Witam,
Mam dwuletniego pieska rasy West Highland White Terrier (Jersey). Wzięliśmy go jako szczeniaka z hodowli. Od małego bardzo ciągnęło go do psów. Kiedy wychodził na dwór tylko niuchał, a jak zobaczył jakiegoś psa to od razu do niego szedł i chciał się bawić. Z czasem stawało się to coraz bardziej upierdliwe. Jersey rozglądał się za psami a jak zobaczył jakiegoś, to zatrzymywał się i albo stał i się patrzył, albo siadał albo leżał. Kiedy mijaliśmy jakiegoś, tak samo - kładł się. Miał kilku swoich ulubionych kolegów i koleżanek do zabawy i ładnie sie z nimi bawił. Z czasem zaczął kłaść się kiedy zobaczył psa i gdy ten do niego podszedł wyskakiwał nagle do niego, ale później machał ogonek i wąchał. Z czasem podczas zabawy z psami zaczął warczeć, tak samo przy tym wyskakiwaniu. Chciał się bawić z psami, ale coraz więcej przy tym warczał i zaczynał podgryzać, więc zaczęłam bać się go puszczać do nich. Od mniej więcej pół roku Jersey gdy tylko zobaczy tych kolegów, z którymi kiedyś się bawił, od razu zaczyna warczeć i szczekać, rzuca się na nich i trzeba go odciągać. I tak zachowuję się w stosunku do 90% psów (samców). Do suczek się cieszy i bawi, czasami trochę powarczy przy zabawie. Zaczął także szczekać na okna i balkony, w których wie, że mieszkają psy, których nie lubi. Nie wiem już co mam z nim zrobić. Kiedy rzuca się na innego psa krzyczę na niego i odciągam, ale myślę, że nie bardzo go to obchodzi. Jest jeszcze jedno utrudnienie. Jersey'ego nie interesują na spacerze smaczki czy zabawki. Czasami coś zje, ale tylko swoje ulubione, ale bez większego zachwytu. Psy i niuchanie to dla niego najwyższe priorytety. Ciężko jest skupić na sobie jego uwagę. Zastanawiałam się nad pójściem z nim do behawiorysty, ale uznałam, że najpierw poszukam pomocy w internecie. Macie jakieś rady jak oduczyć go tej agresji? Byłabym naprawdę wdzięczna, bo to naprawdę utrudnia spacery i życie.