Mosiii- podjęłaś jedyną słuszną decyzję! Wiem, że była ona b. trudna, ale słuszna. Dragon już nie cierpi, a i Ty jesteś bezpieczna. Ty masz to szczęście, że byłaś z nim krótko. Ja 2,5 roku temu musiałam podjąć taką decyzję po 10 wspaniałych latach życia z cudownym, najlepszym przyjacielem, członkiem rodziny... To było straszne, ale zrobiłam to dla niego- dla Lordzia. A poza tym nie mogłam ryzykować, że wyjdę na chwilkę z domu, a po powrocie zastanę zmasakrowane dzieci... Stało się to w przeciągu roku! Coraz większa agresja- i to u boksera? Co gorsze oprócz tych ataków agresji, nadal był cudownym boksiem, wspaniałym przyjacielem, a że boksery są odporne na ból- nie było widać, że go boli...
Trzymaj się mosii... Mnie na pocieszenie Lordzik przysłał 2 sierpnia swojego klona- równie cudowną 7-letnią Wenusię ze schroniska we Wrocławiu.
Dragonku- bądź szczęśliwy za TM (*)