Jump to content
Dogomania

ligia

Members
  • Posts

    132
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by ligia

  1. Tak bardzo mi przykro:placz: Modliszko jesteś wspaniała!!!
  2. Kolejna sobota, to juz dwa tygodnie jak Cie nie ma..... Wczoraj był Dzień Matki -zawsze żartowalismy w domu ,ze TY jestes moim najmłodszym synusiem. Kajusia zrobiła mi laurkę w Twoim imieniu, nie musze Ci pisać jak sie poryczałam.Twoja"siostrzyczka", na która zawsze czekałeś w oknie jak wróci ze szkoły też bardzo za Tobą tęskni. Przytulam w myślach Twój kudłaty łebek, całuje mordkę... Kocham Cię Reksinku i zawsze jestes w moim sercu:-(
  3. WIktorek , pierwsza strona!!
  4. ....popatrzyłam dziś w okno, piekna pogoda , cudna wiosna i znów pomyślałam o Tobie jak kochałes te nasze wspólne długie spacerki bez celu, jaki byłeś radosny i zabawny.W sobote miną dwa tygodnie jak Cie niema a ja ciągle nie mogę chodzic w nasze miejsca.Całuje w myślach twoja piekna mordkę Reksiuniu:shake:
  5. Mój Reksio odszedł odemnie 13 maja .Rozumie Cie doskonale bo ja cały czas mysle o tym czy zrobiłam wszytsko, analizuję , mam wyrzuty sumienia.... Wiem jak boli strata i bardzo Ci współczuje.Wszyscy mówią ,ze to przejdzie,że żal zmaleje , zatrze się, a ja codzinnie od nowa wszytsko przeżywam. Jedyna pociecha ,ze Rubinka z Reksiem są już szczęśliwi , nic ich nie boli , biegają za Teczowym Mostem .
  6. Codziennie rano budzę się i wyciągam rękę żeby dotknąć twojego kudłatego łebka.Zawsze rano przed spacerkiem przychodziłes do mnie na pieszczotki... Taki cieplutki i pachnący poprostu pieskiem.Wilgotny nosek ,szorstki języczek. wesołe oczka. Jak cięzko żyć bez Ciebie Reksiaczku.:shake:
  7. Wiem co czujesz mój Reksio odzszedł dokładnie tydzień temu w ostatnia sobotę.O 9.30 widzialam jego piekna mordke ostatni raz , kiedy weterynarz brał go na sale operacyjną. Moja córeczka też mnie pociesa i mówi "mamo nie płacz bo Reksio patrzy na nas i bedzie sie martwił o ciebię. Wierzę,ze nasz pieski zaprzyjażnia sie tam za Tęczowym Mostem, a ludz przez , których odeszła Twoja psinka spotka kara , takich rzezcy nie uchodzą na sucho.:mad:
  8. Tydzień temu był ostatni mój dzień z Reksiem.Nie mógł jeść wieczorem przed operacją.Ciągle widzę jak stoi merda ogonkiem i patrzy na mnie jakby mówił, "Czemu nie dajesz mi jeść jak ja jestem głodny" Biedny chorutki Reksio, nie wiedział ,ze to będzie nasza ostatnia noc. Tak bardzo mi Ciebie brakuje, tesknię.Nie wiem jak przeżyje jutrzejsza dzień-to juz tydzień.Chce się przytulić do jego kudłatego łebka, poczuc jego zapach,pogłaskać po brzuszku. Reksiu ciągle jestes w moich myslach
  9. Chciałabym,zeby Twój Atosik tam za Tęczowym Mostem zaopiekował sie troszke moim Reksiem .On odszedł tam dopiero 5 dni temu.Zawsze był trochę gapowaty -gapcio.Przyda mu sie pomoc starszego kolegi a ja będę spokojniejsza.
  10. TY liczysz czwartki , tak jak ja bede liczyc soboty...wtedy jak na złosc było pieknie i słonecznie .Serce peka mi z bólu kiedy czytam Twoje wiersze .Też tak kochałam swojego Reksia i zawsze bedę kochać. Mam nadzieje ,ze za Tęczowtm Mostem bawi się teraz beztrosko z Twoją psinką.Zawsze najbardziej cierpią Ci ,którzy zostają...
  11. Bałam się tu wcześniej zagladać , nie mogę znieść cierpienia zwierząt i okrucieństwa ludzi.Teraz kiedy zostałam "sama"bez mojego kochanego Reksia zobaczyłam jak dużo jest nas dla ,których zwierze to nie rzecz tylko równoprawny członek rodziny.Dla mnie Reks był jak 3 dziecko a nawet wiecej bo pies nie powie co go boli, czy to co robimy mu pomaga.TYlko te oczy smutne i wyczekujace na pomoc. Mój pies umarł po ciężkiej wyniszczajecej organizm chorobie na stole operacyjnym.Cały czas robie sobie wyrzuty czy zrobiłam wszytsko, czy nie tzreba było jeszcze zmienic weterynarza,robic nowe badania , czy słusznie zgodziłam sie na operację.....Gdyby, gdyby , gdyby.... Najgorsze jest to ,ze nic nie zmieni faktu,ze on odszedł a ja zostałam i cierpię. Dziękuje WAm wszystkim,że jesteście i cieszę się,ze po tamtej stronie mój ukochany "sierściuszek"ma takie towarzystwo"
  12. Haleczko znajdz tam mojego Reksia i żyjcue szczęsliwie bez bólu i cierpienia.Rozumie Cie doskonale .
  13. W sobote 13.05.06 odszedł mój ukochany pies. Miał tylko dwa lata ale jego biedne ciałko wycierpiało bardzo dużo.leczyliśmy go dwa miesiące...nie moge tego opisywać:placz: bo ryczę cały czas.Strasznie schudł, tylko skóra i kosteczki.W końcu weterynarz zdecydował sie na operację.W czasie wybudzania jego serduszko zaczęło wariować i przestało bić. Nigdy nie zapomnę jak niosłam go na ta operacje i mówiłam na uszko,ze wszytsko bedzie dobrze,ze bedzie zdrowy i znów będzie biegał po zielonej trawce.zakopalismy w pieknym miejscu jego biedne zbolałe kosteczki. CHociaż tak mi go brakuje , ze serce wyje z bólu to wierze ,ze jemu jest lepiej.Nic go juz nie boli....żegnaj mój kochany pieseczku.
×
×
  • Create New...