Forfiter
Members-
Posts
11 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by Forfiter
-
Co poradzę jak kocham te małe kulki :) Z drugą owczarkowatą kundelką już takiego problemu nie mam. Czasem ktoś pogłaszczę, a ja nie protestuje, bo ona raczej grzecznie stoi aczkolwiek różnie może być no ale to już problem tych co głaszczą. Najwyżej spodnie pójdą do prania :) Nigdy nie przeszkadzało mi, że ktoś pogłaskał mojego psa, ale pierwszy raz mam sytuacje, w której to głaskanie przynosi nieoczekiwany efekt. Jest bardzo żywiołowa i nadpobudliwa, więc sporo czasu spędzamy nad tym, żeby ją wyciszać i zapewniać odpowiednio dużo rozrywek i uczyć dobrych zachowań. I niestety u niej to głaskanie gdy zaczyna do kogoś ciągnąć, a ktoś od razu rzuca się z rękoma zupełnie miesza jej w głowie. :) Szkoda, ze tak wiele jeszcze osób wychodzi z założenia, ze każdy pies jest taki sam. Wielu chyba nie przychodzi do głowy co się może dziać w domu drugiej osoby, bo przecież jego pies grzecznie idzie się położyć, a mój wraca po godzinnym spacerze i ktoś na końcówce spaceru znowu włączy ją na najwyższe obroty. :) Jednego można pogłaskać i nie będzie z tym żadnego problemu, a innym z rożnych powodów może to zaszkodzić.
-
Też mam wyjątki gdzie pozwalam ją pogłaskać. Zazwyczaj są to sytuacje, w których zatrzyma się ktoś i rzeczywiście zacznie ze mną rozmawiać i widzę tą życzliwość u tej osoby. Przez ten czas Tosia zdąży się uspokoić i siedzi grzecznie pod nogami i proszę nawet żeby ta osoba ją zawołała i się z nią przywitała gdy jest spokojna. Niestety takie sytuacje należą do rzadkości, a witania ćwiczę ze znajomymi. Natomiast co z tego jak ćwiczę z nimi i pokazuje jak jest dobrze gdy na spacerach trzeba walczyć o to, żeby pies ponownie nie zobaczył, że jednak się da gdy skaczemy. Poza tym nie ukrywam, że cały czas jeszcze pracuję nad sobą, bo potrafi mnie to wyprowadzać z równowagi. Już dla mnie samej spacer nie jest przyjemnością, bo muszę spotkać kogoś kto potraktuje mnie jak okrutnego właściciela psa. No i oczywiście ten ich argument - przecież ten pies jest jeszcze młody! (9 miesięcy :) ). Kiedyś spotkałam Panią, która zaczeła mi zwracać uwagę, że psa się zaczyna szkolić gdy skończy 8 miesięcy ( wtedy miała 3 i uczyłam ją komendy siad :) )
-
Witam Ostatnimi czasy zastanawiam się nad jedną kwestią. Jestem właścicielem między innymi słodkiej uroczej kuleczki - pudelka nastawionej pozytywnie do wszystkich ludzi, która traktuje ich jak chyba najlepszą atrakcje na świecie skaczę, kręci tyłkiem, ciągnie do nich i kompletnie traci kontakt z rzeczywistością. Trochę to moja wina, bo w wieku szczenięcym pozwalałam ją na ulicy tarmosić wszystkim myśląc, że wyjdzie to nam na dobre przez co jedni piszczeli na jej widok, inni brali mi ją na ręce piszcząc przy tym, całując i co nie tylko. Piesek oczywiście reagował na to taką samą euforią wspinając się tym ludziom na głowę i na szyje. Podczas jednego spaceru potrafiłyśmy co 2-3 minuty zatrzymywać się, bo ktoś wyciągał do niej ręce i koniecznie musiał wytarmosić. Od dłuższego czasu staram się teraz to naprawić, bo pies na każdego obcego skaczę chcąc się z dosłownie każdym przywitać. Więc grzecznie wszystkich zawszę informuję, że nie można głaskać pieska. Niestety może jedna na 10 osób zrozumie, kilka z nich odejdzie ze skrzywioną i obrażoną miną, a reszta zacznie zwracać mi uwagę, pouczać lub nawet obrażać. Jak radzicie sobie w takich sytuacjach? Pozwalacie wszystkim wyciągać ręce do swojego psa? Zwracacie uwagę? Spotykacie się z chamstwem na Waszą prośbę aby pieska nie głaskać, bo próbujemy go nauczyć żeby nie skakał? Większość ludzi mam wrażenie, że pozjadała rozumy na temat wychowywania psów, bo "mój pies lubi jak się głaszczę" albo "źle Pani postępuje, bo pies będzie dziwadłem" to są i tak tylko delikatne reakcje ludzi. A jak to wygląda z mojej perspektywy? Owszem są ludzie, którzy lubią jak pies na nich skaczę, ale są ludzie, którzy tego nie lubią. Efekt? Gdy przychodzą do mnie goście i wiem, ze są osoby, które mimo, że nawet lubią psy to drażni ich jak ta moja mała kulka wspina im się na głowę i liże i ciągnie za włosy z radości to ja cały ten czas zawstydzona próbuję psa odciągać i starać zająć wszystkim innym. I jak wytłumaczyć psu, że ten lubi, a ten nie... jak uczyć psa gdy nasza główna batalia nie jest toczona z psem,a tak na prawdę z ludźmi, którzy za każdym razem wyciągając bez pytania ręce pokazują psu, że jednak skacząc wymusi w końcu ten kontakt i nie musi grzecznie poczekać. Mam wrażenie, że nasz pies jest jakimś dobrem publicznym i idąc z nim ulicą mamy obowiązek pozwalać głaskać go każdemu kto sobie tego zażyczy i nie mamy żadnego prawa w wyrażeniu jakiemukolwiek sprzeciwu.
-
Czyli ma tyle co mój. Ja też daje od kilku miesięcy, bo wszyscy mnie zapewniali, że są świetne nawet dla tak młodych psów. I sprawdzają się zresztą świetnie, bo sunia za nimi szaleje. Musiałam zapytać, bo nie ukrywam, że trochę mnie to przeraziło jak tak o żwaczach się wypowiedział. Zmieniać weta raczej nie ma co bo dobry jest, a zresztą u którego bym nie była to w tych kwestiach zawsze znajdzie się coś co zaskoczy jak chociażby polecanie karmy i robienie idiotów z ludzi, którzy w dzisiejszych czasach są dużo bardziej świadomi tego co dają swoim psom i co jest podane w składzie, a oni uparcie twierdzą, że dana karma jest świetna. Jakieś pół roku temu zapytałam innego weta, u którego zdarza mi się bywać co do karmy, a byłam w trakcie poszukiwania nowej i już dużo bardziej świadoma tego co psom podaje to kazał nie zwracać uwagi na to co mówią o Royalu, bo to dobra karma. Na szczęście już nauczyłam się wtedy czytać i analizować skład tego syfu, ale w dyskusję się nie wdaje, bo nie ma sensu. A jak wygląda kwestia kaloryczności żwaczy? Mój piesek waży 4-5kg i często dostaje raz dziennie taki większy kawałek, z którym zresztą rozprawia się w 10-15 minut. Stąd było moje pytanie do weterynarza, bo nie wiem czy dla takiego malucha to nie za dużo.
-
Ale od szczeniaka? Bo mi powiedział, ze dopiero jak skończy rok można. W ogóle jakoś tak negatywnie zareagował na te gryzaki jak o nich wspomniałam. A myślałam, że to dobry sposób na sprawienie psu przyjemności i zdrowe dla nich. Tak jak mówię pierwszy raz spotkałam się z tym, że nie można młodym psom, i że żwacze mogą zapchać jelita. Chyba, że chodziło o wciśnięcie innych "gryzaków" nieznanej mi firmy. W końcu i dzisiaj są weterynarze, którzy mówią jaką to świetną karmą jest Royal. Generalnie nie spodziewałam się w odpowiedzi, że żwacze są bardzo niedobre dla psów. I teraz nie daje mi to spokoju.
-
Piszę z czystej ciekawości czy ktoś również o tym słyszał. Mój piesek ma 8 miesięcy i od początku słyszałam, że z naturalnych gryzaków można podawać nawet szczeniakom żwacze wołowe, uszy królika czy penisy wołowe. I tak też podaje i odkąd skończyła 4 miesiące je dostaje. Dzisiaj z ciekawości zapytałam weterynarza, bo nigdzie nie mogłam znaleźć odpowiedzi ile i jak często mogę podawać żwacze żeby jej przypadkiem nie utuczyć dając za dużo, bo jednak jest psem małej rasy (pudelek). W odpowiedzi usłyszałam, że żwacze nie są odpowiednie dla takich młodych psów, bo mogą doprowadzić do zatkania jelit i skończy się to operacją. Polecił mi za to jakieś paski firmy Geulincx do żucia dla psa. Do tej pory czytałam, słyszałam w sklepach, na szkoleniu, na forach, że między innymi żwacze można bez obaw podawać młodym psom. Teraz pierwszy raz, że jednak nie. Próbuje z ciekawości wyszukać coś na ten temat w internecie, ale nie mogę się nigdzie dokopać do informacji żeby mogły zaszkodzić młodym psom. Słyszałam, że kości mogą doprowadzić do zatkania jelit, ale nigdy nie słyszałam o tych konkretnych gryzakach. Czy kiedykolwiek słyszeliście o tym żeby żwacze czy inne wymienione przeze mnie gryzaki doprowadziły do zatkania jelit? Albo mieliście styczność z pieskiem, któremu to się przydarzyło? Szczerze mówiąc nie chciałabym rezygnować z dawania psu żwaczy, bo nie ma chyba drugiej takiej rzeczy, którą by tak uwielbiała, ale trochę jestem teraz zdezorientowana.
-
Dziękuje za rady :) No nic jakoś to wytrzymam. Znoszę jej napady, ale liczę w duchu, że miną wraz z wiekiem dziecięcym :) Może weźmie przykład z opanowanych starszych psich domowników :)
-
Za to plus należy jej się za to, że w tej głupawce zawsze przyciska ją kupa i trakcie biegu zmienia kierunek na matę, robi i wraca z powrotem do szaleństw :) Wolałabym żeby był jakiś sposób na okiełznanie tego, bo jak widzę to malutkie ciałko w tym szale to mi serce w gardle staje :)
-
Witam Moje ostatnie zmagania ze szczeniaczkiem były około 13 lat temu i teraz po raz kolejny przechodzę przez to doświadczenie i jak wszystko od kilku dni wydaje mi się idzie całkiem dobrze to zastanawiam się nad jedną rzeczą. Mój miniaturowy pudelek ma już 8 tygodni i jeden dzień. Jest u mnie od 3 dni. Jest kochana, na razie jeszcze więcej śpi niż się bawi, a jak już się bawi ze mną to szybko traci zainteresowanie daną zabawą chociaż staje na głowie żeby jej dogodzić no ale w końcu to dzidziuś pewnie niedługo wszystko się zmieni. Natomiast tak raz dziennie wpada w taki "zabawowy szał", "głupawkę" "ma napad szału" nie wiem jak jeszcze to nazwać :) Nagle zaczyna biegać jak opętana, przestaje na mnie zwracać uwagę albo na mnie też skaczę i próbuje złapać za nogawkę po drodzę, nie mogę jej zainteresować niczym żeby ją trochę uspokoić, ma w tym momencie swój świat i tak z jednego kąta do drugiego z prędkością światła, do tego przy tej prędkości ledwo hamuje i w coś wali, a to się przewraca na zakrętach, a to do zabawki żeby ją szarpać no i tak jakieś 5 minut. Na pewno większość zna ten stan u szczeniaka. Czy jest jakiś sposób żeby to przerwać? Czy dać jej się tak wyszaleć i przeczekać? Jak ją zostawiam to nic nie daje. Jest tak mała i krucha, że boje się, że po prostu ta wariatka sobie coś zrobi :)
-
Bardzo się cieszę z odzewu jednak moje pytanie dotyczyło suchych karm, a nie tego czy lepiej gotować samemu czy lepiej karmić suchą karmą. Rozumiem, że kupne nigdy nie dorówna dobrze zbilansowanym daniom robionych własnoręcznie jednak nie każdy ma czas na gotowanie w domu od podstaw. Nie chcę wchodzić w dyskusję sucha karma czy robione samemu, bo każdy karmi jak uważa za słuszne i szanuje to jednak nie zamierzam rezygnować z suchej karmy. Chciałabym dowiedzieć się coś więcej na temat suchych karm, bo teraz odebrałam tą odpowiedź jakby popełniało się zbrodnie karmiąc psa suchą karmą. Zresztą nie dostają tylko suchej karmy jednak przeważa w diecie. Na pewno nie zamierzam psa karmić surowym mięsem, więc te rady nie są dla mnie pomocne. Zostaje mi chyba szperanie w necie dalej i podjęcie decyzji samej co by uniknąć różnic w zdaniu :)
-
Witam Ostatnio postanowiłam zainteresować się o wiele bardziej tematem suchych karm, bo za niecały miesiąc pojawi się w domu szczeniaczek. Do tej pory moje pieski jedzą Royala, bo spotkałam się z wieloma pozytywnymi opiniami po czym spróbowałam i tak karma w domu została na długo. Wiadomo wszędzie Royal, tu ktoś poleca, tam poleca, weterynarze polecają, na półkach w sklepie Royal i bez zagłębiania się w temat karma jest. Podkreślę tylko, że na Royala piesek całkiem dobrze reaguje i nie ma żadnych niespodzianek w postaci biegunki, a często się to u jednego wcześniej zdarzało. (znajdka, która pojawiła się w domu mając około 2 lata i zawsze były z nią problemy z częstymi biegunkami. Teraz ma 13, a na Royalu zdarzają się bardzo rzadko). Natomiast zaciekawiło mnie ostatnio to, że przeglądając strony, fora internetowe wiele osób tą karmę krytykuję, że już nie jest taka jak dawniej, że więcej w niej zbóż niż mięsa, i że są o wiele lepsze karmy, które faktycznie w składzie mają mięso np Acana czy Orijen. Teraz mam dylemat czy karma, którą dostają moje pieski to faktycznie był słuszny wybór i czy szczeniaczka nie zacząć po przyjściu przestawiać na inną karmę np polecaną Acane. Czym najlepiej teraz kierować się przy wyborze i co tak na prawdę jest dobre.