-
Posts
11352 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by Kar0la
-
Też mi przez myśl przeszła infekcja, ale jeśli wytrzymuje jak jest sama to chyba raczej nie to. Tak to by pewnie lała kiedy popadnie. Ona lubi sikać na miękkie rzeczy tzn. na materiałowe. U mnie nigdy nie nasikała na podłogę czy płytki (tzn.nasikała, ale jak się czegoś bardzo przestraszyła i lecialo jej po nogach, a nie tak, żeby podeszła i sik) tylko jeśli już to zawsze na dywan lub legowisko. Może dlatego się zsikała na koc? Potraktowała go jako dywan. Z tymi "zanikami pamięci" to prawda. U mnie też się tak zachowywała względem męża i gości, których już kiedyś widziała. Raz było normalnie, przytulała się itd, a za chwilę czegoś się przestraszyła i uciekała by za chwilę znowu podejść i było ok. Musiała jakby na nowo przemyśleć czy na pewno zna te osoby. Ech cięzka sprawa z lasencją. :-(Tęsknię za nią. Wycałowałabym tego piegowatego pychola. Ciekawe jakby się zachowała na mój widok... Oby piękna wreszcie się przełamała i pokochała Was całym serduszkiem.
-
Kurcze co jest z tym sikaniem? Ale sika jak zostaje sama czy w waszej obecności? Może ona jednak się przeziębiła, albo podłapała jakąś bakterię? A gdzie sika? W przedpokoju? Na dywan?Czy wtedy jak się do niej gada? Kiedyś, jeszcze latem zdarzało się jej sporadycznie siknąc na dywan u dzieci, ale to były pojedyńcze wpadki, raz na kilka tygodni. Przez jakiś czas podsikiwała też swoje posłanie. Co wyprałam to szła i sik. Kiedyś ją podejrzałam, bo myślałam, że może popuszcza, ale nie. Ona poszła obwąchała, że wyprane i sik. Prawdopodobnie znaczyła legowisko. U nie były dwie inne suki, więc może dlatego, ale od kilku miesięcy nie zsikała się ani razu. A może ona znaczy teren z powodu Luśki? Zadzwonię dzisiaj do Ciebie.
-
Dzięki za wieści. Dobrze, że chociaż z windą nie ma już problemów. Co do odruchu wymiotnego to nic takiego nie zauważyłam. Ona wymiotowała tylko podczas podróży samochodem. Nie wiem czym to może być spowodowane. Hmmm. Ja generalnie nie miałam z nią żadnych problemów zdrowotnych. Wet stwierdził u Pieguski lekki przodozgryzik, czyli lekko wysuniętą dolną szczękę. Początkowo miała też łyse placki na uszach, wet podejrzewał, że może to być alergiczne, ale to prawdopodobnie było z niedożywienia. Uszy dosyć szybko zarosły sierścią i nawet stanęły, bo wcześniej były takie lekko kłapiate. Guzek był najprawdopodobniej od szelek. Tzn. ona początkowo była chuda. Na zdjęciach tak tego nie widać, ale pod skórą były same kości. Żebra były po prostu obciągnięte skórą. Nie miała tkanki tłuszczowej. Podczas wariowania musiała się uderzyć w miejsce, gdzie klamra od szelek dolega do żebra i stąd powstał guzek. Guzek po kilku dnich sam się wchłonął. Jak przytyła nigdy nie było już z tym problemu. Co do jedzenia to nie wiem czemu jest taki problem. Owszem ona bywa wybredna, ale nie miałam z tym większych problemów. Początkowo też wolała jeść z ręki, ale szybko się przestawiła. Czy jak zostaje sama to ma w misce zostawioną suchą karmę? Aha, ona początkowo u mnie nie chciała jeść z miski jak ktoś na nia patrzył. U Celinki też tak robiła. Trzeba było dawać jej jeść w oddzielnym pomieszczeniu. Na szczęście potem to minęło. Z tym, że ona chętniej jadła gotowane. Jak jej postawiłam miskę z ryżem to wsuwała od razu, a jak miała miskę z suchym lub z karmą z puszki to wąchała, odchodziła, wracała, coś tam skubnęła i odchodziła znowu, ale jak widziała, że nic innego nie ma to w końcu zjadała. Może właśnie z powodu dokarmiania smakołykami gardzi suchym? Co do zabawek to u mnie najchętniej bawiła się pluszakami, zamordowała kilka.:lol: Uwielbiała też przeciągać zabawki z moją Gabi. Każda trzymała za swój koniec i szarpały ile wlezie. Dziwne, że nie bawi się tym wydydłanym lewkiem. To ostatnio była jej ulubiona zabawka razem z tym drewienkiem. Spróbuj jej porzucać tego lewka. Ona lubiła go aportować. Lubiła też bawić się takim grubym sznurem. U mnie też bała się mopa. Może nie uciekała w panice, ale przezornie wycofywała się do innego pomieszczenia. Boi się też odkurzacza. Szkoda, że tak długo przekonuje się do Panów. U mnie niestety też to trwało dosyć długo. U nas najlepszym lekarstwem było igorowanie jej. Nie lubiła jak patrzyło się jej w oczy i do niej mówiło tzn. jak robili to mężczyźni. Z kobietami i dziećmi szło szybko. Mój mąż starał się nie zwracać na nią uwagi, po prostu nie szukał z nią kontaktu. Poza tym jego nie było prawie całe dnie w domu. Wychodził rano, wracał wieczorem, więc siłą rzeczy mieli ten kontakt utrudniony. Fionka początkowo kładła się w drugim końcu kanapy niż mój mąż. Ja chciał do niej zagadać to uciekała. Jak zajął się swoją robotą i nie zwracał na nią uwagi, przychodziła znowu. Po jakimś czasie zaczęła przysuwać się coraz bliżej. Potem kładła się obok niego, ale jak chciał ją pogłaskać to uciekała. Za chwilę znowu wracała. Potrafiła tak wchodzić z 10 razy, aż w końcu została na kanapie. Sama podchodziła i trącała go nosem. Potem już było ok. Nie było może między nimi silnej więzi, ale było ok. Tak samo było z gośćmi. Początkowo uciekała z pokoju i obserwowała z daleka. Po paru minutach jak nie zwracano na nią uwagi podchodziła sama i trącala nosem. Nie dawała się głaskać, ale też nie warczała ani nie uciekała. Kładła się po prostu bliżej mnie. Tak bym chciała, żeby wreszcie zaakceptowała Panów. To taka kochana całuśnica. A zarzuca te swoje piegowate badylki na ramiona? A tak mi jeszcze przyszło do głowy. Może ten odruch wymiotny jest na tle nerwowym?
-
Hmm to zmartwiły mnie trochę te wieści. U mnie też początkowo bardzo bała się męża i mojego taty, gdy do nas przychodził, ale nigdy nie sikała na łóżka. Zdarzyło się jej popuścić jak mąż zrobił raptowny ruch, ale potem to się praktycznie nie zdarzało. Jak się przestraszyła to uciekała, ale bez sikania. Raz też było tak, że mój tata chciał jej zdjąć szelki jak nas nie było w domu i wtedy też się posikala, ale to wszystko było pojedyńcze sytuacje. Kurcze nie wiem co radzić. Wiedziałam, że będzie się bała, ale nie spodziewałam się, że będzie tak znowu sikać. :-( Myślałam, że największym problemem będzie winda, a tu takie buty... A czy ona ma jakieś woje miejsce, gdzie czuje się bezpiecznie? Gdzie może być sama? Czy sika tylko jak wołają ja tata lub Pawłem czy także na widok mamy i Twój?
-
Jamnik czeka na pomoc w łódzkim schronisku.JUZ W SWOIM DOMKU!!!!!!
Kar0la replied to danka1234's topic in Już w nowym domu
O kurcze. :placz: Jaki słodki i biedny. -
U mnie jadła zarówno suchą karmę jak i gotowane. Zdecydowanie wolała ryż z kurczakiem, ale suchą karmę też jadła. Może nie tak chętnie, ale jak widziała, że nic innego nie dostanie to chrupała bez problemu. Co do chleba to prawda. Podejrzewam, że ona była kiedyś dokarmiana kanapkami. U mnie też sępiła za chlebkiem. Na początku jak przyszła to nawet kradła ze stołu, potem już nie, ale pilnowała jak chłopcy jedli kanapki czy przypadkiem coś jej nie skapnie. Szkoda, że nadal tak bardzo boi się Panów. Do mojego męża też długo się przekonywała, ale potem już było ok. Oby to sikanie ze strachu szybko ustało. Szejla zrób proszę foteczkę Fionki z Luśką. :lol: Dziewczyny zobaczą jakie panienki podobne. Luśka jest odjazdowa. Też taki piegus słodki. Nawet kolorki podobne. :loveu: A ja tęsknie za lasencją.:-( Piegusia kochana. Ależ bym wytarmosiła te nakrapiane różowe cycuchy.:loveu: Moja Gabi dalej smutna, nie ma się z kim bawić. Tola pobawi się z nią 2 minuty i koniec . Nie to co Fionka. Ale cieszę się, że sunia potrafi się już cieszyć i rozdawać całuski. Znaczy się, że są postępy. :multi:
-
Ja też się wczoraj denerwowałam jak będzie wyglądało pierwsze wyjście z Pawłem. :roll: Jednak bidulka jeszcze się bardzo boi, ale skoro wieczorem juz zaczepiała panów to może niebawem będzie lepiej. Skoro to ziołowy syrop to może warto spróbować. A u mnie jakoś tak pusto. Psy smutne, Adaś wczoraj rano szukał Fionki. Nikt nie zarzuca piegowatych badylków na ramiona... :-( Trzymam kciuki oby Fionka wreszcie Wam zufała i pokazała jakim potrafi być cudownym psiakiem.
-
Ja dopiero dotarłam do Łodzi. Zaraz zmienię tytuł. :multi: Moja śliczna dziewczynka. :loveu: A właściwie już nie moja. :placz: Tęsknię za piegusem. Ależ bym ją wycałowała po tym różowym brzucholu. :loveu: Szejla wiem, że Fionka będzie u Was miała dobrze. Widzę na zdjęciach, że jest jeszcze niepewna i czujna, ale to kwestia czasu. Ta mądra sunia. Tylko ja czuję się jak zdrajca. Ona mi tak ufała a ja ją musiałam zostawić. Ech co za życie. :-( Ale najważniejsze, że pięknośc ma dobry dom. Czekała na niego, aż 10 miesięcy. Mam nadzieję, że nareszcie będzie szczęśliwa. Moje suki latają po domu i wąchają. Chyba szukają Fionki. Co to będzie jak się Adaś zorientuje, że jego lalunia już nie wróci. :roll:
-
Moja śliczna piegusia. :loveu: Kurcze niedobrze z tym sikaniem. U mnie na początku też tak sikała, ale jak juz się zadomowiła juz się to nie zdarzało. Miałam nadzieje, że się to juz nie powtórzy. Oczywiście spodziewałam się, że jak się czegoś bardzo przestraszy to może popuścić, ale że będzie tak często sikała to sie nie spodziewałam.:-( Widać jest jeszcze bardzo zestresowana, ale cieszę się, że na spacerkach jest lepiej i jeżdżenie winda nie jest koszmarem. W łóżku najłatwiej ją oswoić. Przytulas mały. Z Panami pewnie pójdzie gorzej, ale skoro spała już Wami to może nie potrwa długo. My jutro wracamy do Łodzi. Ech nie wiem jak to będzie. Emilio ja wcale nie byłam dzielna. Popłakałam sobie troszeczkę w windzie. :oops:Czekałam na windę i słyszałam jak Fionka chciała ze mna iśc, ale jak widać zniosła to nie najgorzej. Mądra dziewczynka. Ja niestety znikam zaraz z netu. Mam nadzieję, że dzisiejsza noc minie Wam spokojnie.
-
Ja tylko na chwilkę. Potem nie będę miała dostępu do netu. Sarenka była bardzo zestresowana. Biedna nie wiedziała co ze sobą zrobić. W samochodzie troszkę wymiotowała. Po przyjeździe była tak zestresowana, że nie chciała nawet zrobić siku. Potem pierwsza w jej życiu przejażdżka windą. Biedna bardzo się bała, ale była dzielna. W mieszkaniu też była zestresowana. Cały czas mnie pilnowała. Mam nadzieje, że jutro będzie już lepiej. Ma super koleżankę - królice. Piękna i piegowata jak Sarenka. :loveu: Dwa piegusy, jak siostry. Mam nadzieję, że piękność się szybko zaaklimatyzuje, bo ma tam świetne warunki. Niby blok, ale super tereny do spacerków no i najważniejsze baaaardzo fajna Pani. :loveu: Oby się udało. Moja mała piegusia. Może Szejla potem coś napisze. Ja niestety zaraz znikam z netu. :-(
-
Ja się jeszcze nie cieszę. :roll: Nie chcę zapeszyć. Rany, ale się denerwuję... Moja mała piegusia tak się dzisiaj we mnie wtulała. :cool1: O rany co to będzie? :smhair2: Laseczka [IMG]http://images41.fotosik.pl/52/1e3b0636da9b4ef9.jpg[/IMG] [IMG]http://images34.fotosik.pl/442/52f41f132a0c2157.jpg[/IMG] [IMG]http://images24.fotosik.pl/317/9a757ed2b52260ae.jpg[/IMG] i zębolki dla Emilii :lol: [IMG]http://images29.fotosik.pl/316/2a906c0318c889e1med.jpg[/IMG]
-
[quote name='Szejla'][COLOR=DarkOrange][B]Ja też mam ogromnego stresa. Obawiam się, że Fionka tak bardzo zadomowiła się u Was, że będzie jej baaaardzo ciężko "przestawić się" na kolejny domek, nowych opiekunów, nową trawkę do biegania, nowe zapachy... Ciężka praca przede mną, ale zrobię wszystko by się udało [/B][/COLOR] :)[/QUOTE] Ja też się tego obawiam. To będzie dla niej ogromna zmiana, ale mam nadzieję, że się uda. To mądra sunia. Tylko potrzebuje czasu. Moja mała pieszczocha.