Czyli inne podejście... Konsultowałam się z Gierkiem, Fabiszem, emailowo z Bissenikiem oraz telefonicznie z Bieżyńskim. Dr Gierek dawał sterydy, Fabisz proponował próbę leczenia zachowawczego (wstrzyknięcie kwasu hialuronowego - nie dotrwaliśmy, kontuzja nawróciła, obecnie nie jest dostępny na konsultację). Bieżyński i Bissenik optowali za jak najszybszym zabiegiem, gdyż kolano się z każdym dniem nieodwracalnie uszkadza. To samo stwierdził dr Orzeł. Nie wiem jaki temperament mają nowofunlandy, ale ograniczenie ruchu u sczeniora laba na 3/4miesiące przed i 6 po operacji jest chyba niemożliwe (przynajmniej w naszym przypadku). Już teraz (po niecałym miesiącu mamy problem z okiełzaniem szaleństw, krótko mówiąc psinka nam wariuje i cierpi, bo pozbawiona jest ruchu). Boję się, że tyle miesięcy nadwyrężania drugiej strony spowoduje, że strzeli drugie więzadło. No i zanikną mięśnie. Nie ukrywam nawet, że jestem w cięzkiej sytuacji - muszę podjąć optymalną decyzję. Niestety, nie znalazłam właściwie żadnej historii psa, który jako szczenię mial taki uraz (ani w polskim ani anglojęzycznym Internecie) - dlatego tutaj pytam. Każda opinia/rada/własne doświadczenie jest dla mnie na wagę złota