Gabrysia mieszka na wsi zabitej dechami( Gabrysiu, nie pogniewasz się???? ) , ma jeszcze świeże wspomnienia z chorobą swojej suni i perturbacjami z dojazdem i niezbyt fachowym wetem . Obawia się,że w razie komplikacji posterylkowej może się suni coś stać. Do Gabrysi mam przeszło 40 km i nie jestem w stanie przyjechać na każde wezwanie. Więc chyba trzeba się spiąć i zrobić u was zabieg.
Gdybym zaśpiewała mojemu strachulcowi Reksowi w czasie burzy to chłopak ..... by się przekręcił ;)
Tylko Kora może słuchać mojego śpiewu bo .... jest głucha :)
No. no ... Niezła sunia :) I wiadomo, nie ważny wzrost, ważne uczucie ;)
Zgadzam się Dana, masz lekkie pióro, tfu, lekką klawiaturą. Byłby niezły blog :)
Gabrysia mieszka w bloku ale to jest ostatni blok w miejscowości, wkoło cisza i spokój. Zojeczce będzie tam bardzo dobrze. A na smyczy nauczy się chodzić.
Czarodziejko, siedzę i płaczę..... A zarazem się cieszę, że Daszeńka jest u Ciebie.
Chciałabym kiedś się znaleźć w Twoim Onkowym Raju.
Dziękuję za Daszeńkę ....
[quote name='gabrisia1']Dopiero przyszłam do domu i włączyłam kompa od razu weszłam na stronkę Zojeczki cieszę się bardzo że moja sunia czuje się troszkę lepiej ale i tak się martwię.Mam nadzieję że jutro będzie jeszcze lepiej.[/QUOTE]
Gabrysiu, teraz może być tylko lepiej:loveu: