Nie potrafię znaleźć podobnego tematu, tak więc zakładam nowy. Wybaczcie jeśli coś przeoczyłam.
Mój psiak 14,5 roku, od stycznia tego roku jesteśmy pod opieką kardiologa (leki cardisure, cardialis, upcard, zastawki nie halo, powiększone serce), zrobiliśmy w tym samym czasie badanie krwi (wysokie parametry wątroby, mocznik był wtedy w okolicach 45mg, mieścił się w normie) obraz usg wątroby: powiększona + cysta między płatami. Wprowadziliśmy suplementy na wątrobę Hepatil Advanced.
Pies radosny, kontaktowy ale... coraz mniej je. Dużo pije (efekt uboczny Upcardu jak sądziliśmy z weterynarzem)
Wyniki obecne, po miesiącu leczenia: mocznik 177mg!, dodaliśmy coś na wspomaganie nerek, wątróbka nieco lepiej z wynikami. Zmniejszyliśmy Upcard. Gorzej usg wątroby: cysta zniknęła! są za to trzy małe guzy :(
Psiak dalej kontaktowy, to mnie cieszy, chce na spacer, chce się bawić, ale mało, tragicznie mało je, i mamy coraz gorzej z podawaniem wszelkich suplementów i lekarstw. Mniej pije i mniej siusia (wiadomo, Upcard zmniejszony). Podejrzewam, że mocznik jest winowajcą braku apetytu - zagląda do miski, ale go jakby odtrąca, nawet jeśli znajdują się tam tak zwane "psie marcepany z cukrem" w postaci ugotowane wołowiny z ryżem (przeszliśmy na gotowanie, odkąd nie ruszył żadnej karmy - próbowaliśmy od Doliny, przez Animonde, Rinti, Carnilove na puszkach weterynaryjnych kończąc). No prawie nie je. Miękką pierś z kurczaka z Brita to wsunął skubaniec, a co ;) (co raczej wyklucza problem z zębami, bo żuje toto bez problemów). A bardzo chcieliśmy wprowadzić dietę odciążającą wątrobe :(
Ale tu zaczynają się schody, każdy z wetów ma inne zdanie co do zbijania mocznika: kardiolog kroplówką podskórnie (żeby serca nie odciążać), drugi dożylnie, inny wcale, bo parametry powinny spaść po zmniejszeniu Upcardu (min wysokie mocznik może być efektem ubocznych). Nie ma wymiotów, czasem mu się odbije po wypiciu wody. Wykluczam na razie brak apetytu z powodu bólu - nie jadł nawet kiedy dostał zastrzyk przeciwbólowy.
Skłaniam się do karmienia na siłę przez strzykawkę, i podjęcia próby przepłukania psa pod okiem kardiologa.
Czy ktoś może miał podobny przypadek? Albo ma jakiś pomysł? Odchodzę już od zmysłów. Im bardziej się staram umilić mu dziadkowe życie tym gorzej się robi :(