Jump to content
Dogomania

vvena

New members
  • Posts

    34
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by vvena

  1. Być może mięśnie powinien budować pływając w ciepłej wodzie (tylko pływanie lekarz polecił). Ale nawet wanny nie mamy, nie mówiąc o podgrzewanym basenie dla psów w okolicy :) Latem będzie znacznie łatwiej. Póki co wydaje nam się, że i tak jest nieco lepiej na tych lekach. Choć to generalnie jest typ psa, który stara się nie pokazywać słabości i nawet mimo tej dysplazji oraz problemów z łapami chodzi (i biega) dobrze, bardzo sprężyście.
  2. To jest właśnie kwestia - z jednej strony weterynarze mówili, że ma niedowagę wynikającą z wyraźnie zmniejszonej ilości masy mięśniowej, a z drugiej zakazali go tuczyć. Na zasadzie - ma w ogóle nie tyć ani nie rozbudowywać mięśni. Na razie jak go ważyliśmy, to nie przytył ani trochę. Ale potem doszło mu 10 tabletek dziennie, dodatkowe przekąski (żeby ukryć pigułki) itd, więc rzeczywiście postaram się go ważyć. Nikt nie mówił, że będzie łatwo. :)
  3. Uważam, uważam. Właśnie wiem, że to nie jest łatwe, tylko po prostu zaczęliśmy mieć paranoję, czy przypadkiem go nie głodzimy i stąd ten topik. Ale skoro bywa, że nawet zdrowe i dojadające psy tak się zachowują, to będziemy się twardo trzymać tego. Tylko te ilości karmy podane na opakowaniu ciężko ogarnąć, bo skąd mam wiedzieć, czy godzina dziennie na dworze (plus zabawa w domu) to aktywność normalna, czy ograniczona? Dajemy mu ilość pomiędzy ograniczoną, a normalną...
  4. :D Jeśli Twój taki sprytny, to czy mogę podesłać pity? Zapłacę w kościach :P Ale szczęśliwy jakoś super też nie jest. Ruchu ma mniej, niż by chciał (nie wolno) i jedzenia też :P No i pewnie go boli... Biedny zwierz.
  5. Dziękuję za odpowiedzi! :) Może badanie kupy rzeczywiście trzeba by przeprowadzić. Był ostatnio odrobaczany, ale może nie wystarczyło. Pogadamy o tym z weterynarzem jak tylko będziemy na kontroli po miesięcznej kuracji. Jeśli zaś chodzi o trociny w schronisku, to nie jestem pewna... To jest małe schronisko, które słynie z dbania o psy. Kiedy przynieśliśmy im parę razy jakieś przekąski, zawsze kręcili nosami, że chemia i kazali wyrzucać. Nie pozwolili dać kurzych łapek (prosto ze sklepu) ani psich ciasteczek, nawet w nagrodę na spacerze. Karmy ponoć mają niezłe, nie marketowe - ale nie umiem powiedzieć, co to było. Trzustka, wątroba, nerki - wszystko było badane z krwi, dodatkowo USG. Wszystko z bebechami jest w porządku. Jeśli chodzi o to jego rzucanie się na jedzenie, to najbardziej to widać, kiedy chcemy go czegoś nauczyć. Jak tylko wywęszy/zobaczy jedzenie, to zamiast słuchać wykonuje wszystkie znane sobie komendy po kolei - wygląda to komicznie, ale widać, że kompletnie nie słyszy niczego, jest tak zafiksowany na żarełko. Natomiast jak mu się powie, żeby zostawił coś (np. mój talerz stojący w zasięgu pyska), to zostawia. Nauczyliśmy go też czekania na jedzenie (nawet kiedy stoi w misce metr od niego). Czyli to działa jak generalny głód chyba... Okej, na pewno przebadamy na pasożyty. Dzięki :)
  6. Witajcie! Mam nadzieję, że dobrze wybrałam kategorię... Otóż problem mam z adoptowanym miesiąc temu, schroniskowym seniorem. Pies ma ok. 10 lat (ale nikt nie wie, ile dokładnie - każdy twierdzi co innego, a szacunki wahają się między 8 a 12 latami o_O), waży mniej więcej 25,5 kg. Jest to miks malinosa z czymś nieokreślonym, budowy wyraźnie owczarkowatej. Generalnie wszystko byłoby świetnie, gdyby nie jego ciągła chęć jedzenia. Traumy głodowej w historii raczej nie ma, w schronisku pełna micha (suchej karmy) stała cały dzień (widzieliśmy wielokrotnie). U nas od początku jest na Josera Balance Light/Senior, do tego dostaje Gelacan Fast w jogurcie, czasami gotowane lub surowe warzywa albo skrawki surowego mięsa. Od kiedy trafił do nas, dostawał małą porcję rano i większą na obiad. Niestety, jest to pies schorowany "kostnie" - ma potworną dysplazję bioder i niezdiagnozowaną mimo najszczerszych chęci chorobę kości. Objawy są takie, że dystalne części kości długich wszystkich łap "rozbudowują się" w sposób niekontrolowany. Miał robione RTG, USG, rozszerzone profile ogólne+biochemia krwi - nic to nie dało. Aktualnie działamy metodą prób i błędów, pies jest leczony antybiotykami i p-zapalnymi w kierunku przebytej i utajonej infekcji, która "weszła" w kości i tak się manifestuje. W związku z tym wszystkim, aktualnie dostaje też garść karmy wieczorem, do antybiotyku. Może warto dodać, że ma zaniki mięśni (tzn. mniej masy, niż powinien mieć), ale ruch kazano nam ograniczyć ze względu na stan zdrowia - ma wychodzić na krótkie spacery i bez szaleństw. Problem polega na tym, że on by chciał non stop jeść. Zachowuje się jakbyśmy go głodzili, mimo że dostaje trochę więcej, niż powinien. Na jedzenie po prostu się rzuca. Kiedy tylko my coś jemy, on też chce (ale nie dajemy mu poza porami karmienia i leków). Dzisiaj przeszedł sam siebie, bo o 2 w nocy zaczął plądrować kuchnię, dobrał się do swoich smakołyków z zamiarem oczywistym. Wcześniej nie zdarzyło mu się nic takiego, nocą śpi jak zabity. Lekoterapia wydaje się skutkować, chyba trochę mniej bolą go kości, ale ten głód... Czy ktoś mógłby poradzić cokolwiek? Skąd wiedzieć, czy pies się najada? Gdyby sugerować się jego reakcjami, to najedzony był tylko dwa razy: kiedy dostał surowe kości. A, swoją drogą załatwia się też podejrzanie często - na każdym spacerze, niezależnie od tego, czy wychodzi trzy, czy pięć razy dziennie. Będę wdzięczna za jakiekolwiek sugestie!
×
×
  • Create New...