-
Posts
11352 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by Kar0la
-
Pewnie Niunia chce się przytulić.
-
Kciuki trzymamy cały czas. Walcz Jaśminko, walcz. Tyle osób cię kocha
-
Modliszka a kiedy będą wyniki badań krwi?
-
Jestem w szoku...:crazyeye:
-
:crazyeye: Nic nie rozumiem. "Paragon" to pewnie ten kwitek, że kosztował 1 zł. Moja była jeszcze zaszczepiona na choroby zakaźne, umowę adopcyjną trzeba było pospisać, ale ja żadnej kopi nie dostałam... Może stwiedzili, że on taki stary i pewnie i tak niedługo zdechnie to nie warto?:angryy:
-
Ekonometria... badania operacyjne... statystyka... matematyka... O Boże jak się cieszę, że ja już mam to za sobą :eviltong: A co do podejścia wetów - dlatego sugerowałam SOWĘ. Ja tam dzisiaj dzwoniłam i rozmawiałam z bardzo miłym wetem, mówił, że na psy ze schroniska dają zniżkę. A co do karty adopcyjnej. Ja w zeszłym miesiącu brałam z tamtąd suńkę to dostałam książeczkę zdrowia z wklejonym numerem chipa, świadectwo szczepień itd., receptę na maść do oczu. A on był wogóle zaszczepiony? W takim stanie to go chyba szczepić nie powinni, ale skoro uważają, że pies jest zdrow:crazyeye:y....
-
Czyli jednak jakieś leki mógł dostać. No to czekamy na relację jak on się czuje. Oby była poprawa...
-
No to super, czyli jednak jest szansa. Uff
-
Jeśli można mu podać leki to ja też jestem za, ale jeśli nie mogą mu nic podać nawet przeciwbólowego to ... chyba :shake:, to samo z siebie nie przejdzie...
-
No właśnie a co potem? Modliszka może go przetrzymać do poniedziałku, jeśli przeżyje a co potem? Hotel w takiej sytuacji odpada. On potrzbuje domu, gdzie ktoś będzie sie nim troskliwie opiekował, podawał leki... Nie wiem, ja też nie widziałam go osobiście. A czy można podać mu leki przeciwbólowe i jeśli nie będzie odczuwał bólu, dac mu szansę? Tylko co potem? Co potem?
-
O kurcze, a jednak. Myślę, że skoro jest ju tak źle to chyba rzeczywiściw najlepszą decycją bedzie ['] TM, skoro pies jest w takim stanie, że nie można podać mu kroplówki a do tego wszystko go boli, to chyba nie ma sensu go męczyć... Wiem, że psy po leczeniu i pobycie w domu często odzyskują chęć do życia, ale w tej sytuacji to chyba nierealne... Szkoda, a już była szansa... Nie wiem decydujcie..
-
Trzymamy kciuki za malutką...
-
Wklejam słowa Julii, która była dzisiaj w schronie: Nie wiem czy dziewczyny będą jutro w schronie. Ja niestety jestem uziemiona w domu z dziećmi.
-
Znalazł się, ale jest z nim kiepsko. Leży podobno z głową w misce...
-
Prześliczna Gabi (z Łodzi) niestety odeszła.. (*)
Kar0la replied to bonika's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Ja też bym chciała... ale cóż ja mogę... -
Prześliczna Gabi (z Łodzi) niestety odeszła.. (*)
Kar0la replied to bonika's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Sunia niestety nadal w schronie...:-( -
Ja niestety musiałam kiedys podjąć tą straszną ostateczną decyzję... właśnie przy nosówce, mimo leczeni.... sama robiłam w domu zastrzyki podskórne, ale to wszystko nic, gdy skaczące nóżki sie nasiliły...pies wył i cierpiał... nie było już ratunku... Czekam na cud. Jaśminko wytrzymaj...
-
O Boże a jednak... Biedna malutka... Ona pewnie cierpi...:placz: To wszystko jest niesprawiedliwe... Tyle sie wycierpiała, a teraz gdy zaznałą miłości i domek czeka... Nic nie ma sensu...
-
O rany żeby tylko pomogło... Trzymamy kciuki...
-
O rany... Tylko nie to... Nie teraz... Tyle już przeszła...:placz: Czy tego leku nie można podać już teraz? Czy one jsta trudno dostępny? Czy to kwestia finansów?