dzięki za rade obyło się bez blendera, może więcej roboty z tym ale poszliśmy za radą z zoologa od nas z miasta, to znaczy wsypaliśmy do woreczka, zawinęliśmy w szmatkę i tłuczkiem do mięsa udało się to pięknie rozkruszyć, i z tego co widzę niejadkowi wolfsblut bardziej smakuje niż N&D bo przynajmniej próbuje gryźć te wolfsblutowe granulki.