Jump to content
Dogomania

aamidale

Members
  • Posts

    37
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by aamidale

  1. tak też właśnie myślę, że sensu nie ma kota przestawiać. Z marketami mam dokładnie to samo, z tym że u mnie to większość po prostu :D Myślę że też zależy od regionu, niektóre supermarkety zaczynają skupować lokalnie i niekiedy na ogromny plus wychodzi. A z Beniem znowu utrapienie, bo od wczoraj stawia takie kropelki, trochę śluzu wydalił. Swoją drogą poprzednia skończyła mu się po brązowym ryżu, zwyczajnie nie miałam w domu wystarczajaco białego i zmieszałam. Ma objawy biegunki jelita grubego, bardziej się napina niż robi i te stolce są małe, nawet bardzo. Poza tym jest wesoły jak szczygieł. Ja mniej bo nie mam pojęcia co o tym sądzić. Odwodniony nie jest, cała sprawa trwa od wczoraj. Nie będę go ciągać do weta od razu, poczekam, może się ustabilizuje, może to jakieś resztki... Strasznie się tym przejmuję, może dlatego że nie mam doświadczenia w tej kwestii, boję się że jest ciężko chory :( Mimo że zachowuje się normalnie, przytył, sierść mu błyszczy... Nie mam pojęcia jak z nim postepować już.
  2. Ze sklepu spoko. Jako sklep rozumiem rzeźniczy sklep, mięsko, wędliny, kabanosy, dycha przebitki. Ale nie supermarket. Nie ufam mięsom z supermarketów, może to moja paranoja ale ja widzę różnicę między mięsem od osiedlowego rzeźnika a mięsem zza lady w sieciówce niemięsnej. Pewnie antybiotyki i inne wesołe konserwanty są te same. Od lat płaczę że nie mam polskiej wołowiny. Chyba muszę wsiąść na rower i poznać miłą panią z gospodarstwa. Może będę ciekawym zaskoczeniem, zamiast sprzedać chcę kupić:) Też jestem za tym żeby nie karmić zwierzaków chemią, kota bym też chciała dać na BARF. Ciekawa jestem jak się do tego odniosą moje weterynarz. Poza tym mam niewielki problem. Mieszkam z człowiekiem wiekowym, który kotu obcinanie pazurków rekompensuje plastrem szynki. Rozpuścił bezę tak, że włazi mu na kolana i gryzie go w twarz. Dokarmia ją po kryjomu paróweczkami cielęcymi i innymi "delikatesami". Prośby, groźby i moje i pań doktor nie dają rezultatu, dziadzio wie co dobre. Kto poznał trochę starszych ludzi wie o co chodzi, o głód w czasie wojny, pewne rekompensaty. Ją też bym na BARF przerzuciła tylko pytanie czy będzie w ogóle jeść po tym co dostawała... Mam takiego diabła i anioła w domu. Kotka gryzie wszystko, szarpie, rozwaliła kosz któremu nie dało rady dziesięć pokoleń kotów. Benio ostatnio piszczał gdy udawałam że płaczę. Po miesiącu nauczyły się koegzystować, razem żebrać o jedzenie, przechodzić obojętnie. Jestem zadowolona, myślałam że będzie wielka wojna. Szkoda że dysponuję małym metrażem, najchętniej utuliłabym wszystkie zwierzaki :)
  3. Uff, chwile mnie tu nie było, ale też trosk miałam sporo bo po kolejnym antybiotyku znowu pojawila sie biegunka. Ustała sama, nagle około dwa dni temu. Bałam się, nie sypiałam w nocy słuchałam czy oddycha, mimo że wet zapewniał ze wszystko ok. W końcu zrobił pierwszą [od miesiąca!] normalną kupę i wszyscy doznali ukojenia. Nigdy mnie tak klocek nie cieszył, dobrze że w parku mało ludzi jest :D Całe szkolenie psa będę zaczynać od przyszłego tygodnia, jeżeli mu nie powróci biegunka. Po prostu chcę, żeby był zdrowy, nic go nie rozpraszało. Tak żeby była korelacja smakołyki - dobre zachowanie. Będę mu też wprowadzać powoli Royal Canin dla średniaków dorosłych i właśnie nie wiem czy nie podawać tego tylko jako smakołyk a nie przerzucić go na BARF. Wydaje mi się tańsze i bardziej racjonalne, tylko mam problem z dostaniem podrobów wiejskich a z sieciówek się boje [schabu z polo nawet dzikie koty nie chciały]. Zresztą nawet nie chodzi o cenę bo ja na żywych istotach oszczędzać nie lubię, po prostu widzę jak moja kotka żre karmę typu royal i mam wrażenie, że apetyt jej od tego rośnie. A tego z Beniem chcę uniknąć bo nie dośc że zdarzyło mu się ukraść nieopatrznie zostawioną kanapkę, to jeszcze piszczy jak tylko ktoś rusza ustami i połyka okruszki z podłogi. Głodować nie gloduje, daję mu dziennie dokładnie 800 g ryżu z kurą, obecnie z zalecenia w czterech porcjach. Z bawieniem się problemu już nie ma w zasadzie, chociaż bawi się w śmieszny sposób - siłuje się, tzn narzeczony go odpycha a on sie stara zostać i tak szaleją dopóki się nie zmęczy. Żadna piłka, żadne plastikowe zabawki, jedynie skarpetka wypchana w środku do ciągnięcia i też siłowanie się. No i szybko się męczy, ale to efekt biegunki i tego zastania. Bardzo bym chciała zaangażować Benia we wspólne spacery i zabawy z psami, nauczyć go zachowania bo póki co do każdego psa chce biec. Czasem warczy, czasem piszczy, czasem szczeka ale chce. Tylko inni właściciele nie bardzo, u nas jest dużo tego sortu ludzi typu "Ja mam rasowego psa, z kundlem bratał się nie będzie" itp ;) Kilka razy pozwolono się obwąchać ale on wyraźnie nie bardzo wie jak ma się zachować. Poki co to i tak kwestia przyszłości, najważniejsze żeby jego zdrowie jelitowe chwile potrwało, czas na regenerację po tym miesiącu....
  4. Tak to przynajmniej wygląda w Węgrowie k. Grudziądza... U nas w mieście w dodatku masa bezdomnych psów się pałęta od kiedy pamiętam, z tym że połowa miasta to ogródki działkowe a tam ludzie dokarmiają. Całe życie bałam się psów bo u nas były duże, dzikie, agresywne psy. Od kiedy jest schronisko to jest to ukrócone, minimalnie ale jest. da się przejechać rowerem. Wielbiłam ten przybytek jako kotomaniak, o nieświadoma ja. Biedne zwierzaki.
  5. furie piesek nadal ma biegunke, dostal rozszerzone odrobaczanie [lambria itp]. Poza tym zrobilam blad ze przy niestrawnosci karmilam go tylko 2 razy dziennie, wet tak uwaza. stolce ma coraz lepsze, jest coraz bardziej ożywiony tylko ma mordercze gazy. Benio prawdopodobnie był u ludzi starszych albo u innych niemobilnych jednostek, zaczyna biegać; pięknie węszy zwierzynę [u nas jelonki nawet w parku], ma coraz dłuzsze spacerki. Tylko z kotkiem kosa, oboje zazdrosnicy. Wspaniały pies, spokojny, kochany, budzi nas lizaniem po buzi. Tylko do psów się rwie, chciałabym go socjalizować ale u nas nie ma psiego parku a żaden właściciel nie chce. Benio chciałby się bawić z psiakami, widać wyraźnie że jest zainteresowany, ale ja też się trochę boję bo skacze nawet do doga a to jest mały piesek. Nie noszę go na rączkach, chodzę z nim na coraz dłuższe spacery, inicjujemy zabawy z gonieniem, w planach dalekosiężnych mamy rajdy. Zwierze bardzo chce kontaktu z dziećmi, niekiedy rwie się bardziej niż do psa, alemy żadnego znajomego małolata nie mamy więc poczekamy aż ktoś obcy będzie chciał mu dać tę przyjemność :) Benek to ogromny pieszczoch, oboje z moim narzeczonym jesteśmy zapalonymi graczami komputerowymi więc piesio automatycznie ma animozje do komputera,jak tylko się włącza to pies jest niepocieszony. Poczytałam trochę to forum, dało mi masę informacji :) Pozdrawiam wszystkich dogo - koto- i zwierzo- maniaków:)
  6. U mnie adopcja psa ze schroniska wygladała tak: "Dzień dobry chcę psa. -poproszę dowód -*mam psa*".
  7. Dziękuję, Nette. Brzmi to dla mnie logicznie. Martwi mnie jeszcze kwestia biegunki u mojego psiaka. Niby dziś drugi dzień po zastrzyku z antybiotyku a odchody nadal luźne, w kierunku stałym bardziej ale jednak.... Zaczynam się o niego martwić, mimo że jest pod stałą opieką weta :(
  8. Dziękuję za tak duże zainteresowanie tematem. Nette, poczytam na ten temat. To w tym momencie jestem nieźle wkurzona, wszędzie polecają laser do zabawy a tu proszę. Co za dezinformacja. Bou, obroża zamówiona, pod koniec tygodnia będzie. Do tego czasu las wykluczyłam i sprawdzam psa codziennie. Spike ależ oczywiście że reagujemy na próby agresji wobec kota! Tak samo jak i reagujemy na próby agresji kota wobec psa. Wystarczy że podniosę głos i pies robi "guilty face". Ja zwyczajnie nie wiem czy piszczenie to próby agresji czy ostrzeganie. Jako próbę agresji zakwalifikowałam że chciał ją ukąsić po tym jak się ze mną bawiła. Żadnej przemocy wobec zwierząt nie uskuteczniam. Do tej pory karciłam głosowo, spróbuję metody z siadaniem. Wydaje mi się tego strasznie dużo, ale jak nie jadał do syta to szukał jedzenia dosłownie wszędzie, wciskał nosek za szafki w kuchni itp. Tycia pilnuję, sporo się ruszamy poza tym. On naprawdę jest ciągle zmęczony więc trochę myślę, że ta energia idzie na regenerację. Ja od niego oczekuję tylko żeby był szczęśliwy i dał żyć kotu :D Jeśli patrzeć poz względem grzecznościowym to jest pies prawie idealny, no chyba że ktoś nie lubi psa w łóżku. My lubimy sypiać ze zwierzakami, oboje mamy swoje zwierzaki od dziecka. Ale klikera sprawdzę, przyda się szczególnie przy tym pisku na widok kota,
  9. Z tego co zrozumieliśmy to w schronisku mieli go od stycznia. Jego wcześniejsze losy są dla mnie zagadką, niestety. Miska z wodą zawsze stoi, pełna, wodę co najmniej raz dziennie zmieniam. Martwi mnie tylko że kotka z niej pije, nie wiem jak to na niego wpływa. Nie wiem czy mam ją odpędzać? Ona ma swoją wodę i jedzenie osobno, wyżej żeby pies nie sięgał. I tak preferuje psią misę. Dostał tabletkę na odrobaczenie w zeszłą środę. Właśnie nie chcę go męczyć ale też nie chcę żeby się "zastał" jeszcze gorzej. Wczoraj jak był w lesie i śmignęły przed nami dwie sarny to mało mi ręki nie urwał, poza tym mało co go ekscytuje. Trochę się zainteresował oczkiem laseru jak bawiłam się z kotem, ale tylko na chwilę. Poza tym jest mocno onieśmielony przez kotkę, to pewnie mu utrudnia adaptację, razem się raczej nie będą bawić bo kot jest mocno charakterny. Też myślę o szelkach, chociaż obrożę mu dopasowałam tak, żeby go nie cisnęła [na dwa palce], ale też żeby się nie zerwał. Testowałam, bo rwał się strasznie na początku i w ogóle nie było mowy o chodzeniu przy ulicy. Adaptuje się dobrze, tylko mamy problem z zostawianiem go nawet na trzy minuty bo jak tylko któreś z nas wyjdzie to jest spory pisk. Wydaje mi się taki smutny, jakby niepewny, mam wrażenie że czuje obowiązek takiego "dziękowania" za wszystko. Nawet jak śpi martwym bykiem to co pół godziny się budzi, obchodzi dom i wszystkich tuli, liże, łapie za nogi. Jakby się bał że znikniemy. Strasznie mi go szkoda. A, no i kota uważa za wyraźnie "wyższy" od siebie byt - groźniejszy- ostatnio jak miałam kotkę na kolanach to piszczał i chciał ją ugryźć . Mimo że na co dzień ją ignoruje w kierunku omija. To samo dziś na spacerze, znajomy kot przyszedł się pogłaskać to jak tylko dotknęłam kociego pyszczka to pisk i pozycja obronna.W domu na siłę ich do miłości nie będę zmuszać, ale może popełniam błąd że nie ingeruję w tą "znajomość" poza obserwacją czy się nie biją. Każda moja lektura na temat psa mówi, żeby nie ingerować za mocno i nie popędzać spraw i to właśnie staram się robić. Jednak nie chcę też, żeby pies stał się rozpuszczony bo to również przecież dla niego nie za dobre...
  10. Cześć wszystkim użytkownikom. Przeglądam to forum pasywnie od jakiegoś tygodnia - czyli od kiedy adoptowałam mojego Benia. Benio jest mieszańcem około dwuletnim. Poza biegunką po schronisku i kleszczem w zeszły piątek [wszystko pod kontrolą weta, którego znam i mam pod domem] piesek jest po leczonym w schronisku zapaleniu płuc. Niewiele więcej wiem o tym psiaku, poza tym że jest spokojny i ogromnie wdzięczny. Waży 10,6 kg. Postanowiłam zadać kilka pytań Wam, drodzy użytkownicy, jako że wielu z Was to prawdziwi weterani psiej sprawy :) Teraz moje pytania: -Pies męczy się po dosłownie 10 min zabawy w ganianego, tzn ja uciekam on łapie i kłapie. Ma kondycję gorszą ode mnie. Czy ktoś wie co może być tego powodem? -Pies nie chce pić wody, mimo tego nie jest odwodniony. Przy biegunce. Zjada dziennie około kg ryżu z kurczakiem[zalecenie weta, 500 g kury i 250 g suchego białego ryżu zalane 1,5 l wody na wolnym ogniu gotowane pod przykryciem, przepis z neta].Porcje podawane dwa razy dziennie, pies je do syta, po odejściu od miski jest ona chowana. Moja kotka podpija mu wodę, ale druga miska z jedzeniem stoi obok i pies podchodzi bez strachu. Porozstawiać więcej mis? -Pies dziennie chodzi około dwóch godzin, stopniowo zwiększam mu wysiłek, nie ciągnę na siłę, Jak i po jakim czasie mogę poznać co to za typ, czy ruchliwy czy nie? Czy dobrze dawkuję wysiłek? Jak to wypośrodkować? -Po jakim czasie mogę próbować uczyć psa komend? Zwierzę jest wyraźnie wykończone zwykłym wysiłkiem, spacerkiem na smyczy. Nie chcę go stresować, nie chcę też dawać psich smakołyków póki co - vide biegunka. -Benio nie jest zainteresowany żadną zabawką. Duża piłka wyraźnie go przestraszyła. Co to o nim mówi? Jako że od dwudziestu lat mam same koty, nie mam pojęcia o wychowaniu i zachowaniu psa. Narzeczony miał psy, ale były one chowane od szczenięcia i raczej służyły do pilnowania domu [wieś]. Będę wdzięczna za każdą radę. Załączam zdjęcie Benia z kotkiem. Jeśli ktoś będzie zainteresowany, mogę w każdej chwili zrobić zdjęcie. Dziękuję za zainteresowanie i pozdrawiam wszystkich miłośników :)
×
×
  • Create New...