Jump to content
Dogomania

mamucik

Members
  • Posts

    15
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by mamucik

  1. Niestety nie mam żadnych inf, Małgosiu. SZkoda, ze Straż choć sms mi nie wysłała, mimo, ze prosiłam. Wiem tyle, że zastanawiano się, czy Aza nie pojedzie do Wałbrzycha i to odpadło, domek był ze Straży - więc nie wiem, o jakim domku pisze Cisex SZkoda tym bardziej, że kolejni ludzie sie pozgłaszali. Wczoraj już odsyłałam do Straży, a numery, które miałam przekazałam znajomej, która zaopiekowała się bezdomna suką wilczurkiem z dwoma dorosłymi dzieciakami. Człowiekowi dzisiaj powiedziałam, ze to już nieaktualne.
  2. Właśnie zadzwoniła Edytką ze Straży, to mądra kobieta, na pewno dobrze zadecyduje :) Azunia kciuki :), moje koty trzymają bardzo mocno,
  3. Mam dla Azy dwa bardzo fajne domki, wczoraj zgłosił się jeden sympatyczny, niestety żona się nie zgodziła :angryy:, pan zasugerował :mad: ;) , niemniej sądziłam, że tak się skończy, więc nie napisałam o tym, tylko kolnęłam o tym do Edytki. I mam nagrane jeszcze trzy telefony z prośbą o kontakt w sprawie Azy. Co to za domki nie wiem. Oba domki zakochane w goldenach, wiedzą, że Aza na razie goldena nie przypomina, że jest stara - przepraszam Azuniu i ma pewne problemy z chodzeniem. Jeden dom lekarski, drugi prawniczy, ale może nie taki to źle, bo ja też z tej branży. Nie bywam na dogo, ale na miau i kocim życiu wiedzą, ze jestem złą kobietą o czarnym sercu jeśli chodzi o domki. Tu zna mnie chyba najlepiej Edi 100 i Tweety, obie dzielne kobiety, co i koty kochają, tak ja zresztą i psiowate. Oczywiście nie ręczę do końca za oba domki, ale pierwszy kontakt sympatyczny. Szczególnie domek lekarski - piesio miałby 24 godź opiekę, bo tam starszy pan też mieszka. Nie mogę natomiast złapać kontaktu z Edytką, więc Cisex podaję kontakt do mnie na maila - [email]ewakinga@interia.pl[/email] ( bi chyba Ty jesteś na stronie Straży jako osoba odpow. za Azę - bo być moze Aza już ma domek, wtedy domki przekażę dalej.
  4. Azunia, wędruj do przodu. W piątek będziesz jeszcze w Słowie Polskim, właśnie ciotka Ewa, zwana przez koty uliczne mamucikiem rozmawiała z panią z gazety. Buziaki, słodziaku biedny, czemu nikt nie chce Cię pokochać choć na chwilę :-(
  5. Wrzucam ogłoszenie do GW, chcę, żeby pojawiło się 06.12, bo to bardzo dobry dzień. Ale wrzucam też swojego kociego ulicznika i tam podaję swoje namiary. Czyj telefon podać, bo mój w tej sytuacji odpada. Cisex, bo widzę, że tu często zagladasz - czy podac tel. Edyty, czy Twój. Potrzebuję inf do 13, bo do tej pory powinnam przesłać ogł do GW, inaczej raczej nie wstrzele się na Mikołaja.
  6. [quote name='Cisex']Dramatyczny? tylko co mam napisać[/quote] Jeśli mogę coś podpowiedzieć - przede wszystkim to nie anonimowa suczka - tylko Aza-Azunia - nazwanie zwierzaczka zawsze sprawia, że przestaje być anomimowa i nie jakoś nie zgubi się w tłumie. Ja bym napisała tak - luźna propozycja Złota Aza wytrwana cierpieniu z okrutnych łap szuka schronienia i miłości, i tak bardzo prosi o pomoc. Ale na pewno bym napisała jeszcze jedną rzecz o niej. Aza ma szansę, Ozzi już nie. Nikt już nie cofnie czasu, Ozzi po wielkim cierpieniu jest za TM - ale Azie można pomóc.
  7. Cześć, poprosiłam mawin o założenie tematu Azy, bo ja rzadko na dogo zagladam - mnie zgarnęły ;) dawno temu koty uliczne i tak jakoś zostało, ale okazało się, że temat już jest. Domku dla Azy szukali takze - bez rezultatu, studenci weterynarii. I tak trafili też i do mnie. Wkleje to, co do mnie napisali, przesyłając też zdjecia. Dzien dobry! Oto wlasnie i nasza Aza:) Piesek trafil na ambulatorium Klinik Wydzialu Weterynarii w niedziele 18.11.2007 z patrolu inerwencyjnego. Szczegolow nie znamy ale zostala odebrana nieodpowiedzialnemu wlascicielowi ktory nie dbal o nia wcale. Sunia byla przrazliwie wychudzona, zarobaczona, zapchlona, zaniedbana. Po niecalych 2 tygodniach naszej opieki przytyla juz 2kg, zostala odrobaczona, odpchlona, wykapana. Aza jest zdrowym psiskiem ( badania krwi i usg nie wykazaly zadnych zmian), jedynym jej problemem jest niedowlad prawej tylnej lapy wynikajacy ze zmian zwyrodnieniowych w kregoslupie ( spondyloza). Czasem ma problemy z chodzeniem-tylne lapy jej sie rozjezdzaja ale po krotkiej rozgrzewce daje sobie swietnie rade. Aza-lia ma okolo 8-10lat. Jest bardzo spokojna, lagodna, ufna, radosna, zadna pieszczot, bardzo potrzebuje milosci i domu. Wszyscy bardzo ja polubilismy i bardzo chcielibysmy by trafila w dobre rece i mogla sie jeszcze pocieszyc spokojnym zyciem bo w alternatywie ma niestety najgorsze... Bardzo prosimy o pomoc w poszukiwaniu domu dla Azy! Rozmawiałam z nimi o Azie. Aza ma pełne szanse, by żyć jeszcze długo, długo - zwyrodnienie kręgosłupa nie bedzie jej w tym przeszkadzać. Kręgosłup był konsultowany z dr. Bierzyńskim, swietnym chorurgiem - Edi 100 pewnie by to potwierdziła :) Aza jest kochanym, wspaniałym psiakiem. Ma wielkie, smutne oczy i bardzo teskni za przytuleniem, pogłaskaniem. Nikt nie chce jej dać szansy, bo jest stara. Bo nie jest szczeniakiem, ślicznym goldem sprzed lat. Napiszę z mojego kociego doświadczenia - najbardziej na świecie wdzięczne są za ludzką miłość stare koty uliczne, te którym wiatr w oczy. Kiedy upewnią się, że ta pełna miseczka to nie żart, a ludzka ręka chce je przytulać, a nie bić - kochają ze wszystkich sił. I tak na pewno jest i z psimi sercami. Wiem, że Aza szuka bardzo takze domu tymczasowego. Bardzo, bardzo. Aza jest na miau, ale tam nie ma szans, przerzucona przez admina na koci-łapci:angryy:, niemniej tam - tyle zamarzających teraz kocich bied. Jest tez od wczoraj na allegro ( dzieki puss miau ), przesłałam ją też na stronę TOZu i kociego-życia. Dzisiaj prześlę ją do GW i do radia RAM, zobaczymy. Na dogo jest listaadresów w sieci, gdzie za darmo można przesyłać ogłoszenia - ja już nie dam rady, bo na cito musze znaleźć dom dla trzech dorosłych kocurro, a dziecko okresowo w szpitalu, ale może ktoś mógłby ją i tam zamieścić. Każdy kolejny adres to dla niej szansa. Mogę przesłać zdjęcia i tekst, który wyślę do wyborczej, jeśli ktoś chciałby z niego skorzystać. Aza teraz najbardziej potrzebuje tego, zeby ktoś, jeśli nie może ją przygarnąć, dał jej choc trochę czasu, przygarniająć na tymczas. Ta sunia swoja łagodnością i ufnością zawojowa wszystkich, więc na pewno nie sprawiałaby kłopotu UFF, ale się napisałam:-o;)
  8. Czyli wg. planu: to ja Bazylek jestem najważniejszy, już niedługo bedziecie najszcześliwsi na świecie, że będę mieszkał z Wami :multi: :evil_lol: Sonia ma rację, to działa :) ( ona to nawet górala topiła, żeby być z Tweety, zmachała się, spociła, bo się chłop stawiał :angryy: i wtedy zauważyła, że chorowanie jest jednak najlepszą metodą;) ) Mój Bazyl, teraz duża kopia Bazylka, też mnie tak zrobił:diabloti: :loveu: Górala sobie odpuscił :p On leniwy raczej jest ;) Trzymajcie się cieplutko, ciotkę przypadkowo zagnało na dogo:multi: więc zajrzała do przystojniaka :)
  9. Puk, puk - to ja ciotka z miau :), rośnijcie maluszki zdrowo, a Ty Agniesiu prześlij mi fotki szkrabów na emiliana
  10. Na miau odezwała się Tygryskowa Estera - wszystko jest OK, tylko jeszcze ta miłość Tygryska do psów w powijakach. Puss z miau coś się namawia z Esterą na herbatke, więc byc może będą nowe zdjęcia. Próbowałam się dzisiaj dodzwonić do Estery, nie udało się ,za to zalogowałam się na dogo od razu, co do tej pory nigdy mi się nie udało ( kocham piątki - 13 ). I w dodatku udało mi się zalogowac na Alarmowym Funduszu Nadziei - i tu duże podziękowanie za pomoc w opłaceniu Tygrysiowego pobytu, bo mnie nie byłoby po prostu na to stać. Mam napiętą sytuację finansową, a pod opieką sporo kotów, z czego nie chcę i nie mogę z uwagi na ich zaufanie zrezygnować. Zatem - Bardzo, bardzo dziękuję.
  11. Jeszcze powinnam się wytłumaczyć, czemu wcześniej nie dałam znać, ze wyjazd już, już. Mój ukochany ulicznik, od roku w domku, po białaczce - przyjaciel Tygryska - umiera. Całą energią, jaka mi została, a nie ma jej niestety - czasowo - zbyt dużo, obdzieliłam dogranie wyjazdu Tygrysia i ratowanie jego przyjaciela, czy też próby ratowania go. Do kompa już nie dałam rady usiąść. Jeszcze raz wszystkim DZIĘKUJĘ:multi: i odzywam się wieczorem lub rano
  12. Udało się mi się zalogować - w końcu:) Ciekawe, czy jeszcze uda mi się wysłać tą odpowiedź. Przede wszystkim bardzo w imieniu Tygryska i swoim dziękuję. Bardzo, bardzo :) Za domek - oby było wszystko jak najlepiej, za lustrację domku, za przewóz Za wszelką pomoc :) A przede wszystkim za kciuki, i dobre serducha :) Dostałam sms od Estery - kocio wszedł do łazienkowej szafki, szczekania sie nie boi, wieczorek zapoznawczy z psowatymi - wieczorkiem. Będę wieczorem dzwoniła - jutro rano, jak mi się uda zalogować:placz: napiszę, jak minął pierwszy dzień Tygrysia. Tygryś był naprawdę z żalem żegnany przez lecznicę :) To miły kot, naprawdę, oby mu się w końcu życie odmieniło na lepsze. Bo złych dni miał już za dużo. Oczko niestety jest pochodną FIV i obniżonej odpornosci. Ale za to pojechał odpisankowany, już nie pachnacy inaczej:p i nawet ze zdjetym kamieniem nazębnym. (Tweety :) - moja komórka jest skradziona:angryy: , mam wrażenie, że Ci o tym mówiłam, ale może się mylę:shake: . Niestety karta nie była zarejestrowana i ani nie moge jej odtworzyć, ani zablokować. A PUK dawno zapomniany. Wrzucam Ci na PW mój aktualny numer ) I to jest druga próba, to chyba te kocie feromony:placz:
  13. Bardzo dziękuję za umieszczenie tutaj Tygryska. Byłam u niego w poniedziałek. Jest tak zestresowany, że Szef lecznicy, gdzie jest Tygrysek umieszczony, a który zagląda tam - z uwagi na inne obowiązki - raz na jakiś czas, zastanawiał się, czy Tygryś nie ma problemów z chodzeniem. To duża uprzejmość ze strony lecznicy, że pozwalają Tyrysiowi u nich być. Przenoszą się teraz i rzeczywiście, w miejszych pomieszczeniach jest problem z dużą klatką. W pomieszczeniach prowadzone są roboty budowlane, więc naprawdę nie jest to miejsce dla chorego kota, który wymaga spokoju i tego, aby czuł się bezpieczny. Ale alternatywą jest ciągle tylko wypuszczenie go na ulicę. A przy tym, że wchodzimy z leczeniem, wypuszczenie go oznacza brak kuracji, a to oznacza po prostu śmierć. Tak więc - kochana lecznico na Kościuszki we Wrocku :cool2: bo nie wiem, co bym z Tygryśkiem zrobiła. Niemniej stres jest zabójczy w przypadku FIVa, a jak zadbac o spokój, jeśli wokół są roboty budowlane. Poza tym Tygryś siedzi już drugi miesiac w klatce. Podawanie intronu daje olbrzymią nadzieję na wyleczenie, wyciągnęłam już w ten sposób innego mojego ulicznika, ale to leczenie przynajmniej 2 mieś. Nie wyobrażam sobie tego, że Tygryś da radę tyle czasu przebywać w klatce, w której może zrobić tylko parę kroków. Samo podawanie nie jest kłopotliwe, to parę kropel lekarstwa, które można podać na kawałku wołowinki. Tygryś nie zarazi ani człowieka, ani żadnego innego zwierzęcia - poza kotowatymi. W klatce po prostu umiera.
  14. :lol::lol: :lol: :lol: :lol: :lol: :lol: :lol: :lol: :lol:
  15. A pies z kotem może być:lol:
×
×
  • Create New...