Ale predyspozycje da się też wykształcic. Mój gdyby (ale to są tylko przypuszczenia) nie był szkolony na sportowca, pewnie dało by się z nim żyć jako psem "do towarzystwa", ale teraz nie wyobrażam sobie żeby wytrzymał bez kilku godzin ruchu. Gdy tylko widzi kliker na mojej szyji już stoi na baczność przy dzwiach, albo podskaukuje mi do twarzy jak jeszcze sie szykuje i jakby mówił "no chodź już, chodź". Na frisbee reaguje podobnie, choć chyba z jeszcze większym entuzjazmem;D W domu da się go "wyłączyć". Dla mnie to kwestia wychowania (przynajmniej jeśli chodzi o tą rasę). Wiem o tym że są hodowle stawiające na cechy, w mniejszej dawce na wygląd, ale dla mnie to nie ma specjalnego znaczenia. Ja w pierwszym rzędzie patrzę na zdrowie, potem na przodków. Charakter też oczywiście biore pod uwagę, ale tylko takie cechy jak odporność na stres, czy różnego rodzaju wybuchy.