwilę, bo pupa się jej cały czas kręci. Trudno ją zmusić do posiedzenia dłużej, bo ona ma za duzo energii chyba (albo i radości życia też). Oczywiście za każde prawidłowe wykonanie polecenia dostaje nagrodę. Próbowałam dziś trzymać w palcach przysmak, żeby go spróbowała delikatnie wyjąć albo wylizać i niestety zostałam trochę przygryziona. Równie ciężko jest jej założyć szelki na spacer, bo ona z wielkiej radości chyba się strasznie szarpie i gryzie smycz. Dziś spróbowałam ją uspokoić komendą siad (dostała nagrodę za wykonanie) i wydałam komendę "daj łapę" żeby mi podawała łapy do zakładania (również została nagrodzona), ale niestety nie obyło się bez podgryzania, aczkolwiek było trochę spokojniej. Niestety obawiam się o dzieci. Chodzi o to, że moja córeczka jak widzi, że daję suni smaczka w nagrodę to też chce ją karmić z ręki, a niestety nie zawsze pies wtedy zasługuje na nagrodę i wychodzi na to, że dostaje nagrodę również w nieodpowiednich momentach. Staram się córeczce tłumaczyć, ale ona nie zawsze chce się dostosować, bo jest jeszcze mała. Staram się też w takich momentach wydaćpsu jakąś komendę i mówię córce,w którym momencie ma psu dac, ale też nie jestem w stanie tego zawsze upilnować. Mam nadzieję, że to nie zmieni toru procesu wychowawczego psa. Może mi powiecie czy w ogóle dobrą drogą idę?
×
×
  • Create New...