-
Posts
67 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by Lotka22
-
Też się podpisuję pod wypowiedzią malaSilky. Byłam w poznańskim schronisku przed świętami Bożego Narodzenia. Zawiozłam im 3 duże, 15 kg opakowania karmy, kości, smycze, obroże, kilka piszczałek. Tak więc na "dzień dobry" zostaliśmy (ja i mój znajomy), wyzwani, że schronisko jest nie czynne. (to było chyba dzień czy dwa przed wigilią), na wiadomość, że wieziemy karmę, niemiła i opryskliwa kobieta wskazała nam miejsce gdzie mamy ją zostawić i to wszystko, a może chociaż skromne "dziękuję"? :roll: Do Sułtana nas nie wpuścili :shake: a tak wtedy chciałam zobaczyć tego malca.
-
Witam, my jesteśmy po prześwietleniu RTG już miesiąc i przez ten miesiąc intensywnie wdrażamy w życie zalecenia pani doktor- no niestety. Tragedii nie ma, bo w przypadku Antona jest to spłaszczenie stawu lewej nogi, co raczej ma już się nie pogorszyć, no ale nigdy nie wiadomo. No niestety Anton to wynik złej chodowli, nieodpowiedzialnych ludzi :mad: Chcę tylko przestrzec, bo czytając posty znalazłam zdanie odnośnie wielkiego zła jakie rzekomo ktoś wyrządza szczeniakowi, bo nie puszcza go luzem. Tak więc, po wizytach u Pani ortopedy, po konsultacjach, wiem że z bieganiem szczenięcia jest różnie. Anton ma całkowity zakaz biegania luzem, tzn za przysłowiowym "kijem". Może natomiast, ba powinien biegać po lini prostej, czyli np. przy rowerze. Szczeniak w czasie rozwoju nie powinien szaleńczo biegać luzem, robić ostrych zwodów, ganiać za innymi, starszymi psami. Jest to częsty błąd popełniany przez wielu ludzi. Obciążenie stawów jest znacznie większe niż w przypadku biegu w lini prostej. No oczywiście bez zbędnej przesady, ale radziłabym z własnego doświadczenia zachować umiar. Ja płaciłam 150 zł za badanie, zdjęcia i konsultacje, warto było, bo mam naprawde zaufana i profesjonalna lekarkę. Za miesiąc kolejne badania i mimo, że to dysplazja (czyli słowo które każdego przyprawia o dreszcz), to wiem, że odpowiednia opieka i kontrola, mogą zdziałać cuda :) Pozdrawiam i wytrwałości.
-
Istnieje prawo, ktore mowi, ze nie mozna puszczac psow luzem 200m poza terenem zabudowanym. Uwazam, ze w przypadku mojego psa, to prawo ma uzasadnienie, gdyz z racji tego, ze ma on silnie zakorzeniony instynkt łowiecki, puszczanie go luzem jest czysta bezmyslnoscia. W wieku 4 miesiecy zwial za pierwsza sarna i od tego czasu skonczylo sie kozakowanie. Ale fakt w przypadku niektorych pieskow, to prawo JEST śmieszne. Pozdrawiam
-
Ja też mam mlodego piecio-miesiecznego, zabki juz prawie zmienione, szyybko poszlo, bez uszkodzen sprzetow domowych :) Troche smierdzialo z pycha, ale tragedii nie bylo.
-
Pytanie, za jednego psa na wsi nie trzeba placic podatku, tak jest w prawie polskim. Czy to jest rownoznaczne z tym, ze nie trzeba go rejestrowac w urzedzie miasta? Pozdrawiam.
-
Witam Runner, mysle, ze moge Ci pomoc :) Mam 4 miesiecznego haszczaka, z ktorym takze mielismy duzo klopotow jesli chodzi o gryzienie. Pisze mielismy, bo teraz sytuacja sie stabilizuje (nareszcie). Rowniez pisalam tu na forum o jakies rady i otrzymalam ich duzo, ale nasze haszczaki to psy z osobnej polki. Tak wiec konsekwencja, konsekwencja, jeszcze raz konsekwencja... po pierwsze gdy psiak gryzie w zabawie, to mowisz stanowcze "nie" i konczysz zabawe, najlepiej ignorujac psiaka. Po drugie gdy raz zakazales, to juz nigdy nie zmieniaj zdania. Puki psiak jest maly to takie gryzo-przepychanki z nim wydaja sie zabawne, ale pozniej to stanie sie uciazliwe. Po trzecie Twoj haszczak w pozniejszym etapie wzrastania bedzie zaczepial Cie tak zwanym podszczypywaniem, bedzie to wygladalo tak, ze psiak bedzie podlatywal do ciebie i kąsal, to jest proba zwrocenia uwagi, zaproszenia do zabawy, zaczepka... NIE POLECAM reagowac na to tak jakby oczekiwal tego Twoj psiak, Ty zaczynasz zabawe i Ty ja konczysz. Aha no i wazna rada: najpierw zwroc uwage rodzinie lub wspollokatora, ze zasady obowiazuja kazdego z nich. Bo na nic Ci sie zda uczenie psiaka, jak ktos z rodziny nie bedzie przestrzegal tych paru zasad. Trzymajac sie tych regul zminimalizujesz gryzienie w zabawie, ale nie zniecheciaj sie jezeli Twoj haszczak od czasu do czasu bedzie lamal te reguly, takie sa te nasze psiaki ;) Ja obecnie jetem na kolejnym etapie tego gryzienia. Mysle, ze chodzi w nim o taka mini dominacje, sprawdzenie swoich mozliwosci. I wlasnie to gryzienie trzeba jak najszybciej eliminowac. Wyglada to tak, ze np. pies bedac na spacerze po chwili rzuca sie i probuje swoich sil w kąsaniu za nogawke, po ludzku nazwalabym to zlosliwoscia, ale oczywiscie psom nie przypisuje sie ludzkich cech ;) Na szczescie dostrzegam, ze Anton staje sie karny, a takie "wyskoki" zdazaja sie juz coraz rzadziej. I wazna rada z autopsji, gdy Twoj ukochany, wymarzony haszczak Cie gryzie, to nie zniechecaj sie. Kiedys na pewno mu to minie :) POZDRAWIAM.
-
No a u mnie caly wór tej karmy zostal :roll: Oddam do schroniska jak bede w Posen, jakis psiak sie ucieszy :) Anton po dwoch dniach nawet na nia nie spojrzal, teraz je Acane i juz lepiej. Pozdrawiam.
-
A ja jestem zadowolona z Acany! Anton to pies z problemami zywieniowymi, nie je za duzo, z reguly kaprysi, grymasi... A Acane jak narazie je i chwala jej za to!
-
Najpierw wolalam psa i jak skupialam na sobie uwage, to sklanialam Antona do siadania, przyciskajac mu zad do ziemi. Jednoczesnie mowilam "siad" i dawalam nagrode. Po kilku razach zalapal, gorzej bylo z lezec ;) Z tym moim haszczakiem to nie da sie za duzo wywinac ;) Pozdrawiam.
-
[quote name='Cathedral']To wysokie masz wymagania... Uważaj, bo zrazisz do siebie ludzi... Nie wiem, czy się tu wypowiadać, czy nie, bo nie jestem ani wetem, ani dietetykiem :razz:[/quote] Bo to wazne pytanie, a z tego co wiem to kilka osob tutaj to weci. Nie chce nikogo zrazac, bez przesady... :roll::shake: Nie rozumiem zarzutow.
-
kurczak wczoraj uslyszalam dokladnie takie samo pytanie... Nie mam pojecia co z takimi psami. Pewnie prawo stoi po stronie mysliwego i nie musi sie martwic o legalnosc chodzenia z takim psem na spacer. Zreszta nie wiem...
-
Witam, prosze tylko o fachowe wypowiedzi. Anton (syberian husky) dostaje karme Acane, jako, ze jest niejadkiem z reguly zjada 1/3 dawki zalecanej na jego wiek i mase. I tu moje pytanie, czy w takim wypadku powinnam serwowac mu jakies dodatkowe witaminy, mineraly? Wiem ze jak pies dostaje zbilansowany pokarm, to sie tego nie robi, ale co w przyadku Antona? Dziekuje za fachowe rady. Pozdrawiam.
-
Kuolematon polowania sa przez caly rok, na dziki np. Wiem, bo sprawdzilam na stronie kólka mysliwskiego. A i z kagancem nie mozna psa puszczac. Fakt jest to rozwiazanie, ale zakaz obowiazuje tak czy siak. Edzina zgadzam sie z Toba w 100%. Pozdrawiam.
-
Ja tez mialam podobny problem i polecono mi tzw. Żwacz wołowy. Maly je chetnie, to jego kochany przysmak, ale kupki i tak zbiera. Ostatnio mialam nieprzyjemna syt. bo sie dorwal do ludzkiej :shake: Rozne smieciarstwa tez przynosi, dla niego sa to zdobycze ze spaceru. Mysle, ze w przypadku Twojej suni to podobny przypadek :) Pozdrawiam.
-
a no niestety... czy pies zdziczaly, czy z premedytacja wypuszczony przez wlasciciela, czy uciekinier... trefny mysliwy zawsze znajdzie wymowke w takiej sytuacji. A to podejrzewal, ze wsciekly... a to gonil dzika zwierzyne... Prawo stoi po ich stronie.
-
Ok dobrze, argumenty sa sluszne i przemawiaja... Ale tak czy siak uwazam, ze wielu z tych mysliwych to banda frajerow ze strzelbami, wiem cos na ten temat, bo mam takiego w sasiedzctwie. Gdy poszlam z nim porozmawiac odnosnie moich praw i obowiazkow w posiadaniu psa, to bez skrupolow chwalil sie przy mnie jak sam odstrzelil psa, ktory zerwal sie wlascicielce. Opowiadal historie jak to mysliwi dla rozrywki strzelaja do takich psow... pamietajmy, ze z zabitego, walesajacego sie psa nie musza sie rozliczyc, a z zabitych dzikich zwierzat- tak. Mieszkam na wsi juz 16 lat i nigdy nie spotkalam sie z przypadkiem, ze ktos celowo wypuszcza psa zeby sobie cos upolowal. Jest duzo racji w tym, zeby z psami chodzic na smyczy, bo fakt sa to drapiezniki, ale nikt mi nie powie, ze mysliwi to anioly i stroze dzikiej przyrody, w to nie uwierze.
-
A ja sie ciesze jak glaskaja i socjalizuja mi psiaka. Anton mial ciezki start w zycie i sprawia mi radosc jak widze, ze mimo to nie stracil zaufania do ludzi. No moze fak tego, ze na widzok kazdego ludka wyrywa sie do przodu, jest troche uciazliwy, ale mysle, ze z czasem wydorosleje. Pozdrawiam.
-
[quote name='BabyCakes'] A potem wieeelkie zdziwienie, ze mysliwi strzelaja do psow :shake:[/quote] Jezeli sa takie patologiczne przypadki, to mam nadzieje, ze nie w moim okregu. Chyba bym rozwalila takiego frajera! Ciekawe co dzisiaj mi dzien przyniesie... Pozdrawiam
-
No to dzisiaj doloze dalsza czesc z moich przezyc z mysliwymi. Rozmawialam dzisiaj ze znajomym, ktorego ojciec jest mysliwym. Opowiadal jak odstrzelili sarne w miejscu gdzie ja codziennie z psem wychodze na siusiu i kupke, a jest to zaledwie 50 metrow ode mnie. Teren społdzielni mleczarskiej. Dobrze, poluja ich sprawa- robili to i beda, ale niech trzymaja sie zasad, a nie jada w miejsca gdzie kazdy glupi wie, ze znajduja sie tam sarny. Ja np. nieraz sploszylam spiace zwierzeta z tamtejszych krzakow. No a dzisiaj przezylam horror jak Anton zwietrzyl trop i zwial tak az sie za nim kurzylo. Moglam sobie wolac, pies znikl. Ruszylam w tym samym kierunku, moze 5 minut trwalo jak znalazlam Antona rozkoszujacego sie sarnimi wnetrznosciami :shake: dokladniej zawartoscia jelita grubego. Bardzo smierdzialo :roll: Do tego kazda pora roku jest zla zeby psa spuscic ze smyczy. E tam cos tu jest nie tak.
-
Anton jeszcze przed gubieniem ząbkow, ale noge juz podnosi od ok 2 tygodni, a ma 3 miesiace :cool3: Zdolniacha :multi:
-
Hmm sytuacja jest bardziej skomplikowana niz sie wydaje, bo: i jest to teren łowiecki i sa to prywatne pola. A fakt iz granice tworzy jedynie 200 metrow jest przykry! No bo co komu szkodzi, ze puszcze psa na polu?
-
Czesc, mam pytanie czy obowiazuje jakis zakaz spuszczania psow na polach i ląkach? Moze brzmi glupio, bo ja tez myslalam ze nie, ale sie zdziwilam. Sprawa ma sie tak: bylam na spacerze w miejscu gdzie z reguly chodze. Sa to pola, łąki, ugory, troche lasu. W te miejsca przyjezdza duzo mysliwych, bo zwierzyny jest ogrom. Ide, Anton bez smyczy skacze sobie w najlepsze, az tu nagle samochod, a w nim mysliwi. Zatrzymali sie i wolaja do mnie: "Panienko! prosze chodzic z psem na smyczy" no to oniemialam i mowie, ze Anton jest jeszcze mlody i nie wystraszy zwierzat, a on upieral sie przy swoim. Zawolalam psiaka, przypielam. Mialam ochote powiedziec mu, ze nie jestem w lesie, ani parku narodowym i ze mam prawo na "odludziu" chodzic z psem bez smyczy. Nie mialam poparcia, no bo nie wiem... W sumie sa to tereny z dzika zwierzyna, a niech ten mysliwy okazalby sie lesniczym? Czy ktos wie cos na ten temat? Pozdrawiam.
-
Hmm ja mieszkam na wsi i co tu sie czasami wyrabia... moj sasiad kilka lat temu zatlukl szczeniaki o sciane, wtedy bylam jeszcze dzieckiem, ale z tego co wiem ojciec byl u niego i pozniej usypial psiaki humanitarnie... tzn. weterynarz podawal srodki. Na koncu uspil sunie, bo nie mogl opanowac jej popedu. Drugi pies zmarnial przy budzie i zdechl. Teraz ma psa zamknietego w kojcu 1,5m na 1,5 m. pies b. duzy. Jego dwoje synkow zechcialo miec kotki, to dostali... teraz kociaki przymieraja z glodu i tylko fakt, ze ja je dokarmiam pozwala im zyc. Moj sasiad to tylko jeden z tysiecy takich ludzi, nie nauczonych szacunku dla zwierzat. Ten kto nie mieszka na wsi ten nie wie co tu sie wyrabia. Sory, ze zmienilam topic, ale tak mnie naszlo...
-
Hmm, jezeli przyjdzie gruba pani, w futrze z lisow z 1939 r., pachnaca straganowym Chanel nr5 i zapyta sie czy kolo mnie jest miejsce, powiem- "nie, zajete, tu siedzi moj pies..." :evil_lol: Pozdrawiam.
-
Dobra widze, ze solidni "pomagacze" sie tu udzielaja... nie ma sprawy. Pozdrawiam. :roll: