do schronu warto jutro też zadzwonić.
W okolicy sylwestra u mnie na osiedlu pies się wystrzału wystraszył i nawiał. szukaliśmy wszedzie do schronu dzwoniliśmy kilkakrotnie, założyąłm wątek na dogo i jedna z wolontariuszek powiedziaął że chyba on jest na paluchu. Pojechała właścicielka po raz drugi już i powiedzieli że nie przypominają sobie ale żeby poszukaął w kwarantannach i tam znalazła. Okazało się że został zawieziony do schronu tego wieczoru co uciekł i spędził tam 8 dni, a my dzwoniliśmy, ogłoszenie w schronie wywiesiliśmy i nikt nie skojarzył go. Wiec zawsze warto być upartym i sprawdzać w kółko