-
Posts
87 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by Wiera
-
Obie cudowne dziewczynki - Iskra i Jagusia - mają już swoje cudowne domki!
Wiera replied to Marka's topic in Już w nowym domu
Aniu, nie uwierzysz, ale właśnie straciłam wszystko, co pisałam przez ostatnie 10 minut, dlatego postanowiłam pisać kró[I]cej, [/I]może się uda -
Obie cudowne dziewczynki - Iskra i Jagusia - mają już swoje cudowne domki!
Wiera replied to Marka's topic in Już w nowym domu
Jagusia milczy jak zaklęta, niedobrze, bo przecież myśli różne do głowy przychodzą. A ja chciałam powiedzieć, że nie milczałam, nasmarowałam się nawet bardzo, no, i gdzie te posty?!!! Gdzie moje wypasione wystąpienia?!!! Jak to też rozpłynie się w eterze, to się chyba zapłaczę... A pisałam, że papug, zwany Dzięciołem, Dudusiem i Józkiem, jest u nas. Nikt się nie zgłosił, mimo ogłoszeń przeróżniastych, więc ptactwa nam przybyło, ku - na razie - rozpaczy Wieruszki, która potwornie o niego zazdrosna jest. Wiemy, że to przejdzie, bo Błażka (kanarka) olewa już od tygodni z grubej rury, że się tak wyrażę. A Dzięcioł vel Józek jest niesamowity. Trzeba go ciągle głaskać paluchem, aż mu się czub targa, tak się podstawia. Do policzka się przytula, z buzi wyjada co się da, no i - uwaga - wygwizduje od samego rana [I]Wlazł kotek na płotek. [/I]No świetny jest, mówię Wam, i mając na uwadze ten jego niesamowity kontakt z ludźmi, myślę, że nikt go nie wyrzucił, uciekł po prostu, chwila nieuwagi i... jest u nas. A na koniec melduję jeszcze, że wyszarpnęłam dodatkowy tydzień urlopu i jedziemy z Werulką pod namiot w Bieszczady. Szeleczki już naszej dziewczynce kupiliśmy, żeby się na spacerach po górach nie męczyła, ale coś Wierka woli smycz przy obróżce, jak te czerwone szelki jej zakładamy, w ogóle nie chce chodzić. Staje i patrzy nam w oczy, tak patrzy, tak patrzy, że szelki trzeba zdjąć. Ale wszystko przed nami. Pozdrawiam forumowiczki serdecznie Monika -
Wiera - szara, bura, nigdy więcej ponura! A Romuś razem z nią!
Wiera replied to Bodziulka's topic in Już w nowym domu
Tak bym chciała, żeby to moje "Echo" pomogło. Ludzie zwrócili uwagę na artykuł, nawet niektórzy myślą, że to o moją Wieruszkę chodzi, bo one przecież nie tylko imię mają jedno, ale i pyszczki podobne, kolorki, przeszłość, no i duszę... (Chociaż nie wiem, jak mogli pomyśleć, że ja mojego ptysia do oddania wystawiam). Martwię się, bo dzisiaj już środa, gazeta wyszła wczoraj, nie, nie, a kysz, a kysz, Wiera znajdzie dom, znajdzie na pewno, nie teraz, to za chwilę... Aniu-Soniu - uściski dla Ciebie przesyłam publicznie -
Obie cudowne dziewczynki - Iskra i Jagusia - mają już swoje cudowne domki!
Wiera replied to Marka's topic in Już w nowym domu
No tak, ostatnia weszłam na ten temat, chociaż moja Wierka taka na nim ważna, to teraz za karę :placz:, za tę opieszałość, będę gadać sama ze sobą :placz: :placz: :placz: Nawet Wyzwolona Jagusia się nie odzywa, chociaż bohaterka równie ważna. Ale rozumiem, tyle psiaczków czeka na wsparcie, a nasze już dostały :lol:, rozumiem, rozumiem. Powiem tylko, że Wierka dziś znowu była z nami na wypadzie nad jezioro. Ale najpierw troszku tremy się nabawiła od nadciągającej burzy, do której zresztą nie doszło, a potem, gdy już się na kąpiel wyluzowała, my sami pobyt skróciliśmy, bo nagle zobaczyliśmy biedną papużkę nimfę, która próbowała na jeziorze usiąść i którą następnie przez minut paręnaście, gdy już siedziała na drzewie, namawialiśmy - na lusterko - na zejście. I zeszła, i ją złapaliśmy i pojechaliśmy na pełnym gazie do domu, by ptasięciem się zająć. No i właśnie się zajmujemy, szukamy właściciela, ale też na wszelki wypadek przygotowujemy do przygarnięcia :-o. A Wieruszka strzygła uszkami do papużki, ząbki jej chodziły, ogonek sterczał, że hej :diabloti:. Już my znamy te jej łowcze zapędy, bo przez nią kanarek nasz Błażek musiał podwyższyć poziom z osiągalnego do wysoko-ściennego. To się Bartek dziur nawiercił, żeby haczki to tu, to tam na klatkę zamontować :cool3:. Ach, ta nasza Wierka, taka nieśmiała, taka do ludzi przyjazna, ale kotka czy ptaszka to by bez mrugnięcia oka schrupała :shake: -
Obie cudowne dziewczynki - Iskra i Jagusia - mają już swoje cudowne domki!
Wiera replied to Marka's topic in Już w nowym domu
Aniu-Soniu, mizianko przekazałam, Wiercik bardzo kontenta, mruknęła, westchnęła i jeszcze bardziej się na kanapie rozciągnęła. -
Obie cudowne dziewczynki - Iskra i Jagusia - mają już swoje cudowne domki!
Wiera replied to Marka's topic in Już w nowym domu
[B]A Fenderek zauroczył panią Wierki, i pana też;). I Bąbelek (Pierrocik) też zauroczył:lol:. [/B] Od wczoraj Wieruszka odsypia te wojaże. Poza tym, że jakoś wyjątkowo nie była skora do szaleństw z kumplami (może demonstrowała swoją wiekowo-płciową wyższość, a może czuła cały czas Benego, który ją do walki usposabiał), bawiła się bardzo dobrze. No i Magdę nareszcie mogła zobaczyć, a bardzo chciała. Już pisałam kiedyś Magdzie, że Wieruszka kilka razy brała z daleka szczupłe kobitki blond za Magdę i cieszyła się jak głupia. [B] Zatem zadowolona jest Wierka z wczorajszego popołudnia i wieczora:loveu:.[/B] -
Wiera - szara, bura, nigdy więcej ponura! A Romuś razem z nią!
Wiera replied to Bodziulka's topic in Już w nowym domu
Aniu-Soniu, to nie może tak być, żeby nasza Wierka nie miała domu. Może zrobimy jej taki artykuł w "Echu", jaki miał Nero, duży, dużo zdjęć. Może jej również pomoże. Podam Ci mój adres mailowy, napisz do mnie, to obgadamy sprawę, może jakoś inaczej będę mogła pomóc [email]monikafiga@o2.pl[/email] Napisz koniecznie -
Obie cudowne dziewczynki - Iskra i Jagusia - mają już swoje cudowne domki!
Wiera replied to Marka's topic in Już w nowym domu
Muszę Wam powiedzieć, że aż zazdroszczę Wieruszce, jak od kilku tygodni spędza czas. Rzeka, jeziora, zalewy i inne zbiorniki wodne, a do tego lasy, łąki, pola. Wszystko przez to, że Jej pan - pan profesor - również ma wakacje i całe dnie się byczą. A ja do roboty muszę, więc tylko niekiedy uda mi się do tych swawoli podłączyć. Ostatnio, jak byliśmy wspólnie nad dużą wodą, do Wierki przyszedł młody kompan, i to co robiła ta para nie da się opisać (choć postaram się), złościliśmy się na siebie, że aparatu nie wzięliśmy. Najpierw kolega gonił Wierę, potem Wiera kolegę i nawet - co świadczy o poprawie jej kondycji - udawało jej się go dogonić, wtedy łapała za jego ogon, który z zakręconego jak u świniaczka robił się zupełnie prosty. I jak już się dobrze zmachali, na hura wskakiwali do wody, gdzie również się ganiali, bryzgali na siebie. Były też elementy na szczęście sympatycznej walki, bo Bartek rzucał im do wody kijasy, mając nadzieję, że Wiera widząc luz przyjaciela odruchowo zacznie pływać, ale gdzie tam, mały podpływał do kijasa, a Wierka tylko czekała, aż się zbliży, wtedy wydawała dwa-trzy potężne szczeki, mały puszczał kij, a ona go zabierała. Bardzo to było nie fair. Z czasem mały się odważył i doszło do tego, że każdy ciągnął kijasa w swoją stronę, i poszły warki w ruch i błyskanie zębami. Ale zaraz się pogodzili. Gdy byli już dobrze zmęczeni, po prostu turlali się po trawie, całując się, podgryzając wzajemnie uszy, nosy. Nie muszę dodawać, że Wierka koniecznie chciała mieć wszystko na raz, że w trakcie tej zabawy kładła się na mnie, siadała mi na kolanach, przeturliwała przeze mnie. I tak nasze ubranka, nasz pledzik wróciły do domu czarne, czarniusieńkie. -
Obie cudowne dziewczynki - Iskra i Jagusia - mają już swoje cudowne domki!
Wiera replied to Marka's topic in Już w nowym domu
I ja chętnie filmik obejrzę. Też mamy fajny, jak Wierka zakopuje przysmak. A robi to cudnie. Tylko nie wiem, jak bym ten filmik miała zamieścić. Skoro moje posty nawet się nie publikują - już dwa poszły w kosmos - to co dopiero film. A z tym zakopywaniem Wiera jest niesamowita. Na ten urlop na Warmii wzięłam jej mnóstwo przysmaków, jakiś skórek suszonych właśnie, uszu i ścięgienek. Ona to uwielbia i w domu po prostu zjada. Ale na Warmii - na łonie natury - nie zdjadła nic. Wszystko zakopała. I to jaka była sprytna. gdy widziała, że mam na oku ten jej skarb, nie wiadomo kiedy zmieniała jego lokalizację. Taki to dziki zwierz. A jak nosem uklepuje swoje złote pagórki, musicie to zobaczyć. Może się jakoś z filmikiem uda. Wiera tak zasmakowała w kąpielach, że Bartek codziennie chodzi z nią nad rzekę, gdzie Wiera nurkuje, czołga się, turla (bo woda płytka). Dziś jedziemy nad pobliskie jeziorko, gdzie będzie mała więcej przestrzeni dla swych niepowtarzalnych akrobacji. Mówię Wam, jeszcze troszkę i się przełamie. Zacznie pływać. -
Obie cudowne dziewczynki - Iskra i Jagusia - mają już swoje cudowne domki!
Wiera replied to Marka's topic in Już w nowym domu
Dziwna sprawa, bo odpisałam Ani-Soni i w ogóle, a tego nie widzę, zanim się będę powtarzać, muszę to sprawdzić, więc, uwaga, wysyłam -
Obie cudowne dziewczynki - Iskra i Jagusia - mają już swoje cudowne domki!
Wiera replied to Marka's topic in Już w nowym domu
Aniu - Soniu, dziękuję za gorące przywitanie, chyba też Cię pamiętam z Azorka, bo chyba kucałaś przy mnie przy Wierce, przy tej Wierce, która tak mi rozdarła serce, że Iskierka dostała jej imię. Obie sunie są do siebie bardzo podobne i tak marzę o domu dla tej, która została. Zdjęcia powyżej, zamieszczone z Markowej ręki, za co Jej dziękuję, są bardzo aktualne, sprzed kilku-kilkunastu dni. Wiera - jak Jagusia - pływać się jeszcze boi (choć parę razy się udało), ale plumkać się w wodzie i nurkować za patyczkiem to owszem, a jakże, z wielką chęcią. Nie ma tygodnia, by nasza sunia czegoś w swoim zachowaniu nie zmieniła, by nie pozbawiła się któregoś ze swoich mniejszych i większych lęków. W pierwszych dniach bała się wszystkiego, gładka podłoga to była dla niej przepaść, miała problem z przechodzeniem z pokoju do pokoju, na podwórku byle podmuch wiatru wprawiał ją w popłoch, nie daj Boże, by ktoś za nią szurnął butem, by podniósł rękę do góry, by krzyknął. Dziś od tych ograniczeń jest wolna. Oczywiście ma inne strachy, ale już bardziej normalne, a przynajmniej normalniejsze na nie reakcje. Pisałam już Magdzie, że Wieruszka najbardziej na świecie boi się dużych samochdów, żuków, z naczepami, przyczepami z plandeką. Prawdopodobnie rzeczywiście, jak przypuszcza Magda, chodzi o samochód ze schroniska. Dziś Wiera, owszem, nie pozostaje na takie samochody obojętna, ale już może koło nich przejść (wcześniej było to niemożliwe). Oj, niestety, ja mam długie, wypowiedzi, zwłaszcza na temat Wierki, powiem więc tylko tyle, że jesteśmy wszyscy: ja, mój mąż i Wiera bardzo ze sobą szczęśliwi. My kochamy ją nad życie, ona chyba nas już też, bo dała wielkie dowody przywiązania, a z nim przecież miłości. Więc się tak pieścimy codziennie, przytulamy, łazimy na długie spacery, jeździmy na wycieczki, bo Wieruszka to zapalony podróżnik. Jest bardzo mądra, wszystkiego uczy się w mig, nic jeszcze nie zbroiła (choć nie mielibyśmy nic przeciwko), o wszystko umie poprosić, jest cierpliwa, ale i uparta, zwłaszcza w swoim psim świecie, bo jeśli chodzi o relacje z ludźmi, jest przede wszystkim oddana. Śpimy w jednym łóżku i dużo ze sobą rozmawiamy. Nie no, skończę, bo nikt tego nie przeczyta. -
Obie cudowne dziewczynki - Iskra i Jagusia - mają już swoje cudowne domki!
Wiera replied to Marka's topic in Już w nowym domu
Nareszcie udało mi się zalogować. Głupia jestem, bo chciałam to zrobić bez rejestracji, taki ze mnie komputerowy imbecyl. I tak przez tyle tygodni nie mogłam napisać, co u naszej Wierki Iskierki, ale za to czytałam namiętnie, co u Jagusi, którą zdążyłam wyściskać, gdy zabieraliśmy Wierę ze schroniska. Jaguś spędzała mi sen z powiek, już nawet kombinowaliśmy, jak ją wyrwać z więzienia, by była blisko swojej przyjaciółki, przede wszystkim jednak, by nie cierpiała. I tak szybko znalazła swój dom i swoją wspaniałą panią. Aż mnie ściska za gardło, że tak się to potoczyło. Zanim opowiem o Wierce, na co będzie czasu a czasu, sprawa ważniejsza - guzek Jagusi. Niech się Pani nie martwi, mam podejrzenia, że to potocznie, ale pewnie strasznie niefachowo, tak zwany tłuszczak, a że Jagusia tłuściutka była, tym bardziej jest możliwy. Pies naszej rodziny, bardzo podobny do Jagusi, miał też takiego przy grzbiecie. I żył z nim 17 lat, a umarł z innych podyktowanych starością powodów. Ale rozumiem niepokój. W kilka dni po przybyciu do naszego domu Wiery odkryliśmy u niej guza w okolicach gardła. Wielki był jak mandaryna. Ale trzymał się raczej skóry, niż czegoś wewnątrz, no i był ruchomy. Nasza weterynarka kazała nam go obserwować, i oto - guz zaczął znikać. Dziś nie ma już po nim śladu. Zatem trzeba wierzyć, że będzie dobrze, nie każdy guz to rak, a te schroniskowe psiny, jak mówi Magda, są bardzo wytrzymałe. Mam jakieś przeczucie, że Jagusia nie utraci szczęścia, które nareszcie ma, że jej guzek na pewno jest niegroźny. Niestety, żadnej fachowej porady dać nie mogę. Trzymam kciuki za jej zdrówko. I cieszę się, że nareszcie mogę osobiście przywitać tutejsze babskie, jakże psiarskie grono