-
Posts
70 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by KICIA I JEJ PSY
-
Wczoraj tj.08.03.2008r.o godz.21.30 niuńka odeszła od nas :-(,wspólnie z dok.Tosiem zdecydowaliśmy się już zakończyć jej męki,okazało się że guz który pojawił się na brzuchu był najgorszy,cały czas krwawił,pomimo że maleńka nie piszczała to już się męczyła,od dwóch dni trzęsłą się,wzrok już nie był taki "żywy".Pozdrawiam wszystkich.Maleńka biegaj teraz szczęśliwa,zabrałaś kawałek mojego serca ze sobą.
-
Witam wszystkich,u niuńki raz lepiej raz gorzej,steryd pomaga tylko w tym że je,pojawiły sie nowe przerzuty na brzuchy a ten na dolnej powiece widać jak codziennie sie powiększa,mycie i czyszczenie pysia zaczęło sprawiać dużo kłopotów(pomijam smród jaki się wydobywa z tej rany,ale malutka już nie daje tak łatwo sobie tego oczyścić)Kakadu nie można przeprogramować umysłu,do tej pory rzadko kiedy myślałam kiedy będziemy się musieli się z niunią rozstać,ale wczoraj wieczorem po raz pierwszy jak popatrzyłam w jej oczka,miałam wrażenie jakby chciała mi powiedzieć"pozwól mi już odejść".Mam nadzieję że tylko zdawało mi się że tak chciała powiedzieć,bo jest z nami prawie dwa miesiące a chciałabym żeby była dłużej,narazie staramy się żeby jej się żyło jak najlepiej.
-
Strzykawka nie zdaje egzaminu,ponieważ niuńka denerwuje się strasznie jak cokolwiek chce jej zrobić przy pysku(ile się namęczę żeby wymyć i osuszyć jej ranę),papki nie jest w stanie zlizać ale dziś rano była bardzo głodna(co mnie ucieszyło)zjadła bez problemów kawałki mięsa i jeszcze szukała,Paweł u nas jest tak samo,że malutka całe dnie leży a wieczorami zaczyna chodzić,domagać się pieszczot i tak ufnie na nas patrzy,chce sie przytulać,nawet zdarza jej się trochę podskakiwać,wtedy człowiek bije się z myślami "co robić".U nas też w domu jest "zapach",ponieważ szczęka się rozkłada,lekarz wczoraj powiedział że musimy uważać na jej szczękę żeby sie nie uderzyła,nie wywrociła bo wtedy istnieje duże ryzyko że szczęka jej się poprostu złamie.Pozdrowienia dla was.
-
Właśnie wróciliśmy do domu i niunia jest z nami,doktor Toś przepisał jej encorton,obejrzał pysk i stwierdził że przerzuty są bardzo duże,na oku to co ma to myśleliśmy że to jest tylko bielmo,ale lekarz dziś stwierdził że to też jest rak(w tej chwilii jest to zaczerwienione miejscami i powiększyło sie) usłyszeliśmy że to jest powoli jej końcówka:-(,encorton może trochę przedłuży jej życie pod warunkiem że mała nie bedzie zwracać po nim,ponoć poprawi jej się apetyt.
-
Jesteśmy na dziś umówieni z doktorem Tosiem żeby zobaczył jej pyszczek,cholerny rak rozprzestrzenił się na całą dolna szczękę i nic nie pomaga,cała dolna szczęka jest spuchnięta i wygląda jakby tam miała wielka rane od kości do kości,mała pije bardzo mało,Pokerku ona nie da rady nawet lizac papki ma problemy z poruszanien językiem,nie płacze z bólu ale widać że boli ją ,podaje jej mięsko bardzo drobno posiekane i jak tylko urazi sobie delikatnie pyszczek od razu odwraca głowę i nie chcę już jeść,wyniki niuńki badania histopatologicznego to jednak są jej i niestety to czerniak.Dziś zachowywała się dziwnie,chowała sie po kątach tak jakby szukała ciemnego i ciasnego miejsca.Boję się że właśnie ona może umierać śmiercią głodową bo naprawde zjada bardzo mało(np.4 kawałki mięsa na caly dzień).Mona wiem co przechodzicie i czujecie,wierzę że wspólnie podejmiecie właściwą decyzję.
-
Witam,od wczoraj bije się z myślami czy to już czas na niuńkę :-(czy jeszcze spędzi z nami trochę więcej czasu,mała nie chce jeść nawet z ręki,jeżeli już coś tam skubnie to jest to bardzo mało,widać że coraz ciężej jest jej brać do pyszczka jedzenie i przełykać,odwraca wtedy główkę od ręki z jedzeniem,praktycznie całe dnie leży,na podwórku szybko się załatwia i chce iść do domu,ciężko jest mi podjąć jakąkolwiek decyzję bo malutka nie popiskuje z bólu,są krótkie chwile kiedy wydaje mi się że wszystko jest dobrze bo wyszła z legowiska i chodzi po domu.
-
Witam,u niuńki lekkie pogorszenie,od wczoraj bardzo mało zjada i to tylko jak jej podaje z ręki,myślę że przyczyną tego jest powiększenie węzłów(ma prawie dwa razy takie jak miala)guz który był na pyszczku powiększył się i ma go już pod dolną szczęką.Dopóki jest w stanie przełykać będziemy ja karmić z ręki.
-
Niuńka ma się dobrze,w środę byliśmy u weterynarza żeby obejrzał jej pyszczek,dostała znowu antybiotyk o nazwie STOMORGYL,mam jej podawać przez 6 dni i odtawić,o pyszczek dbać tak jak do tej pory(dostaliśmy pochwałę za pielegnacje pyszczka),wynik badania histopatologicznego jest,tylko że nie wiadomo czy to niuńki bo inny lekarz podobnie oznakował wycinek innego psa(nasz lekarz ma się dokładnie dowiedzieć którego psa przyszedł wynik),jeżeli to jest wynik niuńki to jest zle,wyszło że to rak złośliwy,nazwa to czerniak.Malutka na apetyt,dostała wigoru bo na fotel chce wskakiwać,wczoraj wracałam z nia ze spaceru i na klatce zdjęłam jej smycz i postawiłam na podłodze żeby list ze skrzynki wyjąć,zanim sie schyliłam żeby wziąść ją na ręce to ona sama całkiem rzezko sobie podreptała po schodach.
-
przeszkadzają jej te węzły chłonne,sa momenty kiedy ją przyduszają,wczoraj musiałam jej wymyć pysk bo zaczynała znowu śmierdziec,zadzwoniłam do dr. Tosi ze chyba znowu wskoczymy z nia na antybiotyk,bo pojawiła się opuchlizna na pysku i śmierdzi,usłyszałam że mam spróbowa sama wymyc jej pysk bo napewno tam zrobił jej się strup(a ja głupia myslałam ze tak fajnie jej sie to goi)umyłam pyska i jest znowu elegancko i nie smierdzi,tylko ile ja strachu sie najadłam,bo ona nie pozwala sobie tam grzebac i potrafi warknąć a nawet złapie zębami,ale teraz chce podziękować medzirze że niuńka trafiła do mnie,wiem że teraz ona jest moim psem a ja jej ludziem,uwielbiam kiedy cieszy sie na mój widok,wiem że ja mogę wszystko przy niej zrobić a ona pokornie to zniesie bez słowa skargi,jezeli macie ochotę nas odwiedzic zapraszamy.
-
Na tym zdjęciu widać jak bardzo ma powiększony węzęł chłonny [URL=http://img404.imageshack.us/my.php?image=s4022637kz8.jpg][IMG]http://img404.imageshack.us/img404/7571/s4022637kz8.th.jpg[/IMG][/URL] a tu już bez kubraczka [URL=http://img205.imageshack.us/my.php?image=s4022636tx5.jpg][IMG]http://img205.imageshack.us/img205/4623/s4022636tx5.th.jpg[/IMG][/URL] dzwoniłam do dr.Tosia,badania histopatologicznego jeszcze nie ma.
-
Witam,u nas wszystko narazie dobrze,niuńka wczoraj po raz pierwszy ucieszyła się jak wróciłam od córki ze szpitala,normalnie doopka i kikutek jej tak latały fajnie,dziś córkę już wypuscili do domu a niuńce dziś troszkę krwii poleciało z rany na pyszczku,zasmarowałam jej to i jest dobrze nawet bez grymasów zjadła jedzenie.
-
na pierwszym i drugim zdjęciu są dowody jak niuńka interesuje sie kotem a raczej kotką,narmalnie zero reakcji,kotka zaczepia ja do zabawy a mała nie daje sie wciągnąć i wtedy nastepuje obraza u kotki,to jest mój pierwszy kot w domu,jest z nami 3 lata i ma na imię Serafina,prosze sie nie śmiać z imienia;) ale najmłodsza córka była wtedy na etapie ogladania bajek o barbi,mąż jak pojechał kiedyś z kotką i najstarszą córka do weterynarza to udawali że nie wiedzą jak ona ma na imię,bo się wstydzili.
-
malutką smaruję oliwka dla dzieci na calym ciałku,dostała jakiś czas temu na plecach małe strupki,a dzis zauważyłam jak ją czesałam że strupków prawie nie ma a zaczyna jej odrastać coraz wiecej sierści,może już niedługo będę mogła ściagnać jej ten kubraczek(medira ja oprócz kubraczka mam jeszcze taką sukienkę z polarku ale nie moge jej zakładac bo jest wkładana przez głowę :evil_lol:) i dlatego piorę kubraczek,suszę i zakładam jej.Z moją córką jest troche lepiej po lekach nie ma już odruchów wymiotnych ale cały czas bardzo boli ją głowa,lekarka mi powiedziała jak chciałam się dowiedzieć o jej zdrowie,że do domu wyjdzie jak przestanie ją boleć głowa.
-
Zdjęcia jak niuńka pomaga zjadać obiad moim dzieciom!!! [URL=http://img412.imageshack.us/my.php?image=s4022627yc6.jpg][IMG]http://img412.imageshack.us/img412/9632/s4022627yc6.th.jpg[/IMG][/URL] [URL=http://img138.imageshack.us/my.php?image=s4022628dm4.jpg][IMG]http://img138.imageshack.us/img138/2275/s4022628dm4.th.jpg[/IMG][/URL] [URL=http://img87.imageshack.us/my.php?image=s4022630rw8.jpg][IMG]http://img87.imageshack.us/img87/3138/s4022630rw8.th.jpg[/IMG][/URL] [URL=http://img412.imageshack.us/my.php?image=s4022631uo1.jpg][IMG]http://img412.imageshack.us/img412/9701/s4022631uo1.th.jpg[/IMG][/URL] [URL=http://img138.imageshack.us/my.php?image=s4022635hq0.jpg][IMG]http://img138.imageshack.us/img138/70/s4022635hq0.th.jpg[/IMG][/URL]
-
wtatara,nie zostawiłam tego tak,byłam dziś w szkole z porządną awanturą,zgłosołam pisemną skarę i teraz muszę czekać na odpowiedz ze szkoły,zdenerwowało mnie jeszcze że jak przyszłam zgłosić skargę to mnie potraktowali jakbym przyszła po odszkodowanie,od razu mnie skierowali do faceta który się zajmuje wypadkami i odszkodowaniami a przecież nie o to mi chodziło,chciałam tylko dowiedzieć się dlaczego nie zostałam powiadomiona o całym zajściu,dlaczego szkoła nie wezwała pogotowia:angryy:.U maleńkiej jak narazie wszystko jest dobrze:multi:.
-
Witamy,u maleńkiej wszystko jest dalej dobrze,ale chyba ja robię coś nie tak,podaje jej posiłki mniejsze a cześciej żeby nie obciążać jej żołądka a ona i tak zawsze po każdym posiłku cos tam zwraca(dostaje miedzy 4 a 5 posiłków dziennie,czyli jakby to wszystko zebrać razem to wychodzi taka średnia miseczka)dziś dzwoniłam do Dr. Tosia,bo niuni skończyły sie antybiotyki i pytałam czy można jej zrobić te badania z krwii,lekarz powiedział że antybiotyków już nie będziemy jej podawać a wymazów nie ma co jej robić,bo każdy wymaz będzie błędny ze względy na stan jej pyszczka,wyników chistopatologicznych jeszcze nie ma.Wczoraj nic o księżniczce nie pisałam ale było to spowodowane siłą wyższa,musiałam jechać z córką na pogotowie,w szkole na w-f dostała piłką do siatkówki w głowę,straciła przytomność widziała zamiast 2 palców 4 a Pani od w-f kazała jej iść samej do pielęgniarki i obie stwierdziły że dziecko może samo wrócić do domu,na pogotowiu spędziliśmy 5 godz.okazało się że ma silny wstrza mózgu i zostawili ja w szpitalu.Przepraszam że pisze to na wątku niuni ale po prostu jestem wściekła na to wszystko.
-
U niuńki wszystko w porządku,chodzi sobie w kubraczku bo ma bardzo przerzedzoną sierść(przez pchły które miała)a przez to cały czas sie trzesła,dziś naszczekała na mnie jak jej studziłam jedzenie,głodomorek z niej straszny.Mona maleńka jest ciągle miziana przez nas wszystkich,wczoraj pomyliła palec syna z jedzeniem i delikatnie złapała go ząbkami,hihi,nie wiem które z nich było w większym szoku,antybiotyk cały czas ma podawany i nie wiadomo czy będzie można jej ściągnąć szwy które ma na pyszczku,najprawdopobniej będzie je miała zostawione,bo istnieje duże ryzyko że ta rana po pobraniu wycinka nie będzie się goić.