Grażka123
Members-
Posts
1543 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
5
Everything posted by Grażka123
-
Za miesiąc minie rok, od kiedy Bajka została członkiem naszej rodziny; zyskała nie tylko wolność, dach nad głową, ale również kolegów z sąsiedniego gospodarstwa do zabawy; uciążliwą sąsiadkę, owczarkę z ADHD skaczącą jej na głowę i wiecznie w ruchu oraz przyjaciółkę Amber na wspólne podróżena działkę. Może położyć się na trawie lub uprawiać ulubiony sport, kopanie dołów na łące sąsiada. Mam nadzieję, że to dobre życie.
-
W ubiegłym tygodniu pojechaliśmy na wieś. Obawialiśmy się tej podróży ze względu na uprzedzenia Bajki dotyczące jazdy samochodem. Niepotrzebnie. W drodze zachowywała się spokojnie a nawet swobodnie, wyglądała przez okno, lizała łapę, leżała na siedzeniu. Na działce pierwszego dnia była na smyczy ale drugiego dnia już biegała swobodnie. Normalny pies. W zasadzie mam wrażenie, że boi się tylko ludzi.
-
Właśnie taka jest, na karku i grzbiecie sierść układa się w fale a ogon z dłuższym włosem jakby karbowanym. Po wyczesaniu jest falujący i zakończony białym pędzelkiem. Na łapach, od pazurów po łokcie ma pędzelki z dłuższych, zwisających włosków. Na klatce piersiowej ma biały pas w kształcie trójkąta aż do brzucha. Trudno powiedzieć czy sierść już odrosła całkowicie po obcięciu.
-
Z tą wolnością to jeszcze bardzo trzeba uważać. Bajka jest bardzo delikatna psychicznie i miejsce na samodzielny spacer wybieramy starannie. Ale trzeba przyznać, że w ciągu tych sześciu miesięcy bardzo się zmieniła. Ostatnio w nocy alarmowała głośnym szczekaniem jak coś usiłowało pożreć nasz obiad nieopatrznie zostawiony na noc na tarasie. Akcja zakończyła się sukcesem i jedzenie zostało uratowane.
-
Bajka jest poważna i dostojna jak robię zdjęcia, jakby pozowała (i jak śpi); jak leży na plecach z nogami do góry i zachęca do czochrania po brzuszku czy podskakuje machając ogonem; nie wygląda dostojnie. Ostatnio bardzo lubi jak udaję, że łapię ją za łapę a ona kłapie na mnie zębami i łapie (delikatnie) moją rękę w zęby. Potrafi tak bawić się bardzo długo i jak siedzę koło niej nigdy nie ma dosyć. Jak ubieram się do wyjścia na spacer, przysiada na tylnych łapach i staje "słupka", jest niesamowita. Stale nas czymś zaskakuje. Na spacerze jak chce wracać do domu podbiega i kręci młynka w miejscu, patrzy przy tym czy już wiemy o co chodzi i można zawracać. Nauczyliśmy się, że jak chcemy ją przywołać nie można mówić "chodź tu" jakoś się tego boi; wołamy po prostu Bajka, po imieniu; coraz częściej przychodzi sama. Sama też, gdy wracamy ze spaceru, skręca w stronę domu; wie gdzie mieszka. Z nią nie ma nudy, podskakuje i zachowuje się jak młodziak. Nie mogę się doczekać wiosny, ciepłych dni spędzonych w ogródku na trawie, z psią głową na kolanach...czy może być coś piękniejszego?
-
Witamy serdecznie i noworocznie, ślemy życzenia wszystkiego najlepszego w Nowym Roku, żeby wszystkie bezdomne zwierzaki znalazły bezpieczne schronienie i ludzką życzliwość. Bajka czuje się dobrze, święta minęły spokojnie. Znajomi i Rodzina, wszyscy którzy nas odwiedzili byli zauroczeni a ona głaski przyjmowała z godnością. W Nowy Rok nie bała się hałasów, zresztą tu okolica jest spokojna i cicha, tylko gdzieś z oddali błyskały fajerwerki. Obserwujemy z Mężem jak powoli otwiera się i ustępują blokady psychiczne. Opowiadamy sobie co zauważyliśmy, a to podała mi łapę, polizała Męża po policzku, przed spacerem podskakuje i bryka po pokoju, wbiega do przedpokoju, już nie boi się smyczy i bez problemu zakładamy szelki, przytula się na kanapie. Je i pije z apetytem. Macha ogonem. Jest cudowna i mądra, wierzę, że przełamie wszystkie nawyki przeszkadzające jej cieszyć się życiem; potrzeba tylko czasu. Dziś w końcu spadł śnieg, przyszła zima, Mąż właśnie poszedł z Bajką na ostatni dziś spacer. Będą cieszyć się świeżym śniegiem.
-
Boję się czy nie popełniamy jakiś błędów, ale nie mamy wyjścia, sami wymyślamy metody jakimi dochodzimy do wyznaczonego sobie celu. Wydaje mi się, że mimo wszystko jednak posuwamy się do przodu. Naszym celem jest przywrócenie suni pewności siebie, zaufania do człowieka, oparcia w rodzinie, zadowolenia z życia. Chcemy po prostu, żeby była szczęśliwa. Ma wiele lęków, niektóre uda nam się przemóc z innymi będzie musiała żyć. Chcemy, żeby uwierzyła, że nie jest sama i zawsze może znaleść wsparcie i pomoc. Myślę, że dzięki temu uda jej się przeżyć resztę dni w miarę szczęśliwie. Gusiaczku, zobacz jaki wyraz oczu ma Astra. Oczy Bajki miały ten sam wyraz i to właśnie staramy się zmienić; żeby już nigdy tak nie patrzyła.
-
Tak, zmiana ogromna w porównaniu z jej zachowaniem nie tylko sprzed miesiąca ale nawet sprzed kilku dni. Niesamowita jest jej umiejętność przystosowania się do zmiany warunków. Z dnia na dzień wyzbyła się pewnych nawyków. Rzeczywiście wyzwoliła w naszej rodzinie pokłady czułości, może dlatego, że spodziewaliśmy się trudności i walki z lękami na miesiące czy lata i w związku z tym może bardziej jej się przyglądamy, przykładamy się więcej, obserwujemy dokładniej. Zrodziła się między nami silniejsza więź wynikająca z przekonania, że jej potrzeby psychiczne są większe niż zwierzaków jakie mieliśmy wcześniej. Ich przywiązanie mieliśmy pewne a o Bajkę i jej serce musimy walczyć. Okazało się jednak i już to widzę, że otwiera się na nas; zdajemy sobie sprawę i mój mąż też potwierdził, że to widzi, że mimo pierwszych spektakularnych efektów, przywracanie Bajki do "normalności" to będzie proces, być może mamy pewne sukcesy ale czeka nas jeszcze wiele pracy. Od dziś pracujemy nad tym, żeby przychodziła na zawołanie. Bardzo pomocne są pewne ciasteczka zakupione od Kejciu. W chwili obecnej na komendę "chodź" już nie ucieka w popłochu. Zmiana zachowania przy zakładaniu szelek i smyczy tez okazała się trwała i przeszła próbę czasu. Wprowadzamy do słownika, za radą Joasi Jo37, wyraz "brawo" jak coś dobrze zrobi; wyraz ten ma dobrze się kojarzyć i będzie mógł być użyty w razie stresu czy przestrachu. Wydaje mi się, że to dobry pomysł.
-
Czytam, czytam i w głowie mi się nie mieści. Na mizianie i nawet na kanapę to trzeba zasłużyć. Śledzę różne wątki na dogo i czytam różne posty od września, wierzyć mi się nie chciało ile pracy, czasu i wysiłku wkładacie dla dobra psiaków. Ze zdumieniem podliczam akcje zakończone z jednej strony sukcesem a z drugiej kresem ciągu nieszczęść i po prostu niedoli. Ale beznadzieja w tym przypadku jest powalająca, choć i z takim zakończeniem trzeba się liczyć. Nie powinno to umniejszać satysfakcji z włożonego wysiłku, nie wszystko udaje się od razu. Suczka jest śliczna i dobrze jej z oczu patrzy. Jestem przekonana, że poruszy niejednego i wkrótce znajdzie się ktoś, kto da jej dom i zasłuży na miłość.