Jump to content
Dogomania

ice_t

Members
  • Posts

    590
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by ice_t

  1. [quote name='BIANKA1']Fanta woli beztroskie zabawy :diabloti: [URL="http://imageshack.us"][IMG]http://img245.imageshack.us/img245/4020/imag0008vo6.jpg[/IMG][/URL][/quote] [URL="http://imageshack.us/"][IMG]http://img139.imageshack.us/img139/9713/imag0009dl5.jpg[/IMG][/URL] są poprostu cud miód malina. cos mi się wydaje że bardzo szybko się ich z domu pozbędziesz;)
  2. [quote name='Fusica']Cholerka... Zagoniłam do głosowania na krakvecie, kogo tylko mogłam... Niestety przegrywamy...:shake:[/quote] już też zaraz się zarejstruje i oddam głos , oczywiście puszczam info dalej;)
  3. śliczne są psinki , myslę że to że są duże nie spowoduje zmniejszenia liczby chetnych ludzi do stworzenia im ciepłych domków
  4. zagląda, zagląda tylko nie zawsze się odzywa
  5. [quote name='andre']hej! [I]a mialo byc tak pieknie... mialo nie wiac w oczy nam...[/I] to tak tytulem wstepu. moja radosc byla przedwczesna. Luna zajela sie wedzonymi lapkami, uchem, smakolykami, ale w koncu polapala sie, ze cos jest nie tak. zapachy malej z budy nie sposob bylo tak latwo sie pozbyc. zaczela sie jazda... przerazliwe wycie, piski, szczekanie, proby ucieczki. po godzinie 3 w nocy wcisnela pysk w 5cm przestrzen przy furtce, nie wiadomo jakim cudem odgiela furtke tak, ze pysk... jej utknal. w przyplywie szalu widac miala sile na niewiarygodne odgiecie, a pozniej nie mogla sie ruszyc. wyruszyla z odsiecza (po telefonie od portiera) kolezanka mieszkajaca w poblizu i choc przed 7 musiala byc w pracy, to siedziala z nia do 6. pozniej zmienila ja Ola od nas, ktora przesiedziala z Luna do 13.30 zawalajac swoj projekt "sluzbowy". w taki zmianowy system z krotkimi przerwami przeszly dwa dni. w trakcie tych krotkich przerw Luna oczywiscie wyla tak, ze zwrocili na to uwage mieszkancy calego pobliskiego osiedla. Liczylismy, ze pierwsza doba najtrudniejsza, ale nic sie nie zmienilo. Doszedl zel uspokajajacy i wciaz jazda. Bogusia chodzila tej nocy do niej co chwile, zeby sprawdizc, czy wszystko ok (a od 7 do 17 praca!)... w miedzyczasie akcja "mala", czyli kontrola poadopcyjna. to jest w ogole historia na osobna bajke, ale w skrocie: wszystko uzgodnione, facet czekal dluzszy czas na mala, byl u niej z zona. szukali husky dluzszy czas, mieli adoptowac porzucona sunie z krakowa, ale w miedzyczasie znalazla dom. byli w trakcie wykanczania domu pod zg, z terenem, na krotki czas miala trafic do bloku. umowieni bylismy na obowiazkowa kastracje i cegielka na rzecz potrzebujacych zwierzat ( 1) przez 2 miesiace rodzinke karmimy, odpchlamy, odrobaczamy itd. 2) aby pomagac innym zwierzetom musimy miec jakies datki, bo dzialamy spolecznie, bez wplywow z miasta, gminy itp - vide: [URL="http://idz.zgora.pl/download/sprawozdania/sprawozdanie_idz_2006.pdf"]sprawozdanie finansowe i merytoryczne za rok 2006[/URL], 3) w Gazecie Lubuskiej cyklicznie pojawia sie ogloszenie "szczeniaki rozne do 50 zl kupie", wiec traktujemy to tez jako pewna forme zabezpiecznia 5) coz, ludzie jak cos maja za darmo, to tego nie szanuja i tyle...). przy wydawaniu malej byc nie moglem, bo 12h bylem poza domem, a facet cos narzekal na te kastracje, kasy nie dal, bo on ma roczek dziecka, wiec przelewem, a przeprowadzka wyszla niejasna - nie zaraz, ale pod koniec roku, a moze i nie... Nastepnego dnia kontrola poadopcyjna. Facet wychodzi w gajerku, przeprasza, ze nas nie wpusci, ale ma gosci, bo roczek dziecka, ale wszystko super, na sterylizacje sie oczywiscie zgadza, tylko ktos go wprowadzil w blad, ze po tym nowotwory sa itp. Ogolnie gadka bardzo mila, wszystko super, ale informujemy go, ze powrocimy na rekontrole wkrotce, skoro teraz ma gosci, sprawdzimy warunki po przeprowadzce do nowego miejsca oraz po rui, bo zgodnie z umowa adopcyjna musi ja wysterylizowac i nam przedstawic zaswiadczenie od lekarza weterynarii. OK, wszystko super. uspokojeni wracamy, a godzine pozniej, po 22, telefon, ze on sie musi spotkac w sprawie psa. informuje nas, ze on jednak psa miec na razie nie moze, wiec przekaze go wujkowi i podal adres, aby zrobic korekte umowy adopcyjnej. nastepny dzien rano - pojawilem sie u "wujka". wyszlo na to, ze facet zawiozl im psa jeszcze w dniu adopcji. daleka rodzina zaskoczona mowila - "no bo przeciez on ma dzieci i kota, dlugo pracuje, to jakby mial sie zajac"? w rozmowie wyszlo tez, ze facet jeszcze za psa wzial od nich kase, a przestraszony kontrola poinformowal jedynie, ze "schronisko przyjedzie podpisac umowe adopcyjna i im trzeba kase zaplacic"... "wujkom" przekazalem ksero umowy adopcyjnej, spisalismy protokol z calej akcji, oswiadczcenie w sprawie szczeniaka i oczywiscie znow maluch jest pod nasza opieka. przekazalem im wszelkie informacje na temat legalnej drogi do adopcji psa i sie rostalismy. spotkanie - delikatnie, najpierw obwachanie z zewnatrz, bo a nuz dziwnie zareaguje, ale byla pelna radosc z obu stron. gdy luna wpadla na wybieg z mala, to przez pierwszy kwadrans ja przewracala i karcila - "gdzie Ty bylas?" ;-) pelna radosc. obgryzanie sie nawzajem, zabawa, spokoj, a wreszcie ogromna ulga i odpoczynek. kilka wizyt dzis, a Luna wychodzila machajac ogonem i padala na sloncu z zamknietymi oczami. stres, nerwy, bol... co do faceta od malej - wyglada na to, ze psa traktowal jak rzecz. chcial jako prezent na roczek dziecka, a wyszlo, ze to wcale nie jest bezobslugowy przedmiot, ktory na polce polozy, tu imprezka, roczek, to oddal dalekiej rodzinie, ktorej zginal miesiac temu pies. w momencie, gdy zobaczyl, ze nia ma do czynienia z gieldowym handlarzem, ale stowarzyszeniem, ktore nie odpuszcza, kontroluje i wymaga realizacji zobowiazan, to sie przestraszyl... w tej chwili sunie sa razem i poki co zglaszamy sie ponownie do 3 zielonogorskich gazet z info na ich temat i swiezymi fotkami oraz probujemy znalezc dobry dom, dla obu suczek razem. oby sie udalo! trzymajcie kciuki! AM [SIZE=1]edit: poprawiony link do sprawozdania, bo kierowal na 2005 rok[/SIZE][/quote] ręce po prostu opadaja jak sie cos takiego czyta, dobrze choc że mała trafiła do was z powrotem, bo gorzej jak by coś innego chłop wymyslił. Ale wierzę że będzie dobrze i razem z TZ trzymam kciuki za Lune i małą
  6. i co tam u Togusia??? jak się czuje ??
  7. Wszystkim dogocioteczkom i rodzicom Naszej Mafijnej rodzinki Wesołych Świąt Wielkiej Nocy, smacznego jajka i mokrego dyngusa.
  8. [quote name='Fusica']Cholerka... Gdyby nie veto mojego TZta, to wzięłabym Rychowi do towarzystwa siostrzyczkę... Tą czarnulke..., taka podobna do mojego smarka :loveu: Ale ten numer nie przejdzie, niestety... Musze odczekać z kolejnym psiakiem przynajmniej rok... i dopiero przypuszczę zmasowany atak :evil_lol: Wiecie... psiaki w kupie lepiej się chowają...:cool3: (mam nadzieje, że TZtowi nie przyjdzie do głowy tu zagladać...) Andre napisz jak wizytki potencjalnych domków u naszej rodzinki.[/quote] ja mojemu Leonowi tez chciałam załatwić jakies towarzystwo ale mój TZ nie chce o tym słyszeć - na 30 metrowym mieszkaniu dwa psy???:razz: . A wracając do tematu - jak tam Nasze pupilki sę mają?????
  9. no i co tam u ślicznej?? jest juz jakiś DT??
  10. Powiem tylko jedno i to delikatnie bo innaczej musiała bym wygwiazdkowac cały tekst - nóż się w kieszeni otwiera jak czytam coś takiego. Mam nadzieję tylko że sprawa dobrze się zakończy i dla Naszej Ślicznotki i dla Was dziewczyny. Trzymam kciuki za pozytywne wyniki z tej historii
  11. i co tam u ślucznej Lunki i jej cudownych kluseczków??/
  12. [quote name='Dusza']i stety i niestety:diabloti: Częstsze pranie posłanka moze zniwelowac intensywność zapachu w domku:evil_lol: natenczas tyle;)[/quote] spoko , dzięki za radę, wiesz co ?? nie przeszkadza mi zapach w domu,zawsze pozostaje wietrzenie ( oczywiście oprócvz prania posłanka ) ale najgorsze jest jak czasem ładuje się nam do łóżka i wciska sie między mnie a męża i kładzie mi te "fiołki" na moim nosie - podobno narkoza usypia ale to budzi ze snu lepiej niż zimny prysznic :eviltong:
  13. [quote name='Dusza']hej skarpetowe zapachy to sprawa wielu piesków jeden z moich ONów też "daje czadu" ale poprostu taka jego uroda:lol: drugi nie tak intensywnie choć karmione tym samym Miałam kiedyś Podhalana i tez ta sama sytuacja! Wiec to jedne mocniej inne mniej!:evil_lol:[/quote] czyli to jednak "uroda" niektórych z nich ?? no to super że to jednak żadna anomalia , czyli nie pozostaje mi nic innego tylko to pokochać tak jak kocham mego psa:loveu:
  14. [quote name='Pegaza']Wiesz i tak mi się wydaje, że nie masz co narazie się przejmować bo to raczej jest normalne że psu łapki nie pachną fiołkami:eviltong: no chyba, że zauważysz jakieś niepokojące objawy ropa czy jakieś zmiany to wtedy co innego.A to jest Twój pierwszy pies ?[/quote] nie to nie jest mój pierwszy pies, moja ukochana sunia ma już 17 lat i została u moich rodziców w domu bo ja sie wyprowadziłam z mężem w inne miejsce i nie chciałam jej zabierać bo ona im starsza tym gorzej znosiła nowości , a Leon to mój drugi psiak, dostałam go od znajomej. A że z sunia nie miałam takich "dylematów" w związku z "fiołkowym" zapachem łap to się trochę zestresowałam ale po waszych radach widzę, że jestem chyba lekko drażliwa w temacie, ale to może przez to że tak naprawdę to jest "pierwszy" psiak wychowany przezemnie od samiuteńkiego początku, bo moją sunię wychowywali rodzice bo ja byłam 10 letnią dziewczynką jak ona do nas trafiła i to raczej oni się nią zajmowali a ja byłam raczej od spacerków, a z Leonem jest innaczej i dlatego czasem czuję się jak dziecko we mgle więc dobre rady chętnie przyjmę.:loveu:
  15. [quote name='Pegaza']Hejka wiesz ja też mam duzego psa i jak przychodzi okres latowy to tez czuje zapaszki :cool1: ale nawiązując do tematu może to tak jak z ludzmi jednemu bardziej hmm "pachną inaczej" drugiemu psu mniej.A jeśli chodzi o kocyk to ja zmieniam raz w tygodniu ale to juz każdego inwidualna sprawa.[/quote] wiesz co może i tak jest i nie ma się czym za bardzo przejmowac a jak pójde na normalną wizytę do weta to się zorientuję co i jak.
  16. no i co u psinki??
  17. [quote name='BorsukWiosenny']A nie lepiej by było zostać przez jakiś czas na jednym pokarmie...Mieszajac pokarmy nigdy nie będziesz wiedziała co powoduje tak intensywny zapach a co nie.Proponuje nie mieszać suchego z ryzem. Pranie raz na miesiąc to według mnie trochę mało, moze chociaz co 2 tyg. Pocenie sie psa poprzez opuszki to zupełnie normalna rzecz.[/quote] dzięki za radę spróbuję z tym jedzeniem choć nie wiem czy to tu tkwi przyczyna, bo jak był młodziutkim szczeniorkiem i jadał tylko gotowane to zapaszek z łapek miał ten sam - ale zobaczę i zostanę przy jednym typie jedzenia. wiem, że pocenie się psa to norma ale on ma naprawdę cuchnące te łapki:oops:
  18. doczytałam nareszcie do końca - ale się zamieszanie zrobiło z kropką. mam nadzieję że znajdzie się w końcu jakiś poważny domeczek
  19. I co tam u Misia??? gdzie kochani ludzie którzy go ze sobą zabiorą??
  20. [quote name='puli']Co pies jada? Moze ma nieodpowiednia diete i stąd nieprzyjemny zapach potu.[/quote] psinka jada ryż gotowany z mięskiem z kurczaka, czasem jakieś puszki no i sucha karmę.
  21. [quote name='coztego']A oprócz tego, że rozmawiałeś z weterynarzem, zrobiłeś psu jakieś badania? Czy oprócz zapachu są jakiekolwiek inne odstępstwa od normy?[/quote] oprócz rozmowy z wetem nie robiłam żadnych badań mojemu psiakowi. Nie ma żadnych innych odstępstw od normy , wieć w sumie nie wiem co dalej robić
  22. hej, mojemu psu " śmierdzą" łapy - zapach taki coś jak z ludzkich przepoconych stóp, rozmawiałam jakiś czas temu o tym z weterynarzema ale on stwierdził, że piesek jest młody ( miał wtedy z 3 miesiące), że się rozwiją i to może być przez to ( a po drugie było było bardzo gorące lato). Piesek ma juz rok a problem brzydko pachnących łap sie nie skończył. nie wiem już co z tym robić, koc na którym leżakuje sobie psiak jest prany co najmniej raz w miesiącu bo zapach jest poprostu okropny.
  23. [quote name='andre'] [CENTER][IMG]http://idz.zgora.pl/idz/2007-03/p1040619.jpg[/IMG] [I]a ja rosne i rosne...[/I][/CENTER] [/quote] śliczności:lol: :lol:
  24. dawno mnie tu nie było ale widze ,że poza tym że kazdy chce najlepiej dla tych kochanych psiaków, to sa jeszce tacy którzy chcą by ich było na wierzchu. [B]LUDZIE OPANUJCIE SIĘ[/B] tu chodzi o Lune i szczeniaki a nie o prywatne rozgrywki. jest tyle pokrzywdzonych zwierzat; kotów, psów, koni , myszek i innych gadów i płazów że każdy z nas '[B] miłośników zwierząt[/B] małych i duzych znalazł by na każdy dzień roku coś do roboty. Myślę , że czas zakończyc te przytyki bo to naprawdę nie jest istotne - zwierzętom to napewno nie pomaga, a obrzucac się błotem proponuje poza dogo. Rychowi gratuluje cudnych opiekunów, a reszcie życze równie dobrych i kochającyhc ludziów. Andre rób po prostu swoje:lol:
×
×
  • Create New...