Jump to content
Dogomania

kasia_ona

Members
  • Posts

    41
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by kasia_ona

  1. Taka recepte dostalam o weterynarza. Taki dostalam plyn w aptece. I teraz nie wiem co z tym zrobic. Niesterydowe leki p/zapalne moga obciazac nerki. Gdzies to wyczytalam. A weterynarz mowi ze nie mozna. Juz zdurnialam totalnie Pies teraz na spacerze odzyl, poszczekal i sie pocieszyl
  2. Okazalo sie ze temperatury nie ma jest tylko odczuwalnie cieplejszy bo go po naszych bialostockich wiatrach powyginalo. Ale jest momentami tak cieply jakby mial ponad 39. Jednak od kregowego slupa to nawet troche trudno mu chodzic. Lekow przeciwzapalnych nie moze przeciez przy tych nerkach to dogrzewamy poduszka i masujemy my plecki. Jednak dzisiajjeniej zjadl na sniadanie i wiecej pije. Pewnie wszystko z bolu. Ale rano prawie nic nie bylo czuc z pyska a teraz odorek wzrosl :/ pewnie mocznik mu skacze. Ku... a tak sie cieszylam ze mi pies coraz wiecej je i powolutku przybiera na wadze. Przed wejsciem do lecznicy spotkalam kobiete z tym chorym psem co pisalam. Jutro usypiaja. I sie tak zdenerwowalam, ze nawet nie chce mi sie isc do pracy. Pewnie tez pies to wyczul i to tez moglo wplynac na jego apetyt Dzis dostal ludzka kroplowke. Denerwowal sie jakos dziwnie. To w zasadzie nie jest samo NaCl. Tu sa NaOH (sol kuchenna) i HCl (kwas solny). Nie podane ilosci wiec pewnie sladowe ale sa. Wiem, ze Ringeri jest identyczny weterynaryjny i ludzki a tutaj jednak nie do konca. Nie znam sie i nie wiem jak to wplynie mi na psa. Ciekawe.
  3. Wiedzialam, ze nie ma co sie cieszyc. Rano temperatura mu skoczyla. Lece do lekarza :/
  4. Czyli albo leczenie skutkuje albo pies mi umiera. Właśnie wróciłam ze spaceru - mocz jest raczej w normie i pies szaleje na łóżku, boję się ucieszyć Już nic nie piszę...
  5. Czy ktoś może rozwiać moje wątpliwości? Jeżeli w niewydolności nerek pies pije coraz więcej wody i potem następuje załamanie jak u mojego psa a nagle od dwóch dni wypił tyle ile powinien czyli ok. 0,5l (wet mi przeliczył na jego wagę przy mokrym jedzeniu) to znaczy, że mogę spodziewać się poprawy? Czy mam się nie cieszyć zbyt wcześnie? Czy to nic nie znaczy przy jego wynikach? Już raz się zbyt wcześnie ucieszyłam i teraz się boję Czy ktoś miał taką sytuację?
  6. a'propos krakwetu to przeczytałam tam chyba jedno z najlepszych zdań - "leczy się zwierzę a nie wyniki" Oczywiście wiem, że jak osiągnie się pewien pułap to jest bieda ale generalnie to chyba póki pies się nieźle czuje to nie ma paniki.
  7. Wysterylizowane w piekarniku i zmielone skorupki to wszyscy jemy (łącznie z psem) od chwili jego problemów z łapą, o których pisałam, dwa lata temu. Poza wapniem mają w sobie ogromne ilości najlepiej w świecie przyswajalnych minerałów. W ogóle jajko (całe) to najlepsze jedzenie dla wszystkich białkożerców :P I wcale nie trzeba bać się cholesterolu bo w jedzeniu nie ma czegoś takiego jak ch. dobry czy zły - jest tylko pokarmowy. To w jaki sie zamieni to zależy tylko i wyłącznie od naszych organizmów - a żółtko jest cennym źródłem naturalnej siarki, która oczyszcza organizm z toksyn - to tak tylko btw. Na razie chcę do pobrania krwi zbić choć odrobinę te wyniki. Ciągle boję się, że będą gorsze :/ Z tym wynikiem wątrobowym u tamtego psa to wiem, że jakiś był kosmiczny, bo z rozmowy wynikało, że zdziwienie było i u weterynarza i w laboratorium. Ale nie ważne. Ważne, że tamten pies jest równo połowę młodszy od mojego a wygląda milion razy gorzej. Dziękuję znachorka za skrót diety. Nie wiem tylko ile tego powinien dostawać na swoją wagę przez pierwszą fazę. Staram się przy jego niedowadze wcisnąć mu 250 gramów dziennie czegokolwiek. Twój pies jest dwa razy większy od mojego. Buraka surowego dostaje od czwartku. Się krzywi ale jakoś zje.
  8. Wysterylizowane w piekarniku i zmielone skorupki to wszyscy jemy (łącznie z psem) od chwili jego problemów z łapą, o których pisałam, dwa lata temu. Poza wapniem mają w sobie ogromne ilości najlepiej w świecie przyswajalnych minerałów. W ogóle jajko (całe) to najlepsze jedzenie dla wszystkich białkożerców :P I wcale nie trzeba bać się cholesterolu bo w jedzeniu nie ma czegoś takiego jak ch. dobry czy zły - jest tylko pokarmowy. To w jaki sie zamieni to zależy tylko i wyłącznie od naszych organizmów - a żółtko jest cennym źródłem naturalnej siarki, która oczyszcza organizm z toksyn - to tak tylko btw. Na razie chcę do pobrania krwi zbić choć odrobinę te wyniki. Ciągle boję się, że będą gorsze :/ Z tym wynikiem wątrobowym u tamtego psa to wiem, że jakiś był kosmiczny, bo z rozmowy wynikało, że zdziwienie było i u weterynarza i w laboratorium. Ale nie ważne. Ważne, że tamten pies jest równo połowę młodszy od mojego a wygląda milion razy gorzej. Dziękuję znachorka za skrót diety. Nie wiem tylko ile tego powinien dostawać na swoją wagę przez pierwszą fazę. Staram się przy jego niedowadze wcisnąć mu 250 gramów dziennie czegokolwiek. Twój pies jest dwa razy większy od mojego. Buraka surowego dostaje od czwartku. Się krzywi ale jakoś zje.
  9. Ranigast dostaje ze względu na wysoce prawdopodobne mdłości wywołane kwasicą moczanową bo ten lek działa na obniżenie kwasowości bezpośrednio w żołądku. Ja czesem biorę jak mam zgagę więc wiem jak działa. Tylko ja biorę max a jemu daję pro. Sylimax akurat nie jest drogi a łatwiejszy w podaniu przy jego małym apetycie. Weterynarz mu to włączyła do leczenia na poprawę pracy wątroby po babeszjozie aby spuścić jak najwięcej bilirubiny aby żółtaczki jeszcze nie dostał do tego. Do tej lecznicy chodzi pies z identyczna historią choroby - ostra faza nn plus babeszjoza i wyniki wątrobowe tak skoczyły (jesli dobrze usłyszałam na korytarzu to chyba któryś wskaźnik ponad 1000, ale mogłam coś pokręcić), że w laboratorium aż się podobno zdziwili bo nie widzieli czegoś takiego. Właśnie nic nie dostaje na spadek mocznika. Ja chętnie bym mu kupiła Chitofos bo jest naprawdę niedrogi - chyba tańszy nawet niż sam węglan wapnia który kupiłam w aptece. Z mojego laicznego doświadczenia wynika, że nie ma zupełnie sensu badanie ciśnienia krwi ze względu na to, że pies jest zestresowany w lecznicy i na bank ciśnienie mu wtedy skacze. Ale może ktoś potrafi mi wytłumaczyć jak uspokoić na tyle psa aby pomiar ciśnienia był miarodajny. Ja tego zrobić nie potrafię. Wszędzie na wszystkich forach jak czytam o pomiarze ciśnienia to się zastanawiam czy te wyniki w ogóle są jakieś prawdziwe. Zdecydowana większość zwierząt potwornie przeżywa pobyt u weta. A naoglądałam się tego przy 1-2 godzinnych wlewach dożylnych w gabinecie. On strasznie schudł w święta i w dodatku widzę, że te kroplówki na pewno wypłukały z niego dużo mikro- makro- elementów i pewnie dlatego jest senny. Teraz od wtorku przybyło mu do wagi 15,35kg i nie spada. To waga sprzed świąt i póki nie maleje to dobrze. Co do sikania to pies wypali chyba wszystkie drzewka w okolicy bo moczu to on oddaje sporo. Jednak martwi mnie sprawa z tym działaniem furosemidu, który przez wymuszanie diurezy powoduje nieznaczny wzrost ciśnienia w nerkach. Co może pogłębiać ich stan. Enarenal dostaje w ilości pół tabletki rano i pół wieczorem. Przy jego wadze to zdaje się nie jest jakaś atronomiczna dawka. Pies raczej je ale z wielkim bólem mu to przychodzi. Spróbuję poczytać o tej diecie ziemniaczanej. W środę krew na badanie. Pysk śmierdzi ogólnie mniej niż w święta kiedy mi wychudł.
  10. Sluszna uwaga. To nie wiem czy to zmeczenie. Pewnie tak. Wczesniej ( nie przed choroba tylko przed leczeniem i babeszjoza) wystarczylo ze cos sie poruszylo nie tak to ten sie zrywal natychmiast. A teraz wiele rzeczy moge przy nim robic a ten nawet oczu nie otworzy. Chociaz smycz uslyszy nawet na balkonie :-P
  11. Ten zapach to wiem, ze to mocznik. Tylko chodzilo mi o takie zmiany w ilosci wydychanych oparow w zaleznosci od tego czy glodny czy najedzony :D Najgorzej bylo z tym smrodem jak mi przez swieta schudl gwaltownie :/ Dzieki za rade z ta dieta. Poczytam na pewno
  12. Domyslam sie tego ale w niedziele nie chce mi sie szukac calodobowej apteki
  13. Pogadam z nim jutro. Bo i tak musi zajrzec do uszu i oczu. I igle musze kupic. Nastepne zamowie przez neta. A tak w ogole to dzieki wszystkim za odzew. Po prostu spanikowalam i juz nie wiedzialam co zrobic. Pies z dnia na dzien jest szczesliwszy. Tylko martwi mnie ze sporo spi. A moze to tylko tak mi sie wydaje bo jak kroplowki byly w gabinecie to on nie bardzo mial czas na spanie i byl w ciaglym stresie. Sama juz nie wiem.
  14. Ze zmiana weterynarza to jest klopot bo nie mam samochodu a autobusem nie bede sie telepac z psem po miescie. To zestresuje wszystkich i psa i mnie i wspolpasazerow. Chetnie poszlabym do najlepszego weta w miescie ale do niej to nawet ciezko sie dodzwonic :/ Nie wiem czy naciagacz. Ja w sumie sporo zawdzieczam temu lekarzowi. Dwa lata temu amstaf rozgryzl mojemu psu obie kosci lapy i pies mial wstawiany zewnetrzny stabilizator (takie druty na wylot). Do dzis splacam kredyt bo w klinice gdzie go operowali nie chcieli mi policzyc na raty. On wtedy bardzo mi pomogol. Bylam w szoku i nie wiedzialam co zroboc. Nigdy nie bral jedynie za trzasniecie drzwiami. Zawsze moglam liczyc ze wyslucha odpowie i niekoniecznie policzy nawet za wymacanie psa od pyska po ogon. Teraz nie wiem co myslec.
  15. Przeglądałam forum ale jestem zupełnie zdezorientowana co mam robić. Ostatnio wyniki mu wzrosły i mam nadzieję, że to tylko ze względu na utratę masy ciała. Pies nie dostaje samych węglowodanów. Są tłuszcze różne i zwierzęce i roślinne. W jedzeniu, które dostaje jest mięso ale w porównaniu do innych składników jest jego niewiele. Nie wiem od jakiej strony się za to wziąć aby mu nie zaszkodzić. Na początku karmę jadł bo była nowa. Teraz już ma jej dość i nie chce ani suchej ani rozmoczonej. Zwykłą często musieliśmy moczyć (wodą, oliwą, różnie) bo suchej nie zawsze chciał jeść. Ale jadł a na tą się kompletnie obraził. Mokrej mu nie dam nawet spróbować bo przy jego wadze nie wyrobię finansowo. Poczytałam tu o podawaniu suchych karm u nerkowców i wiem, że ogólnie suche jedzenie nie jest dobre. Ale jednak w tych karmach są składniki wpływające na funkcjonowanie chorych nerek i póki nie ogarnę sprawy gotowanego jedzenia to chciałabym aby jadł chociaż trochę. Potem pomyślę. Co do furosemidu to pytałam o to lekarza (po lekturze tego forum przy drugim badaniu krwi) i w sumie powiedział, że kroplówki muszą być z furosemidem. Ale teraz mam wątpliwości bo wczoraj zabrakło mi leku i podałam samą kroplówkę i pies był spokojniejszy, radośniejszy. Dziś dostał lek i pił więcej niż przez kilka ostatnich dni. Może dlatego się gorzej poczuł. I już sama nie wiem co mam z tym zrobić. O cenie kroplówki powiedziałam weterynarzowi bo sprawdzałam to mówił, że ludzkie to nie zwierzęce. A na kroplówki muszę mieć receptę (informacja z apteki) więc sama nie kupię. Ale dziś jakoś i tak tanio mi wyszło - sama się zdziwiłam. Do tej pory starałam się trzymać zaleceń weterynarza ale nie wiem czy to coś działa. Przeglądając forum wyczytałam, że wielu weterynarzy zaleca branie nie tyle samego węglanu wapnia na fosfor co substancji w komplecie wapń i jakiś składnik na wiązanie mocznika. A my takich zaleceń nie mamy. Nie wiem czy mogę to sobie ot tak kupić i podać. A w ogóle moje spostrzeżenie organoleptyczne :-P Pies głodny- daje kwasem cały pysk (nie chodzi o oddech tylko wszystko w okół, zwracam szczególnie uwagę na szczyt pyska gdzie jest najmniej sierści). Pies zje i kwasu albo w ogóle nie czuć albo bardzo słabo. Jeeeezu, żeby pies słaniał mi się na nogach to bym go tym wszystkim nie męczyła. A on ogólnie czuje się lepiej niż ja. Mi ciężko rano wstać. Jestem twórcą i często pracuję do późna w nocy. Przez to mam chory kręgosłup, problemy z jelitami, chroniczną zgagę i często mi się nie chce szaleć. A mój pies dziś zbudził cały dom aby zakomunikować, że słońce już jest wysoko na niebie i dzień dawno się zaczął. Tylko łapy ucierpiały po wlewach dożylnych bo ciągle mu się wkłucia odparzały. A że ma zapędy masochistyczne to rozlizywał i do wczoraj miał zabandażowane obie aby zamknąć dostęp- dziś już jedną.
  16. Cześć wszystkim. Zarejestrowałam się bo już nie wiem co robić. Piszę tego posta niemal ze łzami w oczach. Od miesiąca walczę z ostrą niewydolnością nerek u mojego psa. Wcześniej miał nieznane dla mnie symptomy przewlekłej niewydolności ale człowiek głupi, nie wiedział i teraz ma za swoje. W połowie marca zrobiłam badanie krwi. Kreatynina- 3,35 mocznik- 116. Wątroba w pożądku. Od tamtej pory dieta (ryż, odrobina mięsa, jajko, chleb i węglan wapnia, do tego RC Renal sucha) i płukanie kroplówkami. Na początku 0,5l dziennie bo nie zdawałam sobie sprawy z tego, że tak łatwo nie będzie. Poza tym cena mnie blokowała. Po kilku dniach okazało się, że pies złapał babeszjozę. Teraz sobie myślę, że w ogóle cała sprawa jest związana z tym popapranym kleszczem bo wyniki zostały zrobione na kilka dni przed widocznymi objawami (nienawidzę się za to, że nie zabezpieczyłam psa wcześniej). Ale może się mylę, specjalistą nie jestem Po 1,5 tygodnia wyniki ponowne. Kreatynina- 4,05 mocznik- 106. Wtedy zdecydowałam się na płukanie 0,75l dziennie już w domu bo taniej i święta itd. W piątek tydzień temu zaobserwowałam u psa dygotanie jakby coś go bolało lub było mu nadzwyczaj zimno. Ale poza tym czuł się nieźle i nawet miał względny apetyt. Następnego dnia miał luźny stolec i ledwie stał na nogach. Poleciałam do weterynarza. Wyczuła reakcję bólową na ucisk jamy brzusznej. Antybiotyk. Następnego dnia pies poczuł się trochę lepiej. I widziałam, że w porównaniu z piątkiem i sobotą z jego samopoczuciem jest z dnia na dzień lepiej. Za wyjątkiem jednej rzeczy. W niedzielę zjadł trochę karmy i na tym koniec. We wtorek ważenie. 14,75kg (przed świętami ważył 15,30kg, przed diagnozą 15,50, zdrowy ważył 16-17kg). I się załamałam. Krew na badanie. Kreatynina- 5 mocznik-150. Nie chciał nic jeść. Więc pękłam i dałam mu garść gotowanego mięsa. Myślałam, że zje razem z miską. Taki był głodny. I od tamtej pory jego stan zaczął się poprawiać. Mówię o psychice. Chętniej je chociaż mam problem. Z kroplówek dożylnych przeszliśmy na podskórne. Działają łagodniej. Co widać. Bo pies nie pije tak łapczywie i może dlatego udaje mi się wcisnąć w niego trochę jedzenia. Bo w trakcie dożylnych to nie robił nic innego jak tylko pił i sikał. W środę zaczęłam dzień od paczki biszkoptów aby w ogóle zechciał jeść. Potem ugotowałam ziemniaka i rozmieszałam z masłem. Wcisnęłam w niego trochę Renala i dzień zakończyliśmy tym nieszczęsnym ryżem z resztką ziemniaka. Następnego dnia jadł podobnie chociaż biszkopty dałam przemycając surowego buraka. Dzisiaj mi jadł trochę gorzej i widać, że jest nieco bardziej zmęczony. Chociaż ogólnie od wtorku szaleje, szczeka, tarza się i w ogóle nie wracałby ze spacerów do domu. Jednak wiem, że w ogóle nie ma co się cieszyć. Bo wyniki wcale nie muszą być lepsze. Chociaż przytył mi jakieś 300g. Ale czuję, że jutro mi spadnie. Problem polega na tym, że już całkiem obraził się na karmę. Ryż w takich proporcjach jest paskudny (jak dziś gotowałam to spróbowałam i zrobiło mi się szkoda mojego psa). Nie wiem co mu dawać aby był najedzony i chciał jeść. Na razie to odbywa się na zasadzie wmuszenia pierwszego kęsa i aby nie wypluł a potem z wielkim bólem je. Nie odstawię ryżu bo przecież pies nie może jeść samych biszkoptów czy drożdżówki. Już nie wiem co mam robić bo z tymi kroplówkami już nie wyrabiam finansowo. Chciałabym aby jadł a nie wiem co. Karma droga a nawet nie wiem czy w mieście gdzieś dostanę jakąś inną. W necie jest pełno różnych ale skąd mam wiedzieć czy na nowe też się nie obrazi. Nie stać mnie na takie drogie eksperymenty. Cały czas dostaje Ranigast 75, Enarenal, Silimax, Spironol. Z kroplówkami furosemid i wet czasem da bombę witaminową. Nie mam pomysłów już na nic...
×
×
  • Create New...