Mój pies to 7 miesięczny amstaff,który od miesiąca już ma kaszel,najgorszy w nocy i rano,czasem wyglada to tak,jakby się miał udusić,a czasem jakby mu coś w gardle stało i chciał to odkrztusić,do tego ma czerwone gardło.Wszystko zaczęło się,gdy był u mnie na tymczasie(1 dzień) pies ze schroniska,który miał kaszel.Weterynarz stwierdził zapalenie krtani i,że niby tam mu się zbiera flegma i on to odkrztusza i dlatego ten kaszel.Ale,przez miesiąc leczenia zmieniano mu leki już 3 razy,bo nic nie pomagało a pies sie męczy.A z tego co wiem od nowej właścicielki tamtego psa z tymczasu,jej psiak po tygodniu leczenia miał się całkiem dobrze,tylko czasem jeszcze zakaszle i dostaje tylko syrop,natomiast ja już nie wiem co robić.Biedny Bruno ma już na grzbiecie zrosty od zastrzyków!Od 3 dni jest lepiej ale boje się,że po odstawieniu zastrzyków to wszystko wróci,bo już tak było,jak w niedzielę,zamiast zastrzyku dostał tabletki do domu.Czy kogos psiak miał podobny problem ze zdrowiem?Czy to możliwe,że mój pies ma tak słaby układ odpornościowy,że nie może tak długo poradzić sobie z chorobą?