Fakt, że ostatnio babeszjoza panuje praktycznie przez cały rok. Mało śmiegu, ciepło. Trzeba pamiętać, że niestety wszelkie Frontliny i inne środki do wcierania z czasem spłukują się ze skóry. Maksymalny czas działania na kleszcze nie przekracza 1 miesiąca. Dodatkowo jeżeli piesek moknie lub jest często kąpany, to środek się zmywa. [B]Dość dobre efekty daje obróżka przeciwpasożytnicza (jako dodatek do środków do wcierania), ale tylko ta kupowana u weta. [/B]Jest dosyć droga i ma intensywny duszący zapach. Działa jednak zarówno na kleszcze jak i na inne pasożyty skóry, w tym demodekozę. Poza tym radzę[B] wystrzegać się wszelkich krzaczorów, zarośli, chaszczy itp po których uwielbiają buszować psiurki. [/B]"Przelot" przez krzaki może skończyć się załapaniem kilku-kilkunastu kleszczy. Ja swoje 3 psy prowadzam niestety na smyczy i spuszczam tylko na tzw. psiej górce, która pozbawiona jest zarośli i dużej ilości drzew, a dodatkowo spaceruje tam bardzo dużo czworonogów, więc populacja kleszczy jest znikoma.
W Warszawie i okolicach najwięcej przypadków spotyka się w okolicach Zielonki, Wołomina, Białołęki, okolicach lasu Kabackiego i Puszczy, tzn. tam, gdzie jest dużo drzew i krzewów. Nie mamy co liczyć, że populacja kleszczy-nosicieli Babesia canis nagle zaniknie.
Bezpiecznie jest na Śląsku i Podkarpaciu - tam nie ma babeszjozy.