Byłam wczoraj u drugiego weta (B). Powiedział że trzeba operować, był bardzo zdecydowany, poprzedni wet (A) nie dał jednoznacznej odpowiedzi, jakby zwalał decyzję na mnie, a ja lekarzem nie jestem nie wiem czy podejmę właściwą, za małą mam wiedzę w tej kwestii :( Temu drugiemu (B) nie musiałam pokazywać guzków, wskazałam tylko miejsce, sam znalazł 4 guzki czyli o jeden więcej niż ja - 2 po jednej stronie, 2 po drugiej stronie. Wetowi (A) musiałam wszystko pokazać sama.
Wet (B) wydał mi się bardziej kompetentny, do tego zdecydowanie powiedział że usunąć trzeba i to całe dwie listwy w dwóch zabiegach. Wet (A) jeśli już to chciał usuwać po fragmencie - łącznie 4 operacje... u weta (B) dwie operacje.
Zdecydowałam się na weta B. Plan jest taki:
W piątek idę na badania krwi, po południu będą wyniki.
27 grudnia moje słoneczko będzie miała operację - usunięcie całej jednej listwy z guzkami :(
Po tym jak się zagoi czyli po 4-6 tygodniach czeka ją druga operacja - usunięcie całej drugiej listwy z guzkami
Po zabiegach RTG
Dostanie leki onkologiczne jakieś
Wet nie chce wysyłać guzków do badania - to mi nie pasuje, chciałabym wiedzieć, on twierdzi że ta wiedza mi niepotrzebna.
Ponoć guzki wcześnie wykryłam i to dobrze i usunięcie listew zapobiegnie nawrotom.
Szkoda, że nie widziałam że sunie trzeba wysterylizować przed pierwszą cieczką :(
Może to głupie, ale różnie się mówi, nigdy nie byłam zwolenniczką teorii że ruszanie guza zaszkodzi, spowoduje przerzuty, ale w takich nerwowych sytuacjach różnie się myśli, po prostu bardzo bardzo się martwię o moje kochane suniątko ;(