-
Posts
2714 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
9
Everything posted by szafirka
-
Pusia pozdrawia. Jest wesoła, grzeczna, usłuchana, tzn na każde zawołanie jej od razu przybiega. Jej ulubionym zajęciem jest wypatrywanie kotów i obserwacja ich, może siedzieć lub leżeć nawet godzinę i patrzeć jak kot na drapaku śpi. Lubi je też czasami pogonić, dogonić, powąchać i odejść nie chce zrobić im krzywdy. Pusia jest łasuchem, może jeść wszystko, wszędzie o każdej porze dnia i nocy. Na zdjęciach z dworu jest sama, ponieważ zawsze ostatnia wraca, chyba musi być pewna, że nikt jej ewentualnego kota nie upoluje hihi
-
Niestety, dzisiaj Puszek zasnął ciało odmówiło posłuszeństwa na dobre w tym nerki, było całe obolałe. Kroplówki i pokarm w płynie, który mu podawaliśmy nie był wchłaniany. Weterynarz powiedziała dzisiaj, że nie można mu tego przedłużać. Jest nam bardzo żal i przykro. Nie tak miało być. Walczyliśmy z całych sił. Ten czas to dla nas niewyobrażalny stres, czuwanie w dzień i w nocy, ciągła nadzieja, ale też strach co przyniesie każde jutro. Wszelkie koszty związane z ratowaniem Puszka postanowiliśmy z mężem wziąć na siebie.
-
Koniec roku i początek nowego to niestety nie jest dobry czas. Okazało się, że wraz z przyjściem pewnej suni zawitała do nas nosówka. Suczkę udało się uratować, Franek prawdopodobnie się zaraził i nad ostra postać choroby nie pozwoliła mu zawalczyć. Razem z Frankiem zaraził się też Puszek i cały czas walczymy o niego. Pusia NIE zachorowała. Najprawdopodobniej w przypadku chłopaków szczepionka nie zdążyła zadziałać i mimo izolacji wirus przeniósł się. Zrobiliśmy psiakom szereg badań. Okazało się, że przyszły do nas z giardią, kokcydiami, niewielką ilością bakterii e coli, więc w jakimś stopniu były osłabione. Gdy zaczęła się walka o życie Puszka codziennie jeździliśmy na kroplówki, antybiotyki. Aby mu dodatkowo pomóc potrzebna była surowica od w miarę dużego, zdrowego pieska, który był szczepiony na choroby zakaźne w grudniu. Udało mi się takiego odnaleźć w okolicy Nowej Soli, zawiozłam go do gabinetu, gdzie miał pobraną krew i po chwili Puszek dostał pierwszą z trzech porcji odwirowanej surowicy. Niestety mimo szybkiej reakcji na pierwsze objawy choroby i ciągłe leczenie nosówka zaatakowała oczy i układ nerwowy pieska. Do tej pory oczy nachodzą ropą, a uszkodzony układ nerwowy sprawia, że Puszek chodzi "pływająco", tak jakby mu się kręciło w głowie. Je różnie, 2-3 dni jest OK, a potem 2-3 dni nie chce. Co kilka godzin zakrapiamy mu oczy, nadal jeździmy na kontrole do weterynarza, jest filtrowany, gdy przestaje jeść, dostaje antybiotyki i suplementy. Wyniki krwi poprawiają się, więc choroba odpuszcza, nie wiadomo tylko czy skutki uboczne odpuszczą, jeśli tak to w jakim stopniu.
-
Niestety przychodzę do Was z przykrą informacją ... Franek odszedł od nas dzisiaj w nocy W wigilię wieczorem zrobił kupę z łezkami krwi, w pierwszy dzień Świąt zrobił rzadszą niż powinna, ale bez krwi, wczoraj znowu z krwią i nie chciał jeść. Niestety były Święta, gabinety pozamykane, więc dzisiaj miałam w planie wybrać się z nim do weterynarza. Bardzo jest nam przykro, jego stan nie wskazywał na takie zakończenie.
-
Pusia była dzisiaj u okulisty w Zielonej Górze. Była grzeczna, ale bardzo przestraszona. Wg okulisty oczy nadadzą się do operacji, jak zostanie wyleczony stan zapalny spojówki. Dostałam maść z antybiotykiem i sztuczną łzę, aby nawilżać powiekę, mam co chwilę nakrapiać raz jednym, raz drugim. 29.12. mamy umówioną wizytę kontrolną i wstępny termin zabiegu na 17.01. Dzisiejsza wizyta kosztowała 292 zł. (faktura będzie wystawiona na koniec miesiąca), zabieg miałby kosztować około 800 zł. Wetka poinformowała mnie, że czasami zdarza się, że ciało nie przyjmie wszystkich nici i gruczoł może znowu zacząć się wysuwać, wtedy potrzebna jest reoperacja, jej koszt jest trochę mniejszy.
-
Psiaki odrobaczone, zabezpieczone na pchły i kleszcze i zaszczepione na choroby zakaźne. Za 2 tygodnie wścieklizna, za 4 tygodnie trzeba będzie powtórzyć zakaźne. Pusia umówiona do okulisty na piątek. Psiaki są w wieku podanym przez weta z miejsca wcześniejszego bytowania, czyli 2016, 2017 r. chłopaki ważą niecałe 6 kg, Pusia 7,5 kg, jest po prostu grubsza. Zwolniło się miejsce na kastrację 20.12., uważam, że najważniejsze jest by Pusia nie miała cieczki, dlatego ten termin chciałabym przeznaczyć jej. Dzisiaj miała pobraną krew do badania. Wszystkie psiaki są wesołe, mają apetyt, skaczą na nas, są przyjazne, u weta jednak stres był ogromny. Puszek nie podchodzi do głaskania, ale jak już zmusi się go do kontaktu, to mu się podoba
-
Psiaki będą na pewną czyjąś radością, ale póki co potrzebują czasu. Zaczynają ufać, Franek z rozpędu dzisiaj skakał na mnie jak niosłam kolację, ale jak się pochyliłam przy nim, to odskoczył. Puszek do tej pory nie chce bym go pogłaskała, ale pewnie się przełamie. Na dwór nie chcą wychodzić, jak już w końcu wyjdą, to nie chcą wracać. Do innych psiaków są przyjazne, na koty szczekają, gonią, chociaż myślę, że nie zrobiłyby krzywdy.
-
Pani Ela ma wenę i zawsze pięknie komentuje nasze hotelowe posty. Jest to bardzo skromna osoba, kiedyś adoptowała od nas trójłapka bardzo wyglądającego jak Kalmar, tylko na dłuższych łapkach. Chciałam nagrać filmik i przesłać jak chłopaki bawią się ze swoimi ulubionymi dziewczynami, ale jakiś strajk, bo ani wczoraj, ani dzisiaj nie miały na to chęci, zapewne przez deszczową pogodę. Obudził je trochę podwieczorek. Kefir zawsze grzecznie stoi i czeka, aż dostanie smaczka, potem delektuje się, gryzie powoli, Kefir skacze, drepcze, jak zwykle niecierpliwy, smaczki połyka prawie w całości
-
Oj pusto w domu bez Bąbelka. Wczoraj jeszcze byłam w szoku po tak szybkim rozstaniu (w południe się dowiedziałam, a po 16 już pojechał). Wierzę, że będzie kochany, tak jak był przez nas, moja córka narysowała i przekazała Pani laurkę, aby przypominała Bąbelkowi o nas Wydałam go z szelkami, książeczką, ulubioną zabawką i karmą na 2 dni. Trzymaj się słodziaku.