Jump to content
Dogomania

mycha101

Members
  • Posts

    2362
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by mycha101

  1. To się zarejestrowałam i czekam na aktywację.
  2. [quote name='Olga132']dawaj ten link wszyscy napiszemy !!![/quote] Mówisz i masz. Tylko trzeba tam jakiś wstęp zrobić. tania się tym zajmie. [URL]http://www.samorzad.uw.edu.pl/forum/[/URL] ta sama dobra dusza, czyli Lupe zrobi banerek jak będą fotki. Nie mogę z tego, że ludzie to takie szuje, staruszek już ma mniej niż więcej życia przed sobą i grzecznie na tej klatce sobie śpi, a ona się uwzięła na niegi i nie chce odpuścić.
  3. [quote name='monikusf']moze poprosic behawiortstow na forum o rade jak pokonac strach z winda napewno maja sposoby,moze zmienic tytul .mam tel,do psychologa zwierzt dr.Irackiej kiedys bezplatnie udzielila mi porady przez tel.,ktory moge podac na pw.Pracowala na Gagarina.[/quote] Już pani Danusia jest po wstępnych rozmowach z behawiorystą, spotkanie w przyszły czwartek. Pewna dobra dusza podała link do forum UW, oj napiszemy tam to i owo.
  4. I jeszcze taki wątek założyłam [URL]http://www.dogomania.pl/forum/showthread.php?p=6252831#post6252831[/URL]
  5. Niestety wakacje, mało ludzi na uczelniach, urlopy. Teraz pewnie jakieś poprawki są. Wniosek z tego, że jest mało czasu. Tania zrobi Łatkowi fotki w weekend i w poniedziałek będzie można o plakacik się do jakiejś dobrej duszy uśmiechnąć, potem wydrukować i ruszyć na UW. Tak, to jest świetny pomysł, tylko trzeba się zastanowić co na takim plakacie napisać żeby poskutkowało.
  6. [quote name='Olga132']albo z dziekanem pogadać - cholera w końcu to jego student - kogo oni kształcą !!!Moze ktos ma jakis znajomych wykładowców na prawie na UW????[/quote] Zasrany student pierwszego roku prawa!!!:angryy::angryy::angryy: Już o tym myślałyśmy, żeby na uczelnię uderzyć.
  7. Akcja jest taka, że dopóki wnuczek się nie wtrącał to pani Łatek nie przeszkadzał, to właśnie w dupę kopany wnuczek babcię zbuntował:angryy::angryy::angryy: Z moich informacji sąsiedzi nie chcą sie wtrącać, podobno wszelkie próby załagodzenia pani spełzły na niczym. Tania napisz coś.
  8. Łatek był psem z „budowy” prowadzonej kilkanaście lat temu na Wawrzyszewie. Jak to zwykle bywa budowa się skończyła, ludzie się zwinęli a pies, który wcześniej pilnował i towarzyszył został zostawiony samemu sobie. Przyszedł prawdopodobnie za ludźmi i zamieszkał w rejonie ulic Dantego i Sokratesa (okolice bazaru Wolumen). Żył sobie jakoś przez kilka lat (nie znam dokładnie tego okresu jego historii), aż wreszcie dobrzy ludzie postawili mu budę na trawniku pomiędzy blokami. Łatek zamieszkał w tej budzie i znowu przez jakiś czas żył tam raz lepiej raz gorzej, ale jakoś szło. Niestety znaleźli się tacy, którym Łatek przeszkadzał. Nadmieniam, że jest to pies zupełnie nieagresywny i nikomu nigdy nic nie zrobił. Zaczęły się protesty i żądania usunięcia Łatka z osiedla, sprawa była nawet nagłaśniana w mediach. Walka o niego została wygrana, Łatek pozostał na osiedlu i nawet Rada Osiedla Wawrzyszew przeznaczyła kwotę 50-ciu zł miesięcznie na jego wyżywienie. Tutaj się pojawia druga bohaterka tej opowieści – Pani Danusia – kobieta anioł, która się Łatkiem opiekowała, karmiła, szczepiła, leczyła itd. i robi to do dnia dzisiejszego. Wszystko było dobrze do zimy 2005. Pewnego szczególnie mroźnego dnia pani mieszkająca w bloku pod którym Łatek rezydował z obawy przed jego zamarznięciem wpuściła go na klatkę schodową koło swojego mieszkania. Niestety pomimo różnorodnych prób, poświęcenia setek godzin Łatek za nic się z tej klatki wyprowadzić nie chce. I tu się zaczyna tragedia tego psiaka i pani Danusi, która od miesięcy poświęca mu cały swój czas i uwagę. Na klatce gdzie przebywa Łatek mieszka starsza pani, która używa wszelkich sposobów, żeby się psa pozbyć. Mówi, że pies jej przeszkadza, że brudzi i bezwarunkowo ma zostać z klatki usunięty. Łatek nie brudzi – nigdy się na klatce nie załatwił, a poza tym pani Danusia z obawy przed gniewem starszej pani kilka razy dziennie chodzi tam, zmywa podłogę i wszystko pucuje włącznie z wyczesywaniem wycieraczki tej pani żeby tylko nie znalazła żadnego włoska Łatka. Pani Danusia starała się, aby Łatek po zimie wrócił z powrotem do budy, codziennie wyciągała go z klatki i przebywała z nim na dworze – często przez całe dnie – bez skutku – Łatek biegnie pod klatkę żeby tam się schronić i zawsze ktoś go wpuści, bo ludzie nie maja nic przeciwko niemu i mimo zakazów starszej pani wpuszczają go do klatki. On się tam czuje bezpiecznie, bo na dworze to różnie bywało, i dzieci potrafiły dokuczać, rzucać kamieniami, została przyłapana banda łobuzów rzucających cegły w budę, ciągłe wystrzały (tu cały rok jest sylwester), burze itp. Sprawa jest trudna, bo w ciągu ostatnich trzech miesięcy starsza pani bardzo zintensyfikowała swoje działania, pisze listy do władz osiedla, spółdzielni itp. z żądaniem usunięcia Łatka i wydaje się że nastąpi to bardzo szybko. Pani Danusia jest na skraju wyczerpania nerwowego, całe dnie przebywa z Łatkiem na dworze, pilnuje go, jest w stresie że mogą w każdej chwili po niego przyjechać, a to dla niego jest śmierć. Weterynarze, którzy od lat zajmują się Łatkiem mówią, że on nawet podróży mógłby nie przeżyć, bo byłby to dla niego zbyt duży stres. Historia jest tragiczna, gdyż pani Danusia bardzo chciałaby Łatka zabrać do domu (i zacząć normalnie żyć, bo od miesiąca nie wie co to jest np. obiad), ale problem jest w tym, że Łatek żadną siłą nie chce wejść do windy, a pani Danusia mieszka na 9-tym piętrze. Była podjęta próba wepchnięcia go do tej windy na siłę, ale wyglądało to tak że po zamknięciu drzwi Łatek się rzucał jak przy ataku klaustrofobii (zupełnie oszalał) i więcej już się do windy zbliżyć nie chciał żadna miarą. Sytuacja jest o tyle nietypowa, że każde przymuszenie go do czegoś powoduje, że on traci zaufanie i oddala się od człowieka, a jak straci zaufanie do pani Danusi to już nikt mu nie pomoże. Po schodach wchodzić nie da rady bo Łatek na drugie piętro wchodzi ponad godzinę, bolą go łapy i nie dałby rady wejść na 9-te piętro. Nawet ostatnio starsza pani regularnie wyrzuca coraz to nową wykładzinę, przynoszoną przez panią Danusię lub tę panią, która „wpuściła” Łatka na klatkę (ta pani również w miarę możliwości zajmuje się Łatkiem np. w weekendy, żeby pani Danusia mogła odpocząć) tak, że on śpi na betonie co pogarsza jego stan. Łatek się stał nieufny i wystraszony, bo jest regularnie przeganiany przez starszą panią przy pomocy szczotki. Ostatnio wnuk tej pani (20-letni student 1-ego roku prawa na UW) oświadczył, że czekają na odpowiedź na pismo z żądaniem usunięcia Łatka z klatki, a jeśli odpowiedź nie będzie satysfakcjonująca podejmą drastyczniejsze kroki. Prawda jest taka, że jakiś czas po tej aferze o budę Łatek był na świeczniku, a jakby nie było możliwe, żeby ktoś bez wiedzy Rady Osiedla mógł wezwać straż miejską i Łatek mógłby być wywieziony do schroniska, ale teraz już emocje opadły, wszystkim się znudziło, zapomnieli i na biedaku w każdej chwili może zostać wykonany wyrok. Żal mi go, ale jeszcze bardziej żal mi pani Danusi bo ona tego psa kocha i go nie zostawi, ale nie macie pojęcia ile ją to kosztuje. Kobieta jest roztrzęsiona, całe dnie płacze – boję się o nią. Może ktoś ma jakiś pomysł jak spacyfikować Łatka żeby zaczął jeździć windą, albo w ogóle jakiś pomysł na tą sytuację. ŁATEK POTRZEBUJE POMOCY!!!! Historię Łatka napisała Tania11, która dzielnie pomaga Pani Danusi, tzn przede wszystkim wspiera psychicznie.
  9. Aga, dziś szmatek też nie odbiorę, bo w tej mojej firmie nikogo nie ma, tylko ja jestem. Na poniedziałek planuję rundkę po mieście, muszę tu i tam pojechać, to wreszcie do szpitala pojadę. Cały czas coś nie daje mi tam pojechać, a mam przecież tak blisko.
  10. [quote name='Ania W']:loveu: :loveu: :loveu: A to taka bida była! A teraz okaz zdrowia![/quote] Masz w tym ogromny udział:loveu:
  11. [quote name='Ania W']A ja mam nago na kocyku z nogą w buzi ;-) Miałam telefon w sprawie Pepsi ale państwo jak pojechali do fundacji to wzięli Busię - też dobrze bo starsza ... Wierzę , że Pepsi szybciutko znajdzie domek...Tylko trochę się martwię, że ona jest w sumie taka niepozorna, że się nie przebije w tłumie. No chyba żeby reklamę jej zrobić dobrą ;-)[/quote] Aniu, każdy piesek jak znajdzie domek to dobrze. Busia miała szczęście i ja się bardzo cieszę, na Pepsi też przyjdzie czas, a o reklamę to się już nie martw, wystraczy, że odbierzesz telefon i zaczniesz mówić:lol:
  12. [quote name='iwonamaj']Co tam u Nelci słychać? Jakie plany wakacyjne?[/quote] Oj mogłabym o Nelci dużo pisać. Jest wspaniałym, przekochanym psem. Zawładnęła nami całkowicie. Babcia jak dzwoni to pierwsze co to pyta o Nelcię i kiedy do niej przyjdzie, a babcia wcale do psiaków nie jest taka wylewna. Necia jest naszą pociechą, cieszy się nawet jak wyjdę na minutę z domu, radość taka jkby mnie nie wiem ile nie widziała. Codziennie zrobi coś z czego w głos się śmiejemy. Jest też małą zadziorą, tzw pies zaczepno-obronny. Ma psiaki, które lubi i pięknie się z nimi bawi (ulubieniec goldenek - Lucky) i ma też takie psiaki, że jak je widzi to aż się dusi tak szczeka. Przejechała już z nami trochę kilometrów, uwielbia siedzieć na przednim siedzeniu, zresztą ona uwielbia byc tam gdzie ja. Kocha Kufelka, chociaż czuje do niego respekt, jeśli on nie ma ochoty na zabawę, a ona dokazuje, to Kufi warknie i Nelcia wtedy idzie do kocia i na nim wyładowuje swoją energię. Czasami jest tak, że muszą zabawki jej wystarczyć, bo nikt nie chce się z nią bawić. Jest taką małą śmiesznotką. My chyba na jej punkcie zwariowaliśmy i tyle. Zobaczę czy mam jakieś nowe, fajne fotki, to jutro wstawię. Jeśli chodzi o plany urlopowe, to planujemy nasze zwierzaki oddać pod opiekę mojego taty, może choć raz uda nam się pojechać bez naszych pociech. Ale to tylko na 4-5 dni więc nie zdążą zatesknić, tym bardziej, że uwielbiają mojego tatę, a poza tym zostaną razem. Ostatni długi weekend, ten w czerwcu, Nelcia spędziła z kociem i z moim tatą, a my z Kufim pojechaliśmy na spływ. Nie mogliśmy jej zabrać, bo rzeka była bardzo trudna i tylko Kufel potrafi wszelkie niedogodności znieść w spokoju, Neluszka nie jest tak cierpliwa. Neluszka ściska wszystkie swoje ciocie, które cały czas o niej pamiętają:loveu::loveu::loveu::loveu::loveu::loveu::loveu::loveu::loveu::loveu::loveu::loveu::loveu::loveu::loveu::loveu::loveu::loveu:
  13. [quote name='Agnie Koty'] Zdjęłam ogłoszenia, zrobię teraz dla samej Pepsi, też chcę mieć zasługi, :oops:[/quote] Agnieszka Ty masz już ogromne zasługi, też przyczyniłaś się do uratowania Okruszkówien. I mnie nie denerwuj:mad: takimi tekstami:diabloti: Puchatku jak zwykle wspaniale:loveu:
  14. [quote name='iczing']o Fancie już wiedzą dwie rodzinki .... sie namyślajom.... proszę myche101 o numer telefonu na pw ... pozdrowienia śle też i ciocia gienia[/quote] Już podany numer telefonu. Kochane rodzinki myślcie tylko pozytywnie. A gdzie rodzinki mieszkają???? Pozdrawiam ciocię Genię:lol:
  15. [quote name='enia']Mycha kuca chce zobaczyć i nie idzie przetłumaczyć, że to Pepsi domu brak a nie Zmysła fotek nam!:evil_lol: ps. to na szybko Mycha dla Ciebie........:eviltong:[/quote] :cool2: dziękuję baaaaaardzo:loveu:
  16. [quote name='iczing']kto z Ciechanowa będzie jechal do Wawy w przyszlym tygodniu ?[/quote] Ja, pięć razy w tygodniu ja, oprócz weekendów.
  17. Ale czegoś mi na tym wątku brakuje:shake: Brakuje mi wierszyków Puchatka, Enii i Agnie Koty. Tak się fajnie czytało i tak wesolutko było, a jak do tego dołączymy zdjęcie Zmysła na kucyku, to będzie jeszcze weselej.:evil_lol:
  18. [quote name='Zmysł']Szkoda, mam takie swoje fajne zdjęcie na kucyku, jak byłem mały.[/quote] A to jak na kucyku to i na Twoje fotki czekam:cool1:
  19. Spotkałam się dziś nową panią Tobiego. Tobi został Tobim, czyli nic się nie zmieniło. Ma za sobą już trzy kąpiele i podkop do sąsiadów. Obecnie przebywa z babcią na działce i zostanie tam aż do połowy września. Biega ile chce, śpi w łóżku, szczeka, ma apetyt, jest kochany, a to najważniejsze. Wet stwierdził, że Tobi to prawdziwy foksik gładkowłosy, pani Tobiego jako znawca foksików mówi, że nawet zachowuje się jak prawdziwy foksik. Pani podpisała umowę adopcyjną, dostała zaświadczenie o szczepieniu i obiecała przysłać fotki i zdać relację juz wkrótce. Chce najpierw go troszkę odżywić, bo chudzinka z niego. Życzymy dużo szczęścia Tobiku.:loveu:
×
×
  • Create New...