Na dworcu PKP w Żyrardowie po peronach błąka się wychudzony pies. Piękny, duży, biały (a raczej szary od brudu...), wygląda zupełnie jak owczarek podhalański. Jest zupełnie oswojony, podchodzi do czekających na pociągi, prosi się o odrobinę uwagi i najpewniej także coś do jedzenia, bo wygląda na bardzo wychudzonego. Ma zapadnięte boki i więcej sierści niż czegokolwiek innego... Niestety absolutnie nikt nie zwraca na niego uwagi, ludzie tylko się od niego z obrzydzeniem odsuwają. Na pewno jest mocno zapchlony, bo ciągle bardzo się drapie.
Mam wielką, wielką prośbę: może ktoś z Żyrardowa lub okolic mógłby tam chociaż podjechać, żeby go nakarmić? Ja widziałam go tylko z pociągu, jechałam z Łodzi do Warszawy na lotnisko, więc nawet nie mogłam wysiąść, bo samolot nie poczeka... To jest naprawdę przepiękne, przyjacielskie psisko. Bez pomocy zupełnie tam zmarnieje... Może ktoś?...