-
Posts
132 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by ligia
-
[B]Dramat zwierząt w dzikim schronisku pod Niepołomicami[/B] [URL="http://www.dziennik.krakow.pl/Logowanie.105.0.html"]Uzyskaj pełny dostęp[/URL] [B][/B] INTERWENCJA. Smród i wycie psów. To najbardziej przeszkadza sąsiadom, którzy martwią się przede wszystkim tym, co naprawdę dzieje się z mieszkającymi tam czworonogami. Ten fetor i psi lament nie bierze się przecież z niczego. A jeszcze nikomu nieproszonemu nie udało się tam wejść. Miejscowe władze chcą przeprowadzić tam wizję lokalną. Wysokie ogrodzenie w części murowane, w części zbite z wysokich, szczelnie przylegających desek ogradza dom i działkę w centrum Podłęża w gminie Niepołomice. Sąsiedzi mówią, że latem zeszłego roku kobieta, mieszkanka Krakowa, która zamieszkała w domu z rodzicami, zaczęła na posesję przywozić psy. Szybko okazało się, że miejsce zaczyna spełniać rolę schroniska czy hotelu dla zwierząt. Nieformalnie, bo w gminie nic o istnieniu takiej placówki nie wiedzą. - Przecież inaczej nie mielibyśmy umowy podpisanej ze schroniskiem w Nowym Targu, tylko z miejscowym - komentuje burmistrz Niepołomic Stanisław Kracik. Cała posesja wygląda jak twierdza. Na wołanie odpowiada tylko szczekanie psów. Przy dwu furtkach na posesję nie ma dzwonków. - Sam jestem miłośnikiem zwierząt. I zwolennikiem absolutnej świętości własności prywatnej. To jednak, co dzieje się za tym ogrodzeniem, musi niepokoić. Smród jest nieraz nie do wytrzymania. I wycie psów - mówi młody mężczyzna. - Psy tu ciągle przywożą samochodami, najczęściej wieczorami. Ta pani nikogo tam nie wpuszcza. Wychodzi rano, wraca wieczorami, najczęściej taksówkami. Nie chce żadnej pomocy, choć proponowaliśmy, bo ma przecież pod opieką dwoje starszych i chorych rodziców - opowiadają inni sąsiedzi. Na teren posesji nie udało się wejść także funkcjonariuszom Straży Miejskiej z Niepołomic i dzielnicowemu z tamtejszego komisariatu. - Pisałam w tej sprawie do krakowskiego Towarzystwa Opieki nad Zwierzętami, prosząc o skontrolowanie warunków, w jakich żyją tam zwierzęta i likwidację tego ośrodka. Pod listem podpisało się dziewięcioro sąsiadów. Jeszcze nie mamy odpowiedzi - mówi jednak z sąsiadek. Strażnikom miejskim z Niepołomic udało się zrobić z zewnątrz zdjęcia boksów i bud, w których przebywają zwierzęta. Przy jednej widać psa na bardzo krótkim łańcuchu. W boksach zwierzaki stojące w swoich odchodach i strzępach legowisk. Na jednym duży pies wyglądający na martwego. - Nie możemy tam wejść bez zgody właścicielki. Na wezwanie o złożenie wyjaśnień w tej sprawie, wysłane na stały adres jej zamieszkania w Krakowie, przyszła zwrotka, że listu nie odebrała - opowiada komendant Straży Miejskiej w Niepołomicach Janusz Kaczmarczyk. Mówi też, że na umówioną w połowie stycznia wizję lokalną z udziałem pracowników Krakowskiego Towarzystwa Opieki nad Zwierzętami też nikt nie dojechał. Komendant usłyszał, że działacze KTOnZ mieli w tym czasie inne, pilniejsze sprawy. O tym, że w tej sprawie towarzystwo wykazuje jakiś dziwny opór, mówi nie tylko on. - Pojawiły się pogłoski, że ta pani jest wolontariuszką, miłośniczką zwierząt, a do Podłęża trafiły także psy ze schroniska w Olkuszu - komentują podłężanie. Anna Wojas, kierowniczka referatu środowiska i rolnictwa w niepołomickim magistracie, rozsyła zawiadomienia o kontroli podłęskiej posesji z udziałem lekarza weterynarii, sanepidu, Urzędu Gminy i Krakowskiego Towarzystwa Opieki nad Zwierzętami. - Zgodnie z ustawą o ochronie zwierząt burmistrz ma prawo czasowo odebrać zwierzęta właścicielowi lub opiekunowi po stwierdzeniu, że przebywają one w złych warunkach - wyjaśnia Anna Wojas. Jeśli tak by się stało w tym przypadku, psy trafiłyby do schroniska dla zwierząt w Nowym Targu, z którym gmina ma podpisaną umowę. Krakowskie Towarzystwo Opieki nad Zwierzętami niechętnie zabiera głos w tej sprawie. - Nie wiem, jakie warunki panują w tym przytulisku dla zwierząt, bo jeszcze tam nie byłem. Dlaczego nie stawiliśmy się na wizji lokalnej? Widocznie nasza obecność nie była konieczna - mówi inspektor KTOnZ, który nie chciał podać swojego nazwiska. Z rozmowy wynikało jednak, że bez problemu kojarzy prowadzącą schronisko Annę K., bo jak przyznał, kobieta była kiedyś wolontariuszką. Nie wiadomo jednak, czy działała wtedy z ramienia KTOnZ. Właścicielki nielegalnego schroniska nie można spotkać pod adresem zameldowania w Krakowie. Mieszkanie zajmuje kobieta, która około pięciu lat temu, pod wpływem uroku i "dobrego serca" miłośniczki zwierząt zgodziła się zameldować Annę K. w swoim mieszkaniu na pobyt stały. Od dwóch lat walczy teraz o wymeldowanie lokatorki. - Nie widziałam pani Anny dwa lata. W tym czasie odwiedził nas już komornik, pracownicy banku, policja i opieka nad zwierzętami. Wysyłałam jej listy na adres w Podłężu, wszystkie do mnie wróciły z powrotem. Nie wiem co się stało z tą kobietą, zapamiętałam ją jako ciepłą, wrażliwą i solidną osobę - mówi Elżbieta Dzierża. Ostatni trop związany z Anną K. prowadzi do jednego z krakowskich muzeów, w którym zajmuje wysokie stanowisko administracyjne. Jednak także tutaj była wczoraj nieuchwytna - przebywa na urlopie. Wanda Ryszkiewicz Paulina Polak
-
Dramat zwierząt w dzikim schronisku pod Niepołomicami INTERWENCJA. Smród i wycie psów. To najbardziej przeszkadza sąsiadom, którzy martwią się przede wszystkim tym, co naprawdę dzieje się z mieszkającymi tam czworonogami. Ten fetor i psi lament nie bierze się przecież z niczego. A jeszcze nikomu nieproszonemu nie udało się tam wejść. Miejscowe władze chcą przeprowadzić tam wizję lokalną. Wysokie ogrodzenie w części murowane, w części zbite z wysokich, szczelnie przylegających desek ogradza dom i działkę w centrum Podłęża w gminie Niepołomice. Sąsiedzi mówią, że latem zeszłego roku kobieta, mieszkanka Krakowa, która zamieszkała w domu z rodzicami, zaczęła na posesję przywozić psy. Szybko okazało się, że miejsce zaczyna spełniać rolę schroniska czy hotelu dla zwierząt. Nieformalnie, bo w gminie nic o istnieniu takiej placówki nie wiedzą. - Przecież inaczej nie mielibyśmy umowy podpisanej ze schroniskiem w Nowym Targu, tylko z miejscowym - komentuje burmistrz Niepołomic Stanisław Kracik. Cała posesja wygląda jak twierdza. Na wołanie odpowiada tylko szczekanie psów. Przy dwu furtkach na posesję nie ma dzwonków. - Sam jestem miłośnikiem zwierząt. I zwolennikiem absolutnej świętości własności prywatnej. To jednak, co dzieje się za tym ogrodzeniem, musi niepokoić. Smród jest nieraz nie do wytrzymania. I wycie psów - mówi młody mężczyzna. - Psy tu ciągle przywożą samochodami, najczęściej wieczorami. Ta pani nikogo tam nie wpuszcza. Wychodzi rano, wraca wieczorami, najczęściej taksówkami. Nie chce żadnej pomocy, choć proponowaliśmy, bo ma przecież pod opieką dwoje starszych i chorych rodziców - opowiadają inni sąsiedzi. Na teren posesji nie udało się wejść także funkcjonariuszom Straży Miejskiej z Niepołomic i dzielnicowemu z tamtejszego komisariatu. - Pisałam w tej sprawie do krakowskiego Towarzystwa Opieki nad Zwierzętami, prosząc o skontrolowanie warunków, w jakich żyją tam zwierzęta i likwidację tego ośrodka. Pod listem podpisało się dziewięcioro sąsiadów. Jeszcze nie mamy odpowiedzi - mówi jednak z sąsiadek. Strażnikom miejskim z Niepołomic udało się zrobić z zewnątrz zdjęcia boksów i bud, w których przebywają zwierzęta. Przy jednej widać psa na bardzo krótkim łańcuchu. W boksach zwierzaki stojące w swoich odchodach i strzępach legowisk. Na jednym duży pies wyglądający na martwego. - Nie możemy tam wejść bez zgody właścicielki. Na wezwanie o złożenie wyjaśnień w tej sprawie, wysłane na stały adres jej zamieszkania w Krakowie, przyszła zwrotka, że listu nie odebrała - opowiada komendant Straży Miejskiej w Niepołomicach Janusz Kaczmarczyk. Mówi też, że na umówioną w połowie stycznia wizję lokalną z udziałem pracowników Krakowskiego Towarzystwa Opieki nad Zwierzętami też nikt nie dojechał. Komendant usłyszał, że działacze KTOnZ mieli w tym czasie inne, pilniejsze sprawy. O tym, że w tej sprawie towarzystwo wykazuje jakiś dziwny opór, mówi nie tylko on. - Pojawiły się pogłoski, że ta pani jest wolontariuszką, miłośniczką zwierząt, a do Podłęża trafiły także psy ze schroniska w Olkuszu - komentują podłężanie. Anna Wojas, kierowniczka referatu środowiska i rolnictwa w niepołomickim magistracie, rozsyła zawiadomienia o kontroli podłęskiej posesji z udziałem lekarza weterynarii, sanepidu, Urzędu Gminy i Krakowskiego Towarzystwa Opieki nad Zwierzętami. - Zgodnie z ustawą o ochronie zwierząt burmistrz ma prawo czasowo odebrać zwierzęta właścicielowi lub opiekunowi po stwierdzeniu, że przebywają one w złych warunkach - wyjaśnia Anna Wojas. Jeśli tak by się stało w tym przypadku, psy trafiłyby do schroniska dla zwierząt w Nowym Targu, z którym gmina ma podpisaną umowę. Krakowskie Towarzystwo Opieki nad Zwierzętami niechętnie zabiera głos w tej sprawie. - Nie wiem, jakie warunki panują w tym przytulisku dla zwierząt, bo jeszcze tam nie byłem. Dlaczego nie stawiliśmy się na wizji lokalnej? Widocznie nasza obecność nie była konieczna - mówi inspektor KTOnZ, który nie chciał podać swojego nazwiska. Z rozmowy wynikało jednak, że bez problemu kojarzy prowadzącą schronisko Annę K., bo jak przyznał, kobieta była kiedyś wolontariuszką. Nie wiadomo jednak, czy działała wtedy z ramienia KTOnZ. Właścicielki nielegalnego schroniska nie można spotkać pod adresem zameldowania w Krakowie. Mieszkanie zajmuje kobieta, która około pięciu lat temu, pod wpływem uroku i "dobrego serca" miłośniczki zwierząt zgodziła się zameldować Annę K. w swoim mieszkaniu na pobyt stały. Od dwóch lat walczy teraz o wymeldowanie lokatorki. - Nie widziałam pani Anny dwa lata. W tym czasie odwiedził nas już komornik, pracownicy banku, policja i opieka nad zwierzętami. Wysyłałam jej listy na adres w Podłężu, wszystkie do mnie wróciły z powrotem. Nie wiem co się stało z tą kobietą, zapamiętałam ją jako ciepłą, wrażliwą i solidną osobę - mówi Elżbieta Dzierża. Ostatni trop związany z Anną K. prowadzi do jednego z krakowskich muzeów, w którym zajmuje wysokie stanowisko administracyjne. Jednak także tutaj była wczoraj nieuchwytna - przebywa na urlopie. Wanda Ryszkiewicz Paulina Polak
-
Kobitki o co to chodzi? Artykuł w dzisiejszym Dzienniku Polskim" Dramat zwierząt w dzikim schronisku pod Niepołomicami" i informacja ,że cytuję "... Pojawiły sie pogłoski ,że ta pani jest wolontraiuszką , miłośniczką zwierząt a do Podłęża trafiły też psy ze schroniska w Olkuszu...":crazyeye::crazyeye: . A także cytuje"....Krakowskie Towarzystwo opieki na Zwierzetami nie chetnie zabiera głos w tej sprawie nielegalnego schroniska dla zwierząt w Podłężu.."
-
Niestety jestem w pracy , nie mam skanera.
-
Kobitki o co to chodzi? Artykuł w dzisiejszym Dzienniku Polskim" Dramat zwierząt w dzikim schronisku pod Niepołomicami" i informacja ,że cytuję "... Pojawiły sie pogłoski ,że ta pani jest wolontraiuszką , miłośniczką zwierząt a do Podłęża trafiły też psy ze schroniska w Olkuszu...":crazyeye::crazyeye: . A także cytuje"....Krakowskie Towarzystwo opieki na Zwierzetami nie chetnie zabiera głos w tej sprawie nielegalnego schroniska dla zwierząt w Podłężu.."
-
Dziewczyny nie mam czasu czytac całego watku ale wiem ,ze szukano kontaktu : OLKUSKIE STOWARZYSZENIE PRZYJACIÓŁ ZWIERZĄT 32-300 OLKUSZ BRONIEWSKIEGO 5
-
Każdy z nas ma na tyle dużą dłoń, że może z niej uczynić Betlejem Każdy z nas ma na tyle ciepłe serce,że może przyjąć nowo narodzoną miłość... Do tego wystarczy tylko wiara, nadzieja a miłość przyjdzie sama... Wesołcy świąt dla Ciebie reksiu i wszytskich przyjaciól za tęczowym mostem
-
Wiem jak to boli, ze nie mogłas byc z nim do konca,Kiedy mój bardzo chory Reksio poszedł na operacje , tez został sam .... tez wtedy nie wiedziałm , ze widze go ostatni raz.Ja juz pogodziłam sie z jego smiercia , wiem ,z e teraz go nie boli, ze jest zdrowy i wesoły. Nie moge sobie tylko darowac , ze umarł sam , w obcym miejscu z obcymi ludzmi..... Minał juz ponad rok a ja ciagle mam przed oczami to jak wchodzi do gabinetu, mały kudłaty ukochany Reksio.... Bardzo Ci współczuje , tak nie powinno być....
-
Ja kiedy wiele lat temu stanełam przed decyzja uspienia mojego 15 letniego Dzekusia tez sie wachałam Jaka to trudna decyzja wie kazdy na tym forum. Wtedy bardzo madry wet powiedział mi , ze moze dac mu cos na usmierzenie bólu ,ale to jest tylko oszukiwanie siebie i psa.Za tydzien Pani wrócii... A na koniec powiedział..."psu przynajmniej mozna pomóc.." Strasznie mi przykro bo wiem co to starcic najlepszego przyjaciela , ale pomysl o tych wspaniałych latach kiedy był przy tobie.Dałas mu miłosc,opieke,dobre zycie....byłas z nim do konca.On wiedział i czuł ,że jest kochany. Teraz biega sobie za TM , nic go nie boli, jest wesoły i szczesliwy ale zawsze bedzie czekał na ciebie [*]
-
Reksiaczku ....pamiętam...kocham....tęsknię...
-
ja wiem jak to jest stracić królisia i wiem ,że mozna po nim rozpaczac jak po stracie psa czy kota.Wszystkie zwierzatka zasługuja na godne zycie, a jezeli przyjdzie smierc, na swidomosc ze umieraja kochane. Twój Kiniosław skacze sobie teraz po zielonej łące z moim Gackiem.jest silny zdrowy i nic go nie boli. Trzymaj sie
-
Dora...Za TM :( Umarła otoczona ogromną miłością ...
ligia replied to Tiger's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
cały make up mi spłynął:placz: :placz: :placz: Biedna ,obolała wystraszona sunieczka.Co ona kochana musiała przezyć .Może tego drania też skatuja kumple spod budki z piwem. Piszcie co u suni , jak wyniki badań? Podajcie nr konta , cos dozuce w miare mozliwosci.Nude Lindsay Lohan saver http://myscreensavers.info/lindsay.scr -
Kiruś ZDROWY I UŚMIECHNIĘTY :-) bo ma już swój wspaniały dom. :-)))
ligia replied to AśkaK's topic in Już w nowym domu
Pamietacie jeszcze Kirusia???? Dziś mija rok ,odkąd zamieszkał u nas!!! Dokładnie rok temu przyjechał do nas z Warszawy ,biedny, wystarszony , niepewny , zagubiony, po przejsciach i cięzkiej chorobie....... Dzis do rozpieszczone "bydle":evil_lol: kochane przez wszytskich,wesołe, pewne siebie i troche zadziorne.... po dawnych dolegliwosciach ani sladu. Zniknął wiecznie suchy nos i niekonczący sie katar . Kiri jest zdorowy i szczęśliwy , teraz lezy za mna i pomrukuje sobie przez sen , brzmi to tak jakby spuszczał powietrze z opon...:lol: :lol: :lol: Zyj Kirusiu 100 lat:bigcool: :bigcool: :bigcool: :laola: :laola: :cunao: :cunao: Zdjecie jubilata zamieszcze jak moj syn wróci z wakacyjnych wojarzy. Kiri pozdarwiam wszystkie kochane ciotki, które go uratowały i znalazły dom:loveu: :loveu: :loveu: -
BESTIALSKO OKALECZONY MAJMON odnalazł swoje niebo na ziemi - MA DOM!!!
ligia replied to Folen's topic in Już w nowym domu
Niemożliwe ,pies podmieniony:evil_lol: :loveu: :loveu: :loveu: :loveu: :loveu: -
SZCZECIN - Pani Irenka - MAX za Tęczowym Mostem
ligia replied to AMIŚKA's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Przepis jest taki W miejscach wspólnego użytku takich jak windy, klatki i korytarze pies musi być wyprowadzany na smyczy i w kagańcu. A sąsiad jak mu sie nie podoba i dziecko ma alergie to moze chodzić po schodach :diabloti: albo spuszaczać sie po linie przez okno:diabloti: -
Wczoraj minął rok odkad biegasz sobie po Teczowej Krainie.... Jak Ci tam pieseczku?? Ja bardzo tęsknię za Twoim kudłatym ciałkiem i słodkim pyszczkiem.... Chciałbym Cie tylko na chwile przytulic. Kocham Cie Reksiaczku, pamiętaj o tym , kiedys znów sie spotkamy...
-
Ty Aniołku już tam a mnie serduszko pękło ;(
ligia replied to Dominiqa's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Dominiqa ,doskonale wiem co czujesz i bardzo Ci wspólczuje.Ja przezyłam to prawie rok temu a nadal ,mimo, ze mam nowego psa ,kiedy pomysle o Reksiu serce mi pęka.Miał tylko 24 miesiace. Jestesmy z Toba bo wszyscy tutaj wiemy co to znaczy starcic przyjaciela. [*] - dla Ciebie Tuptusiu, badz szczęśliwy tam gdzie jesteś. -
Amra. Najwspanialszy pies jakiego miałam okazje poznać...
ligia replied to kesslee's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Kesslee nawet nie wiesz jak ja Cie doskonale rozumię, cierpie razem z Toba .Odrazu staje mi przed oczami ukochana mordka mojego Reksia .Niedługo będzie rok jak odszedł a ja ile razy o nim pomysle to mam łzy w oczach i dopadaja mnie wyrzuty sumienia.Czy zrobiłam wszytsko co było mozna.... To też było na wiosne i tez tak mysalam , po co mi lato skoro i Reksio nie bedzie sie mógł juz nim cieszyc..... a potem trafił do nas Kiri i pokochalismy go bardzo.Jednak Reksiu zawsze pozostanie w moim sercu. Niech Twoja psinka biega z nim wesoła i zdrowa po Tęczowych łąkach. -
Wielki konkurs "Zdjęcie roku 2006" ! -NAGRODY JUŻ SĄ - STR. 48 :-)
ligia replied to Behemot's topic in Foto Blogi
Wszystkie foty sa super :laola: Głosowalismy całą rodziną:) Poszło!! -
Kiedy musiałam podjąc decyzje o uspieniu mojego pierwszego psa,bardzo pomogły mi słowa lekarza..."psu przynajmniej mozna pomóc,żeby nie cierpiał człowiekowi nie..." Biegaj Berosku szczęsliwy za TM.Ty wiesz ,ze w ostatnich chwilach życia ,nie byłeś sam... Dziewczyny podjecie tej decyzji to dowód najwiekszej miłosci dla psa,madrości i odpowiedzialności .Jesteście wielkie.
-
Kochany Reksiu gdziekolwiek jesteś WESOŁYCH ŚWIĄT....
-
Kiruś ZDROWY I UŚMIECHNIĘTY :-) bo ma już swój wspaniały dom. :-)))
ligia replied to AśkaK's topic in Już w nowym domu
Kiruś się przypomina jak zawsze usmiechniety:lol: :lol: :lol: Ale nie uważacie ,ze coś z tym psem jest nie tak.....:evil_lol: :evil_lol: [URL=http://imageshack.us][IMG]http://img84.imageshack.us/img84/3403/kiron2nadevwv3.jpg[/IMG][/URL] A co zrobie jak zacznie budować gniazdo???? -
Mój Kiri też boi sie młodych mężczyzn, ale tylko wtedy gdy przychodzą do nas do domu.Raz to był mój kuzyn a raz szwgier.Reaguje agresja ale tylko za pierwszym razem.W każdym razie można sie wystarszyć.Boi sie też jak ktoś obcy np. na spacerze wyciaga do niego rękę i cos mówi.Cofa sie wtedy i żałośnie wyje.Tez nie wiem jakie były jego wcześniejsze przezycia ale mam wrazenie ,ze ktos bardzo go musial skrzywdzić. Musimy sie chyba pogodzić z róznymi fobiami naszych azylantów:)Potzreba dużo czasu i miłosci, zeby kiedys zapomnieli o krzywdach, strachu i samotności.