hej wszystkim!
Czy ktoś z Was miał kiedyś psa na dt ? Chciałabym pogadać o waszych doświadczeniach
Od kilku tygodni jest u mnie pewien fundacyjny maluch. Baardzo lękliwy, każdy spacer to dla nas ogromne wyzwanie. A do tego największa przytulanka, słodziak i rozkoszne zwierze, jakie w życiu spotkałam.
Moje pytanie do tych, które mają doświadczenie z dt - kiedy wiedzieliście, że pies, którego aktualnie tymczasujecie jest tym, którego powinniście sobie zostawić?
Przed przyjęciem psa do siebie widziałam,że to tylko dt i nie powinnam się przywiązywać. Niestety, przeszliśmy z moim psim dzieckiem już bardzo dużo, wytworzyła się między nami bardzo silna więź i porozumienie i... chyba trochę przepadłam
Cała rodzina namawia mnie na zostawienie go sobie, to samo znajomi, a nawet weterynarze i behawiorysta :D fundacja podchodzi do tego trochę sceptycznie, bo "każdy tak czasem ma"
A ja jestem rozdarta. Z jednej strony swojego psa chciałam mieć za kilka lat, do tego marzyłam o dużym i energicznym, nieustraszonym psie, z którym mogłabym pójść na koniec świata. A z drugiej - zakochałam sie schorowanym maleństwie, które boi się swojego cienia, ale idzie nam coraz lepiej, ciężko pracujemy i mamy jakieś tam postępy. A do tego śpi właśnie na moich kolanach, a wcześniej wylizał mi dłoń i dał buzi w nos, mimo tego, że właśnie torturowałam go kroplami do oczu ;)
Co myślicie? Jak to było u Was? Będę wdzieczna za odpowiedzi/opinie/doświadczenia!