byłysmy u Gabi dzisiaj z panią Hanią, dziewczynka jest milutka i mniejsza niż myślałam, naprawdę śliczna. Jest w murowanym pawilonie w którym po obu stronach są małe ciasne boksy a w każdym po 4-5 psinek. Hałas tam jest straszny, nie można porozmawiać bo nie można nic usłyszeć. Gabi jest na końcu z czterema psinkami. Oj ani cicho ani spokojnie w tym pawilonie to nie jest :((( lepiej nie zatrzymywać sie za długo bo w tym tłumie i zaduchu psy robia się wobec siebie agresywne a ten którym się zainteresujemy jest narażony na atak.
Jest bardzo gorąco, wszędzie przepełnienie