No sami widzicie. Ja wgl tego nie ogarniam. Napisałam do kierowniczki o tym, ale nie odpisała, wiec nie wiem czy cokolwiek by zdziałała. Pewnie za tymi pracownicami by obstała. Ja jak brałam swoją suczkę od nich 12 lat temu to miała 1 miesiąc, a w tym czasie miałam inną suczkę i jakoś nikt nie robił problemów. Moja jest mieszańcem owczarka nizinnego i ma lekko ponad 40 cm, wiec duża nie jest. Tak i schronisko raz sprawdza jak się zajmuję psem, ale tylko raz byli przez te 12 lat i to jak była szczeniakiem. Przecież ja widzę jak niektórzy mają i po 4 psy w mieszkaniu. Ja się nie dziwię, że ludzie kupują psy skoro Oni dają wybranym osobom i kto im się spodoba. Nawet tą jedną obchodziło, dlaczego moja nie jest wysterylizowana. A co to ją obchodzi. Kiedyś schronisko nawet o tym nie wspomniało, ale to nasza sprawa. My i tak ją pilnujemy i nie dopuszczamy, a nie dam ją teraz na operację bo nawet wet powiedział, że za duże ryzyko, bo ma swoje choroby, m.in. cukrzycę i już ma swoje lata, a ta baba w schronisku, że trudno. I tak mówi osoba, która opiekuje się zwierzętami? Że trudno, że by mogła nie przeżyć operacji? Masakra jakaś.