-
Posts
11196 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by Pianka
-
Korek odszedł w zapomnieniu....bardzo mi go brakuje :([']
Pianka replied to Pianka's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Korek wracaj na pierwszą strone! -
Korek odszedł w zapomnieniu....bardzo mi go brakuje :([']
Pianka replied to Pianka's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Ojej, gdzie ty mi tak nisko spadasz:mad: Dzisiaj byłam u Korka:loveu: Poszliśmy na spacerek na smyczy:multi: Jesteśmy na tym etapie, że Korek boi się jesli wyciągne smycz i do niego podchodze, ale jak go zachęce smakołykami to sam przyjdzie i wtedy go zapinam. Chodzi na smyczy, nie szarpie tak jak inne psy, ale momentami pociągne. I najgorsze, że piszczy na tej smyczy. A więc Korek jesli będzie musiał pójdzie na smyczy, ale będzie na niej piszczał:-( -
Korek odszedł w zapomnieniu....bardzo mi go brakuje :([']
Pianka replied to Pianka's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
No mój kochany, wracaj na pierwszą strone. Jutro jade do schronu zobaczyć się z Korkiem:loveu: -
Neruś odszedł..sam,niekochany..w schronisku :(
Pianka replied to zaba14's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
:loveu: Super fotki.:p -
Korek odszedł w zapomnieniu....bardzo mi go brakuje :([']
Pianka replied to Pianka's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Brak jakiegokolwiek odzewu:-( -
Neruś odszedł..sam,niekochany..w schronisku :(
Pianka replied to zaba14's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
No czekamy, czekamy:cool3: -
Korek odszedł w zapomnieniu....bardzo mi go brakuje :([']
Pianka replied to Pianka's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
[quote name='syla00']http://www.allegro.pl/item110162834_korek_kto_go_pokocha_.html gdyby były potrzebne jakieś zmiany to Pianka napisz, a ja je wprowadze Jeju dziękuje, jestes kochana:multi: To mi się podoba: Nie zamykaj przed Korkiem furtki swojego domu, podaruj mu nadzieję i wiarę w to, że na świecie są jeszcze dobrzy ludzie. -
Korek odszedł w zapomnieniu....bardzo mi go brakuje :([']
Pianka replied to Pianka's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Żeby zwiększyc szanse jego adopcji załatwiłam jego kastracje. Korek w przyszłym tygodniu będzie kastrowany:p -
Korek odszedł w zapomnieniu....bardzo mi go brakuje :([']
Pianka replied to Pianka's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Tylko mój namiar. Bo w schronisku jest dużo psów to jak ktoś tam zadzwoni to pracownicy mają prawo nie wiedziec o jakiego psa chodzi. Więc tylko mój namiar:p I dziękuje za pomoc. -
Korek odszedł w zapomnieniu....bardzo mi go brakuje :([']
Pianka replied to Pianka's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
No właśnie niech ktoś go wrzuci na allegro, ja niestety nie umiem:shake: -
Neruś odszedł..sam,niekochany..w schronisku :(
Pianka replied to zaba14's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
A jak zdjęcie do gazety ma wyglądać? Wybrałam te najlepsze, ale jak chcesz to masz reszte fotek. Ale na wielu jestem ja z nim:p -
Korek odszedł w zapomnieniu....bardzo mi go brakuje :([']
Pianka replied to Pianka's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
I kto ci pozwolił spaść tak nisko?:roll: Właśnie coś mi się przypomniało. Korek gdy tak zaczął za mną chodzić gdy był jeszcze na wolności, chodził ze mną czasami po schodach do klatki. I własnie zawsze jak schodził, to robił to na dóch przednich łapach. Mówie wam strasznie to wyglądało. Korek nie lubiał być dotykany w okolicach ogona i tylnych nóg, zawsze przy dotyku piszczał:placz: Nadal nie lubi być tam dotykany:shake: -
Korek odszedł w zapomnieniu....bardzo mi go brakuje :([']
Pianka replied to Pianka's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
No nie spadaj mi tak nisko:mad: -
Neruś odszedł..sam,niekochany..w schronisku :(
Pianka replied to zaba14's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
No Neruś właśnie lecą ogłoszenia na inne stronki:p Coztego ja sobie pożyczyłam tekst twój z allegro. -
Korek odszedł w zapomnieniu....bardzo mi go brakuje :([']
Pianka replied to Pianka's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
No hopaj na góre kochaniutki:loveu: -
Korek odszedł w zapomnieniu....bardzo mi go brakuje :([']
Pianka replied to Pianka's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Zobaczcie on kocha dzieci:loveu: A tu jak potrafi jeszcze zaufac człowiekowi i prosić o piszczoty: -
Neruś odszedł..sam,niekochany..w schronisku :(
Pianka replied to zaba14's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
coztego wrzucaj, a nie gadaj. Możesz te moje fotki wsiąść jeśli chcesz:p Dobra dzisiaj pod wierczór zrobie mu ogłoszenia na inne fora:p -
Korek odszedł w zapomnieniu....bardzo mi go brakuje :([']
Pianka replied to Pianka's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Tak to jest smutne, ale Korek mimo to potrafi zaufać jeszcze człowiekowi, jesli tylko pokaże mu się życzliwość. Zrobiłby mi ktoś bannerek z Korkiem? Bo ja nie umiem:shake: No więc reszta zdjęć Korka: -
Korek odszedł w zapomnieniu....bardzo mi go brakuje :([']
Pianka replied to Pianka's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Narazie jedno zdjęcie, bo mam małe problemy z netem. Jutro dam reszte zdjęć. -
KOREK ODSZEDŁ 23.10.2006 Postanowiłam ogłosić tego psa, bo znam jego przeszłość Korek był psem z przypadkowej ciąży, ludzie chcąc pozbyć szybko się szczeniaków, oddawali je gdzie popadnie. Korek miał niestety pecha. Trafił do rodziny pijaków, gdzie alkohol to codzienność. Jako szczeniak był dobrze, a nawet bardzo dobrze traktowany. Bo przecież to taka mała kuleczka, nie można jej skrzywdzić. Ale Korek rósł, gdy miał zaledwie 5 miesięcy zaczął się w jego życiu koszmar. Bił bity dosłownie za wszystko. Właścicielom przestał się podobać. I trafił na podwórko, tam spędzał całe dnie i noce. Właściciele go bili nawet czasem co godzinę. Ale co się dziwić przecież wciąż tylko alkohol się przelewał. Korek oczywiście próbował uciekać, ale wtedy oni go przywiązywali do budy na łańcuch i bili i bili i bili.... Pewnego dnia, kiedy właściciele wrócili skądś pijani, zapomnieli furtki zamknąć. Korek wykorzystał to i uciekł. Właściciele nawet się nie zorientowali, zapomnieli o nim. Korek pojawił się na moim osiedlu jeszcze przed grudniem 2005roku. Już od pierwszego wejrzenia go pokochałam. Na początku strasznie bał się podejść do mnie, ale w końcu to zrobił. Wtedy zobaczyłam jaki z niego szkielet. Dosłownie żebra mu wychodziły. Później dopiero poznałam jego historie. Chciałam do wsiąść do domu, ale mama nie zgodziła się Zaczęłam go podkarmiać, a Korek coraz bardziej mi ufał, zaczął się łasić. Później nawet chodził ze mną i Dianką na spacerki i nas bronił. Przyszła zima, a Korek marzł i chudł. Zaczęłam przemycać go do klatki schodowej. Nieraz się udawało, ale czasem był wyganiany przez sąsiadów. Pewnie zaraz pytanie czemu nie wzięłam go do schroniska. Nie wzięłam, bo nikt by mnie nie zawiózł z nim, a autobusem nie pojechałby ze mną Korek przez jakieś pół roku błąkał się po osiedlu, przeżył zimę, przyszło ocieplenie i nagle Korek zaczął częściej znikać z osiedla naszego. Było ciepło to chodził to tu to tam, poszukiwał kogoś kto da mu ciepły dom, ale nic z tego. Pewnego dnia, ktoś zdenerwował się, że pies błąka się po osiedlu i odwiózł go do schroniska. Korek siedzi już w schronisku około 2 miesięcy i czuje się tam źle, zawsze gdy wychodzę od niego, strasznie wyje Korek kocha dzieci, wprost je uwielbia. Na osiedlu u nas zawsze gdy zobaczył dzieci to biegł do nich się przywitać. To właśnie od nich otrzymał imię Korek Korek jest bardzo nieufny do ludzi, ale gdy się mu pokaże życzliwość on się odwzajemni. Pamięta czasy jak był szczeniakiem i jak człowiek go kochał. Korek raczej nie powinien być z kotami, bo czasami je ganiał, ale tylko czasami, tak dla zabawy, krzywdy im nie robił. W stosunku do innych psów jest różny, z zazdrości pogryzie się z innym. Odradzam dom z psem, chyba, że będzie to suczka albo piesek, który uzna dominacje Korka. Najlepiej też jakby Korek miał dom z ogrodem. Ponieważ w bloku musiałby mieć smycz, a on strasznie boi się smyczy. Dzisiaj jak wyciągałam z kieszeni smycz to uciekł do budy, ale jakoś udało mi się go wyciągnąć i pokazać, że smycz nie taka straszna. Co prawda dał się zapiąć, ale strasznie piszczał. Wydaje mi się, ze jest to związane z jego przywiązywaniem na łańcuch i biciem. Spróbuje nad nim popracować i pokazać, że smycz wcale nie jest zła Korek ma około 2 lat, więc jest jeszcze młody. Wiele przeszedł i potrzebuje kochającego domku. Czy ktoś mu go da? Dobra się napisałam. Jak coś sobie przypomnę to dopisze. A to kontakt do mnie: e-mail Piankaa@interia.pl gg 2762302 kom. 501208670 A zaraz będą zdjęcia Korka:p Dodane 1.07.2006 Korek już ładnie chodzi na smyczy. Zdarza się, że popiskuje na smyczy. Ale co najważniejsze, nie ucieka przy wyciąganiu smyczy, a bardzo sie cieszy. Wie, że smycz=spacerek. Dodane wrzesień 2006 Historia psa, który kocha bez wzajemności! Nazywam się Korek... Pamiętam jak dziś moją matkę, jej zapach, braci też pamiętam. Czułem się tu bardzo bezpieczny, ludzie się o nas troszczyli, dawali miłość. Tak było 2 lata temu. Z czasem, gdy rosłem państwo coraz bardziej się kłócili. Słyszałem jak pan ciągle powtarzał „Trzeba było pilnować ten wrednej suki”. Wrednej suki? Czy on tak mówił o mojej mamie? W końcu padły słowa „Trzeba się ich pozbyć”. Wtedy jeszcze nie miałem pojęcia o kim oni mówią. Kogo mieli się pozbyć? Tak, tak teraz już wiem to było o mnie i moich braciach. Chcieli się nas pozbyć, ale dlaczego? Przecież nie rozrabialiśmy. Zaczęły się wizyty obcych ludzi, każdy z nich brał nas na ręce, oglądał, zachwycał się. A ja nie chciałem stąd odchodzić, tu czułem się bezpieczny, dlatego za każdym razem piszczałem gdy brano mnie na ręce. Któregoś dnia został zabrany ostatni z moich braci. Zostałem tylko JA. Miałem nadzieje, że będę mógł tu zostać na zawsze, bo już nikt nie przychodził. Jednak wy chcieliście inaczej. Zabraliście mnie do jakiegoś domu. Zacząłem się rozglądać, było tu tak nieprzyjemnie, każdy kąt pachniał tym samym- ALKOHOLEM! Zacząłem drżeć na całym ciele. Podbiegłem do mojej pani i patrząc na nią, pytałem „Chyba nie chcesz mnie tu zostawić?”. Ale ty tylko na mnie spojrzałaś i powiedziałaś „To jest twój nowy dom”, a potem odeszłaś. Pan mocnej postury wziął mnie na ręce i mówił „No już, już nie piszcz, zobaczysz spodoba ci się tu”. I rzeczywiście na początku było fajnie. Wszyscy się mną zachwycali, bawili się ze mną, brali na ręce, byli tacy radośni. Zapomniałem o pierwszym domku, przestał mi nawet przeszkadzać ten okropny zapach. Zawsze gdy wracaliście radośnie was witałem. Mówiliście, że takiego maleństwa jak ja nie można skrzywdzić i obiecywaliście, że nigdy tego nie zrobicie, a jednak to zrobiliście. Dlaczego kłamaliście? Dlaczego dawaliście mi nadzieje, że do końca życia pozostanę szczęśliwy z wami? Gdy trochę podrosłem przestaliście się mną zachwycać, nie chcieliście już rzucać ulubionej piłki, wychodzić na wspólne spacery, choćby na ogródek. A kiedy próbowałem wam pokazać jak bardzo potrzebuje waszej uwagi, krzyczeliście „Daj mi spokój!”. Odchodziłem wtedy smutny na swoje posłanie, bo co innego mi pozostało? Chciałem wam pokazać, że jestem grzeczny i potrafię zrozumieć kiedy nie macie ochoty się ze mną bawić. Ale zaczęliście coraz więcej czasu spędzać poza domem beze mnie, a ja coraz bardziej pokazywałem wam jak pragnę waszej uwagi. Pewnego dnia przyszliście bardzo późno do domu, zacząłem po was skakać, tak bardzo się cieszyłem, ale ty mój panie z całej siły mnie kopnąłeś, a ja poleciałem na drugi koniec domu. Wtedy po raz pierwszy wystraszyłem się ciebie. A ty podeszłeś do mnie i zaczołeś mnie bić. ZA CO? Przecież to bolało! TAK ZACZEŁO SIĘ MOJE PIEKŁO!!! Biłeś mnie od tej pory codziennie, coraz mocniej i coraz więcej, a ja próbowałem polizać cię po policzku tak jak kiedyś i powiedzieć ci „PRZEPRASZAM już będę grzeczny, KOCHAM CIĘ”. Ale ty mi nie dawałeś szansy, wyrzuciłeś mnie na dwór, kazałeś spać w zimnej budzie. Nie raz przywiązywałeś mnie do łańcucha i biłeś, tylko dlatego, że chciałem ciebie kochać. Przestałeś mi dawać to lepsze jedzenie, sam zbierałem po was okruszki jedzenia. Czyżbyście zapomnieli, że ja też jestem głodny? Czasami miałem już wszystkiego dosyć, chciałem uciec od wszystkich ludzi. Dręczyło mnie pytanie czy wszyscy ludzie tacy są? Czy wszyscy ludzie najpierw kochają a potem odrzucają jak zepsutą zabawkę? Któregoś dnia przyszedłeś do domu bardzo pijany, skryłem się w krzakach, żebyś znów mnie nie bił. Wtedy zobaczyłem, że nie zamkłeś furtki, pomyślałem, że to jedyna okazja, żeby zniknąć z świata ludzi. Tak, uciekłem, ale nie mogłem całkowicie oddalić się od ludzi. Przecież to oni mieli jedzenie. Chodziłem po śmietnikach w poszukiwaniu czegoś dobrego, czasem dzieci mi coś z daleko podrzuciły. DZIECI! Tak to od nich nigdy nie doznałem krzywdy. Pamiętam gdy po raz pierwszy poszedłem na osiedle w poszukiwaniu czegoś do jedzenia, to właśnie wtedy spotkałem JĄ- MOJĄ JEDYNĄ NADZIEJE. Dziewczyna wydawała się miła, wołała mnie, ale ja się bałem, że znów gdy podejdę do człowieka on będzie mnie bił. Jednak TY nie rezygnowałaś, dawałaś mi jedzenie. Podchodziłem coraz bliżej, a nie ukrywam, że spodobała mi się twoja suczka. Kiedy po raz pierwszy mnie pogłaskałaś poczułem się tak jak dawno się nie czułem. Biła od ciebie prawdziwa miłość. Nie raz mówiłaś, że wyglądam jak szkielet. Chodziłem na spacery z TOBĄ i Dianą. Z czasem pojawiła się twoja siostra, ją też pokochałem całym sercem. Zabierała mnie do dzieci, które zawsze się ze mną bawiły. To właśnie od nich otrzymałem imię Korek. Noce spędzałem na dworze, bo Ty nie mogłaś mnie wziąć. Ale ja już do tego przywykłem, jednak przyszła zima, głód i chłód zaczął mi doskwierać coraz bardziej. TY wtedy więcej mnie tuliłaś i przemycałaś do klatki schodowej, gdzie było o wiele cieplej. Dzięki TOBIE na nowo zacząłem ufać ludziom. Nie wszyscy byli dla mnie mili, ale ja się starałem. Chciałem, żeby ktoś mi w końcu dał dom, ale taki prawdziwy, już na zawsze. Gdy tylko ociepliło się zacząłem dniami szukać domu, na noc wracałem w to samo miejsce, gdzie witałaś mnie TY. Jednego dnia miałem nawet nadzieje na dom, podeszli do mnie ludzie, którzy mnie zabrali do auta. Myślałem, że jedziemy do nowego domku, ale i tym razem człowiek mnie zawiódł. Trafiłem do schroniska, czułem się tu bardzo samotny, ale okazywałem swoja dobroć pracownikom, bo tego mnie Ty nauczyłaś. Czułem się coraz gorzej. Tęskniłem za TOBĄ, Dianą, twoją siostra a nawet klatka schodową, w której spałem. Myślałam, że już nigdy już CIEBIE nie zobaczę. Ale Ty znów pokazałaś mi, że warto wierzyć, przyjechałaś do mnie. Tak bardzo się cieszyłem. Chciałem, żebyś mnie stąd zabrała, ale Ty mówiłaś, że nie możesz. Obiecywałaś, że znajdziesz mi dobry dom. Pamiętam jak kiedyś weszłaś do boksu i powiedziałaś „Idziemy na spacerek”. Ucieszyłem się, ale ty wyciagłaś smycz. Wtedy uciekłem do budy, nie chciałem być uwiązany i bity. Ale TY mnie zachęcałaś, dawałaś smakołyki, pokazywałaś, że smycz służy do spacerków. Mówiłaś, że być może dzięki temu uda się szybciej znaleźć dom. W końcu wyszliśmy na pierwszy spacer, bałem się, popiskiwałem, ale starałem się być grzeczny. Dziś już ładnie chodzę na smyczy, choć czasami popiskuje, bo przypominają mi się czasy, gdy byłem wiązany na łańcuch. Mimo tego, że chodzę na spacerki nikt mnie nie zauważa, pracownicy schroniska czasami mnie przeganiają. Zaczyna mnie wszystko drażnić, atakuje inne psy, może gdyby ich tu nie było, ludzie zwracaliby na mnie uwagę. JA JUŻ TRACE NADZIEJE NA DOM. Przesiaduje godzinami w budzie, przestałem wychodzić do ludzi, przestało mi nawet smakować jedzenie. Jedyna moja nadzieją jesteś TY. Zawsze gdy przychodzisz, wychodzę z budy i czekam na spacerek. To tylko Ty zapewniasz mi spacerki, dajesz miłość jakiej nie miałem. To Ty, tylko Ty, jedynie Ty i nikt więcej. Dlaczego ,mnie stąd nie zabierzesz? Przecież tak bardzo mnie kochasz... 26.10.2006 Korek zaginął
-
Neruś odszedł..sam,niekochany..w schronisku :(
Pianka replied to zaba14's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Dobra to poczekam na Żabe. Żaba do ciebie ma być kontakt? A to zdjęcia: Dobra, tyle. Mam więcej, ale chyba będzie za dużo:p -
Neruś odszedł..sam,niekochany..w schronisku :(
Pianka replied to zaba14's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Juz, już. Zaraz będą zdjęcia Nerusia. Tylko musze je wrzucić na kompa a potem na photobucka. To mam robić te ogłoszenia na inne stronki? Jeśli tak to do kogo mam kontakt podać? Do siebie nie podam, bo widziałam go dzisiaj pierwszy raz i sama od siebie za wiele nie moge o nim powiedzieć. A ja nie lubie dawać kontaktu do mnie, jesli nic nie moge powiedzić, bo jeszcze ktoś do mnie zadzwoni i się wystraszy:lol: -
Neruś odszedł..sam,niekochany..w schronisku :(
Pianka replied to zaba14's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Eria ja jutro będe w schronisku to mogłabys mi go pokazać? Ja bym mu zrobiła pare zdjęć i poleciałyby ogłoszenia na różne stronki:loveu: -
Wyrzucony z samochodu Piracik MA JUZ NOWY DOM!! :))
Pianka replied to zaba14's topic in Już w nowym domu
Nika, bo jeszcze pomyslimy, że zapomniałaś całkiem o piraciku i juz go nie chcesz:shake: -
Neruś odszedł..sam,niekochany..w schronisku :(
Pianka replied to zaba14's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
No musi się udać:loveu: