Jump to content
Dogomania

PESTKA@

Members
  • Posts

    78
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by PESTKA@

  1. Mój pupil już ,,ODSZEDŁ,, właśnie na PNN 2 m-ce temu musieliśmy mu pomóc przejść za TM.dlatego tak ostro skomentowałam Twoją wypowiedż ,a raczej diagnozę weta.Mój pies walczył ponad 2 lata,kroplowki,leki,dieta....PNN to choroba ,która ujawnia się nagle brakiem apetytu,wymiotami,ospałością...Leczyć trzeba natychmiast,a czekanie na kolejne badanie jest totalną nieodpowiedzialnościa weta co pokazało ,że jednak wyniki się pogorszyły,a już w tym czasie mógł być leczony Twój pies.wyniki Twojego psa będa sie pogarszać jak nic nie zrobicie.Podczas leczenia raz będzie lepiej(jakby wcale nie był chory) raz gorzej(kroplówki,utrata wagi ,niechęć do życia)Radzę poczytać temat,bo musisz być świadomy tego co moze sie wydarzyć.Przede wszystkim jeśli masz możliwość zmień weta.Twój wet uczepił się pestycydu,ale nawet jeśli to pies w tej chwili powinien być leczony na albo ostrą niewydolność nerek co jest bardziej rokujące albo na PNN.Pobierając mocz i krew do badania jest możliwość sprawdzenia zatrucia herbicydami-to kolejna bujda jaką Ci wcisneła wetka.To są podstawowe badania podczas kiedy jest takie podejrzenie.Mój pies przeszedł babeszjoze kiedy miał 7 m-cy mimo różnych środków p.kleszczowych.Wtedy wetka poinformowałą nas ,że pies może mieć problemy z wątrobą i nerkami zwłaszcza ,że pies babeszjoze przeszedl dosć ostro,z paraliżem tylnych łap włącznie.Pies wyzdrowiał po babeszjozie,badania poszły do Warszawy(nerkowe,wątrobowe),która wykluczyła babeszję z orbanizmu,czyli pies był całkowicie wolny od babeszji.Po jakims czasie pojawiły sie kłopoty,znów sprawdzanie czy aby coś nie zostało z poprzedniej choroby,bo stan psa ulegał pogorszeniu w tępie makabrycznym .Okazało się ,że śladów babeszji nie ma.Dałam znać do hodowli za namową weta,bo ten stan nie podobał się kilku wetom ,u których byłam.Cóż...hodowla skwitowała ,,PRZYKRO NAM,, Nam było bardziej przykro,poczuliśmy się oszukani,zostawieni samym sobie.Nasz pies odszedł po wielkiej walce i męczarniach.Myślałam ,miałam nadzieje,że nie będe musiałą podejmować tej strasznej decyzji,że odejdzie sam w spokoju zaśnie.. Walcz o swojego psa,bo ma ewidentnie chore nerki,nie ma czasu zastanawiać się czy to herbicyd czy nie.Skupcie się na nerkach,badaniach ,diecie.Pies musi mieć odciążone nerki.Jak najmniej fosforu i białka w karmie.Szukaj nowego bardziej ,,wyuczonego ,,weta
  2. Ratuj psa i to natychmiast.Nie rozumiem dlaczego wet natychmiast nie położył jej na stół opercyjny.Im szybciej usunie się chorą macice tym mniejsze zakażenie organizmu i szybsze wyleczenie.Stawy to drugoplanowa choroba,która można leczyć zastrzykami,tabletkami i suplementami.Można wprowadzić diete psu aby odciąyć chore stawy.Nie wiem może wet miał na myśli koszty leczenia lub wiek psa,bo te psy ,,ksiażkowo,,żyją 11-12 lat(książkowo,a nie ,,życiowo,,)Kiedy jezdziłam z moim psem na dializy,równocześnie podawano kroplówki małej suce 14 letniej.Rokowania były kiepskie,bo organizm był bardzo zatruty,ale właściciele i weci ratowali ją jak tylko mogli mimo ,że była już stara i ,,podwórkowa,, Moją opinie znasz.RATUJ!!!!!!
  3. Jak to badanie ,,NA WYROST,,BO PSINKA MA DOPIERO ROK.Co za bzdury...Mój pies miał niespełna rok kiedy z krwi wykryli PNN(przewlekłą niewydolność nerek) Nie wiem czy to po opryskach,ale to co piszesz i jakie objawy ma pies,przypominaja objawy mojego psa...wymoty,smierdzący mocz,brak apetytu...
  4. PESTKA@

    tętniak

    u mnie też kenell i fci
  5. ..a ja chyba sie nie wypowiem,bo co tu pisać jak wszystkie diety,leki i inne ,,cuda,,nam nie pomogły.Jak tu komuś radzić jak się nie udało...:(
  6. masujemy ;) suplementy od dziś też dostaje i ma je brać przez 2 tygodnie.
  7. PESTKA@

    tętniak

    no ja bym w takim wypadku nie odpuściła.Tak maleńki psiak nie nabył tej wady u Ciebie.Kupiłaś już go chorego.Hodowczyni tez pewnie nie wiedziała co dzieje się w psiej głowie(chyba nie wiedziała) Wypadki się zdarzają,tylko nie rozumiem dlaczego kupujący nie ma żadnych praw w domaganiu się odszkodowania ,zadośćuczynienia lub prawa wyboru nowego psiaka.Przecież to tak jakbyś przyniosła ze sklepu wadliwy towar lub popsutą żywność.ODNOSISZ I REKLAMUJESZ.To żywe zwierze,ale wyglada na to ,że tak instrumentalnie są traktowane przez hodowców-jako obiekt zbycia i zarobku.Nasz psiak był starszy kiedy zachorował i nie wygrała bym w sądzie,gdyż przeszedł babeszjoze ,która MOGŁA uszkodzić nerki,co w pózniejszym czasie po dokładnym przebadaniu psa okazało się niemożliwe.Nerki były zbyt uszkodzone i choroba postępowała zbyt gwałtownie,poza tym nie było śladów babeszji w organiżmie.Nasz pies była w takim stanie,że nawet nie miałą bym za co bić się w sądzie,nie mieliśmy do tego ani głowy ani sił.Kilku wetów stwierdziło,że takie nerki sa genetyczne.Niestety matka naszego psa została wycofana z hodowli(nie wiem dlaczego),nie kojarzyłam faktu zachorowania naszego psa,z likwidacją suki.Z tego co słyszałam tłumaczone było tym iż zakończyła okres rozrodczy..czyli szkoda kojca dla psa ,ktory nie przynosi kasy. 2500zł za psa plus niezliczone wydatki u veta,karmy weterynaryjne,które kosztują majątek,dojazdy....i nie mamy nic,a hodowla dalej sobie świetnie prosperuje i się dorabia. Może daj znać do zwiazku krynologicznego ,że nastąpił taki fakt.Niech oni coś z tym zrobią,niech ta kobieta jest w jakiś sposób sprawdzona.Nawet nie chce mysleć co przezyliście widząc jak Wasz pies umiera przy misce z jedzeniem.To straszne... Szkoda ,że hodowcy tak traktują właścicieli własnych szczeniaków,bo to nieI pomaga w likwidowaniu pseudohodowli.Ja chiałam psa sprawdzonego,wolnego od dysplazji i innych chorób.To była moja jedyna,,fanaberia,,tak droga w moim życiu..Terazm mamy 4miesięcznego owczarka z innej hodowli o wiele tańszego(bo już nas nie stać na FCI)Hodowla jest zarejestrowana w innym zwiazku krynologicznym.Nie ufam już FCI..:(
  8. PESTKA@

    tętniak

    no ja bym w takim wypadku nie odpuściła.Tak maleńki psiak nie nabył tej wady u Ciebie.Kupiłaś już go chorego.Hodowczyni tez pewnie nie wiedziała co dzieje się w psiej głowie(chyba nie wiedziała) Wypadki się zdarzają,tylko nie rozumiem dlaczego kupujący nie ma żadnych praw w domaganiu się odszkodowania ,zadośćuczynienia lub prawa wyboru nowego psiaka.Przecież to tak jakbyś przyniosła ze sklepu wadliwy towar lub popsutą żywność.ODNOSISZ I REKLAMUJESZ.To żywe zwierze,ale wyglada na to ,że tak instrumentalnie są traktowane przez hodowców-jako obiekt zbycia i zarobku.Nasz psiak był starszy kiedy zachorował i nie wygrała bym w sądzie,gdyż przeszedł babeszjoze ,która MOGŁA uszkodzić nerki,co w pózniejszym czasie po dokładnym przebadaniu psa okazało się niemożliwe.Nerki były zbyt uszkodzone i choroba postępowała zbyt gwałtownie,poza tym nie było śladów babeszji w organiżmie.Nasz pies była w takim stanie,że nawet nie miałą bym za co bić się w sądzie,nie mieliśmy do tego ani głowy ani sił.Kilku wetów stwierdziło,że takie nerki sa genetyczne.Niestety matka naszego psa została wycofana z hodowli(nie wiem dlaczego),nie kojarzyłam faktu zachorowania naszego psa,z likwidacją suki.Z tego co słyszałam tłumaczone było tym iż zakończyła okres rozrodczy..czyli szkoda kojca dla psa ,ktory nie przynosi kasy. 2500zł za psa plus niezliczone wydatki u veta,karmy weterynaryjne,które kosztują majątek,dojazdy....i nie mamy nic,a hodowla dalej sobie świetnie prosperuje i się dorabia. Może daj znać do zwiazku krynologicznego ,że nastąpił taki fakt.Niech oni coś z tym zrobią,niech ta kobieta jest w jakiś sposób sprawdzona.Nawet nie chce mysleć co przezyliście widząc jak Wasz pies umiera przy misce z jedzeniem.To straszne... Szkoda ,że hodowcy tak traktują właścicieli własnych szczeniaków,bo to nieI pomaga w likwidowaniu pseudohodowli.Ja chiałam psa sprawdzonego,wolnego od dysplazji i innych chorób.To była moja jedyna,,fanaberia,,tak droga w moim życiu..Terazm mamy 4miesięcznego owczarka z innej hodowli o wiele tańszego(bo już nas nie stać na FCI)Hodowla jest zarejestrowana w innym zwiazku krynologicznym.Nie ufam już FCI..:(
  9. PESTKA@

    tętniak

    Rzeczywiście nie wiadomo gdzie się w takiej sytuacji udać.Biorąc pod uwagę ,że to zwierze i wszystko zdarzyć się może,to jednak pytanie...skoro hodowla sprzedaje przyjmijmy ,,TOWAR,,żyje z tego to powinna brać odpowiedzialność za to CO SPRZEDAJE.Dlaczego to zawsze nabywca musi być poszkodowany?Pieniądze za psa i leczenie nie są niskie,a jak przychodzi problem to hodowla wypina się na problem.Sama przez to przeszłam kupując owczarka.Miał niecały rok kiedy wykryto u niego PNN.Walczyliśmy o niego ponad 2 lata.Poinformowałam hodowle o problemie,potem prosiłam tylko o nakierowanie mnie na specjalistów,popytanie się w śród hodowców o dobrych wetów...Cóż kiedy poiformowałam ,że nasz pies odszedł ,usłyszałam tylko PRZYKRO NAM...Hodowli przykro?Dostali co chcieli i ile chcieli,Nam pozostał pusty portfel i pękniete serce.Dziwne ,że hodowle nie maja na uwadze sprawdzić czy jest to wada genetyczna i rozmnażają zwierzęta dalej...
  10. fitmin puppy i cała reszta-opisałam wyżej..Skoro nie mogę kupic nóżek drobiowych to kupuje wieprzowe
  11. oj,że kochać to sprawa bezdyskusyjna jest..Do kurzych łapek dostepu brak.Sanepid zabronił wnoszenia na sklepy mięsne,a tym samym sprzedaży,ale posiłkujemy się kopytkami wieprzowymi i galeretą z nich.
  12. mój psiak też ma klapniete uszka,skończył 4 m-ce martwię sie ,bo poprzedni onek miał już uszy stojące w tym wieku.Pocieszam się tym ,że gubi zęby ,,na potęgę,,i do tego jest grubej kości.Dieta wydaje mi się ok.Dostaje chrząstki ,kości,szpik,karme puppy fitmin.Za mlekiem i twarogiem jakoś nie przepada więc dostaje jogurt,maślankę i serek naturalny,surowe jajka,podroby.Pies jest z papieram po championie polski.Przed wymianą ząbków jedno uszko pokładało się na drugie,potem lekko stało,drugie próbowało,ale rzuciły się ząbki i wyglada jak ,,burek,,Mam nadzieje,że go córka nie zauroczyła,bo to ona cały czas marudziła,że taki ,,klapiak,,jej się bardziej podoba.Jakoś nie mogę sobie wyobrazić rasowca z klapniętymi uszami:/
  13. ,,a ja mam inne pytanie..Z jakich firm(ubojni) trafiają mięsne kawałki;czy jest to oprócz Łukowa firma Stokłosy? Skoro jest to Dolina Noteci blisko Piły to mogę się domyślać....
  14. PESTKA@

    Karma Fitmin

    sz 3 miesięczny szczeniak powinien dostawac fitmin puppy.To mój drugi pies którego karmię tą karmą przede wszystkim dlatego ,że ma porządny skład i jest dostosowana dokłądnie do wieku(miesiącami)
  15. ..no a teraz z tego co wiem jest zakaz sprzedaży kurzych łapek.Może nie sam zakaz sprzedaży ,ale zakaz WNOSZENIA na tereny sklepowe kurzych łapek co wiąże się z tym samym.Wiem ,bo szukałam,pytałam i taką odpowiedż dostałąm w wielu sklepach mięsnych.Dodwoniłam sie do powiotowej stacji epi i dostałam taką samą odpowiedż.Szkoda,bo suszone są drogie i to nie to samo co surowizna lub własnorecznie upichcona galareta
  16. szczekanie i piszczenie to oznaka ekscytacji.Sowa dobrze Ci doradziła.Ja dodam od siebie abyś Ty sama popracowała nad sobą i nie dała sie zirytować psu.Nasze nerwy działaja na psa.One to czują.Prosta komenda przy piszczeniu i szczekaniu SPOKÓJ i daj najpierw sobie ,,na luz,,wiem ,że to bardzo denerwujące jest.
  17. Hmm niebywałe..Żadasz od psa mądrości nie pokazując mu tak na prawde na czym ta ,,mądrość,,ma polegać? To ,że pewne rasy są uznane za ,,mądre,,to nie znaczy ,że rodza się mądre.To tylko znaczy ,że to ,,plastyczna,,rasa szybko się ucząca,przystosowująca się do warunków i pracy jaką chcemy aby wykonywały,ale wszystkiego od nas muszą się nauczyć.Posłuszeństwo i brak agresji przy tak dużej rasie to po prostu ,,MUS,,Szkoda ,że Twój pies stał się agresywny,niekontaktowy,a tym samym niebzepieczny.Zdajesz sobie sprawę z tego co mu zafundowałeś?Nawet jeśli nie bedziesz wstanie zapanowac nad psem i zdecydujesz się go oddać,ucierpi na tym pies,bo abo będzie mu ciężko dostosowac sie do nowych warunków,albo trafi to schroniska z nikłą możliwością znalezienia domu.Nic oprócz cieżkiej pracy,kontaktu i wytrwałości ,Ci nie pozostało.Nie nauczyłeś nawet psa co to jest ręka człowieka i do czego służy.Wypuszczając psa z kojca samego sobie,pokazałeś mu ,że jest SAM i może robić co chce.Moi poprzednicy mądrze Cie podsumowali...
  18. Maghdo tu już pisaliśmy żeby w ciemno nie ufać wetom,szukac rozwiazań samemu,posiłkowac się wiedzą innych.U mnie niestety pies był niejadkiem,do tego poziom mocznika był tragiczny od pierwszych badań i właściwie nie zmieniał się.Starałam się gotowac mu jedzenie,odliczac i odmierzać,bo kazda większa ilość jedzenia skutkowała wymiotami,biegunkami i kroplówkami no i nie ma co ukrywać,że gotowa karma jest kosmicznie droga zwłaszcza jak sie ma owczarka,a nie yorka,ktory je mniej.Ja z tej choroby wyciągnełam jeden wniosek NIE MA DOBREJ DIETY,DOBRYCH SPECJALISTÓW ,DOBRYCH LEKÓW.Z tej choroby się nie wychodzi,można ją tylko odwlec w czasie poprawiając byt psu.Wiem ,że to ostre stwierdzenie,ale dałam się nabrać,że bedzie lepiej.Wierzyłam,ufałam,wydałam wszsytkie oszczędności,sprwadzałam leki z zagranicy,jezdziłam jak durna po specjalistach łudząc się,ze któryś z nich pomoże mojemu psu...Zostaliśmy sami z chorobą ,kłopotami,a teraz zabrakło nawet naszego psa...\ Może kogoś dziwić moje rozgoryczenie ,ale pies był moją jedyna tak drogą ,,zachciewajką,,Nie jestem osobą zamożną ani wyniosłą,nie interesuja mnie markowe metki i luksusy.Miałam psy z adopcji i DON-ki.Zapragnełam miec psa ,który będzie zdrowy genetycznie i nie odejdzie ode mnie zbyt szybko.Hodowla i papier miał poświadczyć o legalnosci psa,pochodzeniu,wolny od chorób;dysplazji biodrowej,wolny od agresji..Będziem mieli pomoc hodowców.Myślałam ,że taki pies będzie z nami długo..do końca...Długo odkładałam na mojego wymarzonego psa i kiedy odszedł nasz 15 letni staruszek kupiliśmy WARIEGO Miał wszystko co najlepsze.Przeszedł wszystkie szkolenia,najlepsze karmy.Niestety staraliśmy się nawet kupić mu zdrowie.Nie udało się.Teraz juz nie wierze w nic,ani w hodowle,ani w karmy gotowe czy gotowane.....
  19. pozostały tylko zdjęcia,wspomnienia i ten rozrywający ból....[*] Choć jesteś już tak daleko,i tak będziesz blisko .Kiedyś przyjdziemy do Ciebie i znów będziemy biegać po lesie....
  20. Maghda wybacz ,ale przerabiałam ,,domowe,,diety wg.ustalonych zasad i wcale nie jest to łatwe i proste aby dostarczyć psu wszystkich składników jakie pies potrzebuje w trakcie leczenia i rekonwalescencji pomiędzy następnym leczeniem.Trzeba przeliczac wszystkie produkty wagowo,kalorycznie i jakościowo.Może łatwiej jest właścicielom małych ras.Ja osobiście nie polecam.Podawałam mojemu psu gotową karme,a własnoręcznie przygotowana była traktowana jako,,smaczek,, Może i to ,,syf,,ale niewiele nam zostaje i niewiele jest karm ,które możemy podać jesli pies jest niejadkiem ,a dodatkowo od urodzenia wybredny.Przez dwa lata borykałam się z tym problemem i z tego co mi wetka powiedziała było to ,,mistrzostwo,,w utrzymaniu psa przy życiu z tak wysokim mocznikiem...
  21. Piszę dopiero teraz,bo nie byłam wstanie wczesniej nawet o tym spokojnie myśleć.2 m-ce temu pomogłam odejść naszemu WARIEMU.Dwa olata temu dowiedzieliśmy sie o jego chorobie PNN,miał wtedy rok.Dwa lata walczylismy o niego..dzień w dzień.Była dioagnoza i był wyrok przesunięty w czasie.Nie wyobrażałam sobie chwili kiedy będe musiała podjąc tą decyzję i ,,być,,z nim w takiej chwili.Do końca łudziłąm się ,że odejdzie sam w śnie.Tak sie jednak nie stało.Życie i sytuacja z musiła mnie wkońcu do podjęcia decyzji.W jednej chwili przestałąm myślec o naszym bólu i strachu,a o jego cierpieniu i tym co dla niego najlepsze.Dla mnie do teraz to ,,wyrok,,i jakoś nie jest mi z tym lżej,że wiem iż on się już nie męczy,nie cierpi....Nasza wetka kiedy usłyszałą mój zapłakany głos w słuchawce ,wiedziała o co prosić będę...poprosiłąm jeszcze aby zrobiła to w aucie z racji tego ,że chciałam mu juz w ten ostatni dzień oszczędzić wizyty w lecznicy(jeżdził codziennie na kroplówki)poza tym to duży pies owczarek niemiecki...Poczekałam aż decyzje podejmie syn,pożegna się córka(mąż zdezerterował,bo nie chciał widzieć naszych łez i bólu)Pies wsoczył chętnie do auta jakby czekał na to mimo ,że nie mógł już chodzić.Weterynarka już czekałą z zestawem,spytałam ze strachem w oczach czy bedzie go to bolało,powiedziała ,ze absolutnie nic nie poczuje,zaśnie pod silną dawką narkozy.Pani wet podała szybko w mięsien narkoze i zostawiła nas ze słowami ;tulcie go,kochajcie i mówcie ,że go nie zostawiacie,on na was poczeka gdzieś tam.....Tak tez było...przeprosiłam mojego psa,że nie mogłam już mu pomóc w chorobie,że sie poddaliśmy.Wari zasnoł,przyszła pani wet ,poprosiłą abyśmy odeszli na 10 minut(długie ,okropne,paniczne,nie do wytrzymania 10 minut)potem słowa,,juz odszedł spokojnie...,,Kiedy wróciliśmy do niego zalani łazami ;leżał z uchylonymi powiekami,wyciągniętym końcem języka,odrobiną odchodów,bez życia .Przerażajacy widok.Długo zastanawiałam się CO ONA MU ZROBIŁA?CZY RZECZYWIŚCIE NIE CIERPIAŁ.Znalazłam tylko wkłucie na przedniej łapie.Może i dobrze ,ze nie widziałam tego,bo nie wiem czy bym nie wpadła z histerie kiedy mój pies miałby jakieś konwulsje.Odczytała bym je jako próbę ratowania się lub coś innego.Jestem osobą bardzo słabą psychicznie,ale znalazłam siły aby pomóc odejść naszemu psu,do tego przejść przez żałobę naszym dzieciom(nie wiem co było trudniejsze)Tak trzeba,tak musimy.Skoro byłąm przy nim kiedy sie rodził,musiałam być przy nim kiedy odchodził.To mój obowiązek i chęć bycia z nim na dobre i złe.Kiedyś się spotkamy i spojrzę w te cudne ślepia mojego psa,mam nadzieję ,ze odczytam w nich ,,rozgrzeszenie,,Biorąc na siebie odpowiedzialność za posiadanie psa,musimy też wziąć na siebie obowiazek bycia przy nim do końca,bo to nasz przyjaciel i członek rodziny,a kochajacych się nie zostawia w takich chwilach...
  22. To może i ja sie wypowiem.Kesawe im więcej czytasz tym wiecej wieszTo co czytasz to straszne wiadomości,ale niestety prawdziwe.Nie będe się rozpisywała o przypadku naszym i WAREGO,bo czytałaś.Spacery są dla psa nagrodą i powinnaś z nim wychodzić choć na chwilkę.Nie powinien się jednak pies męczyć,bo poprzez spacer(dłuższy,intensywny) wzrasta zakwaszenie w mięśniach,a i tak jest mocznik wysoki,ale pisze tu o dłuższych spacerach.Pies nie je,jest słaby ,obolały i ma świadomość narkotyczną(tak działa mocznik).Psiak nie chce jeść,bo ma poprzez zbyt wysoki mocznik popalone ściany żołądka i przełyku,występują wymioty żółcią,a odchody są czarne.Nie wolno psa karmić żadną karmą oprócz dobrze przyswajalnej karmy RENAL.Ma ona obniżony poziom białka,możesz poprosić weta o sprowadzenie puszek z zawartością płynną to takie zupki dla psa bardzo smakują psu.Twój pies nie wymiotuje po kroplówkach bo dostał w nich płynny ranigast.Niby PNN to przypadłość psów sędziwych,a jednak nie,bo mój przypadek i kilka innych o których wiem obalają te mity. Znam osobę,która boryka się z tą straszną chorobą majac 4 miesiecznego labladorka.Nie będę Cię oszukiwać i mówić ,że ,,będzie dobrze,,bo sama dałam się na to nabrać.Będzie dobrze,bo musi,jak inaczej?Pies młody pod dobrą opieką,dieta,leki...JESTEM ROZGORYCZONA,ZŁA,bo nie tak miało być,nie tak szybko mieliśmy się rozstać.Takiego psa jak WARI nie będe miała już nigdy i mimo ,że to bardzo potrzebne.Szczerze powiem,że bardzo współczuję właścicielom znającym diagnozę PNN u swoich pupili,bo wiem jak bardzo będa cierpieć...
  23. ..ja też nie miałam do czynienia z RENVELEM(Ą) U nas była PRONEFRA,RUBENAL i RENEEL który przywiozłam z Niemiec,bo u nas nie do zdobycia.Zostało mi 500szt,tabletek w oryginanie zapakowanych pudełkach.To preparat homeopatyczny wspomagający pracę nerek i nasilający działanie leków.Pisze to ,bo może ktoś potrzebuje,a u mnie stoi...
  24. ....i ja mam przed oczami obraz z ostatnich dni,a nawet mam zdjęcie jak dwoje leżą sobie na słoneczku.Nie wiedziałam,że ta fotka będzie jego ostatnią.Nie planowałam(...)do ostatniej chwili..Nadal nie potrafię tak jak Wy mówić o tym co się stało,bo to dla nas niepojętemimo ,że doskonale wiedzieliśmy jaki będzie finał tej choroby.Każdy wyjazd z nowym psem i podjeżdzanie pod klinikę gdzie na parkingu musiałam wydać wyrok na naszego przyjaciela;sprawia mi ogromny ból,serce się rozrywa i chciała bym krzyczeć.Słabo mi się robi jak pomysle ile ludzi w tej chwili dowiaduje się o chorobie pupila,ilu zmaga się z chorobą robiac sobie nadzieje,łudząc sie ,że będzie lepiej,bo przecież MUSI BYĆ LEPIEJ,a jak się potem okazuje ..wcale nie musi..jest tragedia,pustka ,żal .wyrzuty sumienia i ta ch..a .niesprawiedliwość.
  25. Nie wiem czy czas leczy rany..być może lekko uciszy.Mówi się ,że najlepszym lekiem na stratę przyjaciela jest drugi psiak.To prawda,może to nie lek,bo nie zapomina się nigdy,każdy ruch ,każde zachowanie nowego psiaka przypomina nam o Warim.Ciągle go porównujemy,co robi on ,a czego nie robił Wari.Kiedy jest komuś z nas smutno i ukrywamy lecące łzy..wiadomo,że to WARI...Nowego ,,malucha,,uczymy tego samego,wychowujemy go tak samo.Skutecznie zawraca nam głowe i czas brojąc niemożliwie.Chwilami mi to przeszkadza,że nie jest taki jak Wari,bo nigdy nie będzie,ale taka jest nasza terapia.Nie zniosła bym pustego kojca na ogrodzie,pustego kocyka w domu.Nadal nie moge uwierzyć ,że nasza przygoda i nasze życie z Warim tak szybko i po tak bolesnych przejściach musiało się zakończyć.Nie tak przecież miało być...:( A to nasze obecne 4 łapy szczęścia.Ma 3m-ce i waży 19kg
×
×
  • Create New...