Więcej szczegółków??
Zamówiliśmy pieska w znajomej chodowli. U suczki, która miała szeniaki, były jakieś komplikacje, pierwszy raz miała małe i do tego tylko cztery. Dwa umarły po 1,5 miesiąca w tym ten nasz (i to na dzień przed odebraniem) :cry: . Miały chyba wadę genetyczną. Ryczałam chyba ze dwa dni i to nie dla tego że go nie mamy tylko było mi go tak żal. Za to dostaniemy szczeniaka z następnego miotu od ''doświadczonej'' :wink: suczki.
Ale mogę codziennie latać do Wicinki (innego szczeniaka), chociaż to nie to samo i jeździć do chodowli (są tam też wyżełki i inne stery) i obiecali mi że wezmą mnie kiedyś w pole zobaczyć jak psy polują :D
No, wyżaliłam sie :D