Wczoraj Bisia była z nami na budowie i tak na prawdę z oka jej spuścić nie można. Hałasów się boi, więc ciągle kombinowała, gdzie by tu zwiać. Myślałam, że będzie się bawić z Mają - tamtejszym pieskiem, ale nie chciała i pokazywała jej zęby. Tylko ktoś się wychylił zza płota, a tu Biśka już leci i jazgocze, bo działka nieogrodzona. Dała popalić i dzisiaj już nie pojechała!