To ja się tutaj wywewnętrznie,bo mi przykre uczucia buzują w dutkach już od tygodnia.
Otóż spotykam w swojej pracy pewną Panią, wykrztałconą światłą kobietę, która to jest posiadaczką dwóch psów, jednego owczarka belgijskiego z padaczką, drugiego kundelka wziętego ze schroniska.Wydawała mi się w rozmowach osobą bardzo w porządku w stosunku do psów,aż tu nagle pewnego dnia telefon do mnie....czy jeśli belg pokryje suczkę, to mu to nie zaszkodzi.Suczką miała być collie, której właściciele gdzieś podobno wyczytali,że collie kryje się belgiem.Mnie najpierw zatkało, po czym wyjechałam z przemowa odnośnie kundelków w schroniskach i reprodukowaniu psa z padaczką,na co usłyszałam od owej Pani krótkie i zwięzłe:mnie to nie obchodzi!Nie obchodzą mnie żadne szczenięta! Mnie obchodzi mój pies, czy to dobrze dla niego!
Wybrnęłam z sytuacji prorokując olbrzymie kłopoty z psem i pogorszenie padaczki, co zresztą jest możliwe i pies nie będzie ojcem.A ja wysnuwam refleksje nad milosnikami psów.