-
Posts
65 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by torpi
-
Moj doberman nie był kastrowany i nie było nigdy z tego tytułu problemów. Tatusiem nigdy nie był. Co prawda był temperamentny i często szukał zaczepki z dużymi psami, ale nigdy nie było problemów z suczkami - żadnych ucieczek, wariacji, nawet nie wiedziałam że jakaś sucz w okolicy ma cieczke póki właściciel nie powiedział. Odszedł w listopadzie :-( w marcu skończyłby 11 lat. Zabił go skręt żołądka - więc raczej bez związku z posiadaniem jajek. W przyszłości też chcę mieć dobermany i zastanawiam się już teraz czy kastrować/sterylizować czy nie.
-
Ja tak jak napisałam na wątku białostockich psiaków w potrzebie jestem gotowa dofinansowywać psinę, jeśli ktoś ją weźnie na DT. Więc mamy już dwie osoby deklarujące konkretną pomoc. Żeby się tylko DT znalazło ...
-
Wiem, że to nienajlepsze miejsce, ale: trafiłam na psią bidę, z którą nie wiem co zrobić. Zauważyłam psiaka, na moje oko jeszcze szczeniaka, 2 dni temu na końcowym przystanku 5 i 11 na dziesięcinach (dokładniej to na przystanku na przeciwko końcowego). Być może koczuje już tam dłużej, bo jak sie schowa za przystankiem, to można nie zwrócić uwagi. 2 dni temu akurat padało i ukrył się przed deszczem pod wiatą przystanku. Wczoraj też tam był - przeniósł się pod płot. Dzisiaj parę metrów dalej. Piesek cały czas leży skulony i się trzęsie. Dzisiaj dałam mu kanapkę, którą miałam ze sobą, ale był zainteresowany tylko mięskiem, bułki z masełkiem nie ruszył. Nie wiem czy temu, że chory, czy ktoś go już dokarmia. Podejrzewam, że ktoś go wywalił z samochodu, albo zostawił na tym przystanku. Piesek na oko jest przed kolano - ciężko powiedzieć, bo nie widziałam go na stojąco. Na tym przystanku, gdzie koczuje piesek, przesiadam się w drodze z pracy - mogę mu na razie jedzonko podrzucać. Nie mam pojęcia co z nim robić - do siebie zabrać nie mogę. Zawieźć do schroniska? Fotki z przed godziny zrobione komórką: [IMG]http://dl.getdropbox.com/u/206947/piesek/Picture2.jpg[/IMG] [IMG]http://dl.getdropbox.com/u/206947/piesek/Picture3.jpg[/IMG]
-
[quote name='plinka'] Ooo torpi, byłas na wystawie? Bo tak myślałam o Tobie ;) szkoda, że się nie spotkałyśmy.. [/quote] Oczywiście byłam :) Co prawda w sobote cały czas przy dobkach, a w niedziele wpadłam dosłownie na godzinke zakupy zrobić, ale byłam. Zawsze nam zostaje park na Wierzbowej ;) A oto parę fotek dobermanów. Więcej fotek pod adresem [url]http://picasaweb.google.com/Anna.Kolendo/CACIBWBiaYmstokuII#[/url] - na końcu galerii są też 3 filmiki (mam jeszcze 2, ale w granicach 100Mb, więc jeśli ktoś reflektuje to mogę na serwer wrzucić). Na fotki załapało się też parę innych ras :). . [url]http://www.torpi.webd.pl/dogo/Obraz%20024.jpg[/url] [url]http://www.torpi.webd.pl/dogo/Obraz%20031.jpg[/url] [url]http://www.torpi.webd.pl/dogo/Obraz%20035.jpg[/url] [url]http://www.torpi.webd.pl/dogo/Obraz%20043.jpg[/url] [url]http://www.torpi.webd.pl/dogo/Obraz%20047.jpg[/url] [url]http://www.torpi.webd.pl/dogo/Obraz%20048.jpg[/url] [url]http://www.torpi.webd.pl/dogo/Obraz%20052.jpg[/url] [url]http://www.torpi.webd.pl/dogo/Obraz%20056.jpg[/url] [url]http://www.torpi.webd.pl/dogo/Obraz%20059.jpg[/url] [url]http://www.torpi.webd.pl/dogo/Obraz%20081.jpg[/url]
-
[quote name='Iza13']Ania ja bym niufki chciała ;) Podać maila ? [/quote] Daj, jutro Ci podesle wieczorkiem jakoś :)
-
Jakby ktoś chciał fotki dobków, to ja troche mam + pare niufków.
-
A to nasz ubranek: [IMG]http://www.torpi.webd.pl/blog/inne/amonek%20-%20ubranek.jpg[/IMG] Mój pieso od początku nie miał z nim żadnych problemów i nie marudzi, że musi w nim chodzić. No i dupka się nie trzęsie z zimna ;)
-
Śnieg to jest to co tygryski lubią najbardziej ;) Pozdrowienia w Nowym Roku !!
-
Witam!!! Pierwsza fotka spacerowa świetna :) A nasza spacerowa łączka zamieniła się w bagienko i na razie chodzimy na grzeczniejsze spacerki :( Dobry pomysł z oswajaniem pieskow z miastem. Ja się spisały? Mojemu dzikusowi też by się przydało. Pozdrowionka od Ani i Amonka ;)
-
zaganiacz-nagabywacz :evil_lol: może rozminełam się z powołaniem? nieeee :p Tona karmy to wydaje się być sporo, ale zależy ile jest zwieków do wykarmienia.
-
A w sobote gdzie? Ja nie wiem czy w sobotę będę mogła przyjść, ale może Gabi przyjdzie.
-
Gdzie jutro? Bakteria wiesz może? Iwona nie odpowiada na gg.
-
Chciałabym wpaść w ten piątek z siostrą i pomóc wam w zbieraniu rzeczy dla psiaków. Możemy zrobić jakiś plakacik :) Gdzie będzie akcja w tym tygodniu?
-
A mój dobek jest mój i mamy :] Ja z nim ćwiczę, ja się z nim bawię i ja z nim wychodzę na spacery, mama karmi go i jest cały czas z nim w domu. Posłanie ma u niej w pokoju. Za mamą płacze bardziej jak wychodzi z domu i bardziej się cieszy gdy wraca. Ale to do mnie przychodzi jak się nudzi, chce się pobawić albo wyjść na spacer. Nawet jak mama z nim wychodzi to biega do mnie i "namawia" żebym też szła. Na mizianko też przychodzi do mnie. Słucha się i mnie i mamy, z tym że mama prawie nigdy niczego od niego nie wymaga. Przed tatą czuje respekt i raczej się go słucha, ale w stosunku do niego nie jest tak wylewny jak do mnie i do mamy. Moja siostra z kolei się psem nie interesuje za bardzo i pies nią też nie, zazwyczaj olewa ja totalnie, chyba że ma jakiegos smaczka w ręku ;).
-
Dada chodziło mi o to, czy nie masz problemów z przekładaniem łapek przez te nogawki/rekawki. Ba ja mam psa z ADHD akurat i jak zorientuje się, że idzie na spacer to zaczynają się dzikie tańce, podskoki, zawodzenia, bieganie w kółko i nabijanie mi siniaków :evil_lol:. Nawet jak mu każe siedzieć to i tak kręci się na tyłku i próbuje podskakiwać :shake:. Generalnie to nie wyobrażam sobie jakbym mu miała w coś takiego powkładać kończyny skoro wyma****e nimi na wszystkie strony. Chyba bym go musiała związać :shake:. Przednie łapki to może jakoś by poszły, ale tylne - albo ja bym skończyła połamana i z krwotokiem z nosa, albo on. Nawet z szelkami mam czasem problemy jak już sie rozochoci.
-
Ubranko jest czaderskie. Ale powiedz mi jedno, bo mi to żyć nie daje - jak ty je Joykowi zakładasz skoro jest zapinane pod brzuchem? Chyba jakies straszne ewolucje trzeba przy tym z psem wyczyniać ;). Ja szyję dereczkę mojemu Amonkowi, tylko ostatnio jakoś czasu nie mam żeby skończyć, a tu juz się zimno robi. A co do ran i ropy. W ubieglym roku mój brat cioteczny został pogryziony przez psa i właśnie mu się zaczęła ropa w ranie zbierać. I co lekarz powiedział? - że ma ją sobie sam wyciskać :crazyeye:. Ja byłam w głębokim szoku. Czasem mam wrażenie że nasze psy mają lepszą opiekę medyczną niż my. Sama nie wiem czy to dobrze czy źle.
-
[quote name='model11']hmnnn! jestem zdania że jak naprawdę kocha się psa to i w nowej choć ciężkiej sytuacji znajdzie się miejsce dla ukochanego zwierzaka... Rozumiem problemy ludzi którzy mają psy i nie wiedzą co z nimi zrobić, ale dla chcącego nic trudnego... Ja chcę i mój pies jest ze mną a nie gdzieś w schronisku... [/quote] Zgadzam się, że są sytuacje, gdy wszystko zależy od woli właściciela. Nawet wyjeżdzając za granicę można zabrać psa ze sobą. Ale są też i gorsze wypadki losu. W ubieglym roku miałam nieprzyjemność spędzić kilka tygodni w szpitalu jako pacjentka i tak naprawdę to dopiero tam zdałam sobię sprawę ile nieszczęść może się człowiekowi przydarzyć. Wypadki i choroby śmiertelne dotykają nie tylko starych ludzi, a w momencie kiedy człowiek nie jest w stanie sam się sobą zająć, to nie ma już mowy o zajmowaniu się zwierzakiem. A w ogóle to dyskusja była o godzeniu pracy z psami a my tu offtopujemy o oddawaniu do schroniska ;). Mnie na szczęście przeprowadzka czeka dopiero w okolicach lipca, więc jeszcze mam trochę czasu aby wszystko jakoś dograć i przygotować psa i siebie. Ale taka moja natura, że się zamartwiam na zapas.
-
[quote name='dunia77'] Reasumując :cool3:: do takiego trybu życia TYLKO pies dorosły i z odpowiednim temperamentem. Senior jest z reguły dość dobrym wyborem. [/quote] Sytuacja wygląda gorzej gdy JUŻ ma się tego seniora, ale niestety senior jest duży, żywiołowy i na dodatek nie przyzwyczajony do zostawania samemu w domu na długo. I w tym momencie przeprowadzamy się do innego miasta (dużego), wynajmujemy mieszkanie (już tu będzie problem - nie każdy zgodzi się na dużego psa, w dodatku rasy mającej etykietkę groźnej) i szukamy pracy na pełen etat, bo trzeba jakoś siebie i tego seniora utrzymać :]. Przewidujemy, że będziemy poza domem 10-11 godzin. Z powodu rozmiarów, siły i temperamentu seniora cieżko mu znaleźć petsittera, a i też nie wiadomo czy znajdzie się pracę, która na wynajęcie takowego na stałe pozwoli. W nowym mieście żadnych znajomych, którym można by psa podrzucić też się nie ma. A o znalezieniu pracy, do której będzie można psa zabierać nawet się nie marzy, bo to prawie jak wygrana na loterii. W dodatku pies nie jest zsocjalizowany z miastem (tłumy ludzi, jazda autobusem, pociagiem), bo zwyczajnie przez całe jego, juz prawie 10-letnie życie nie było to potrzebne i nikt nie przewidział co będzie w odległej przyszłości. Ja jeszcze nie wiem jak ten problem rozwiążę, mozliwe że nie będzie to w 100% komfortowe dla psa. Chodzi mi o to, że czasem nie ma za bardzo wyboru, życie toczy się inaczej niż sobie wczesniej planowaliśmy i po prostu nie ma innego wyjścia niż zostawianie psa w domu na długie godziny.
-
[quote name='Gonitwa']:loveu::loveu::loveu::loveu::loveu:[/quote] Znaczy co? Lubisz folbluty? :cool3:
-
Słów brak na takich ludzi, zero odpowiedzialności :angryy: żeby się nawet nie zainteresować. Mam nadzieję, że znajdziesz faceta i uda ci się pociągnąć do odpowiedzialności :angryy:. A co do koni jeszcze to ta folblutka nazywała się Maestria. Ponoć już jej nie ma w Grabówce. Nie był to taki zwykły upadek, bo kobyłek się na mnie wywrócił po tym jak mnie zrzucił stając dęba :diabloti:. Temu się dosyć poważnie skończyło. Ale w przyszłym roku zamierzam znowu zacząć jeździć. Moi rodzice chyba mnie do kaloryfera zaczną przykuwać :p.
-
[quote name='Dada']Tropi: Dominikę znasz? Do tej stajni trafiłam przypadkowo, miałam z końm pewnego człowieka pracowac, zupełnie gdzie indziej, ale zajechałam w odwiedziny i zostałam. :evil_lol: Czarka to niezła artystka, czasami chodzi rewelacyjne, a np wczoraj spróbowała mnie z ujeżdżalni do stajni wywieźć(bezskutecznie), no, ale jak to kobieta, ma dobre i gorsze dni :diabloti: [/quote] Nie znam Dominiki. Ja też tam trafiłam w sumie przez przypadek. Moja koleżanka jeżdziła tam sporadycznie na Dominacie (akurat pamiętam go jeszcze z Ignatek jak był ogierem :]) i znała albo właścicielkę Czarki albo osobę, która się nią opiekowała. W każdym razie namówiła mnie żebym z nią pojechała do tej stajni i umówiła się z tamtą osobą, że będę mogła na Czarce pojeździć. A na miejscu okazało się, że Czarka już tego dnia chodziła. I p. Jola dała mi innego konia. To była moja pierwsza wizyta w tej stajni w celach jeździeckich i ostatnia. A wcześniej byłam tam kilka razy przejazdem z p. Daciukiem, u którego pracowałam swego czasu. Ale wtedy z bryczki nawet nie wysiadałam. A te kobyłkowe humorki to ja znam, oj znam :] Jak Sara? Na zdjęciu widać że rana mała nie była.
-
Ja chętnie pomogę. Postaram się przybyć w przyszłym tygodniu, bo w tym na weekend jadę do Warszawy.
-
Czarka ładna kobyłka. W ogóle to śmieszny zbieg okoliczności - właśnie na Czarce miałam jeździć tego feralnego dnia gdy miałam wypadek. A dostałam folblutkę Maestrię, która załatwiła mnie na kilka miesięcy :diabloti:. A stało się to właśnie na tej małej ujeżdżalni na której Twoje zdjęcia były robione. Ps. A dostawy rogzów jeszcze nie było :-(
-
Biedna Sarcia :( Oby się goiło jak na przysłowiowym psie. Przykra sprawa z tym rotkiem. Niestety jak sie ma agresywnego psa to trzeba uważać 10x bardziej. Ja mam psa z potężnym samczym ego :shake:, który nie lubi innych dużych samców i zawsze musze mieć oczy do okoła głowy. Ps. Obróżki fajowe :p Ja dzisiaj jade sprawdzić czy moj zamówiony rogzik już jest :cool3:
-
Były i Rogzy i Lupiny i Hiltony i Frogi i nawet Muscaty :loveu:. Sporo wzorków, nie wszystkie oczywiście, ale można u tych miłych Pań zamówić w razie potrzeby :razz:. Ja właśnie zamówiłam Rogzowe jaszczurki bo były tylko zaciskowe, a ja chcem na klik-klak.