Jump to content
Dogomania

Krysiowe

Members
  • Posts

    67
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Krysiowe

  1. Masz komfort posiadania spokojniejszego psa, który nie ciągnie. Zazdroszczę. Jak masz inny pomysł nauki chodzenia na smyczy, daj znać : P
  2. Moja sunia ciągnie, bo jest młoda, ma ADHD i chce jak najszybciej dojść do kwiatka, trawki, patyka, słupa, chodnika, innej trawki etc. Ona jest wszędzie na raz. I owszem, patrzy na mnie co chwilę, ale na zasadzie "co tak wolno?" i ciągnie. Słucha mnie pięknie bez smyczy jak chodzimy po łąkach - siada, staje na komendę, przybiega na komendę, podaje łapę w terenie wokół ludzi, cud na kiju. Na smyczy staje sie utrapieniem. Spacery nigdy z nią nie były przyjemnością. Sunia jest u mnie od 1.03.2018, odkąd ją przywiozłam ze schroniska, wychodzi na spacery od czerwca jakoś. I od początku ją uczyłam własnie spokojnego chodzenia, nie ciągnięcia. Próbowałam zatrzymywania się i czekania aż smycz się poluzuje, zmieniania kierunku etc. I tak, w pierwszym wypadku, mój pies obecnie się wycwanił - ja się zatrzymuję, ona podbiega z powrotem do moich nóg, ja ruszam, ona biegnie szybko znów na max długość smyczy i znów ciągnie. Ostatnio w ramach treningu konsekwencji, stawałam za każdym razem. Przejście odcinka 25 metrów trwało 1h 27min. Drugi sposób, odwracania się - nie przeszliśmy więcej niż 4m. Bo cały czas gdy zaczynała ciągnąć, powinnam sie odwracać i iść w drugim kierunku. Tak tez robiłam. :P 2m w te, 2m z powrotem. Razy tysiąc.
  3. Okej, czyli mówisz z punktu widzenia osoby, której pies nie ciągnie i osoby, która nigdy nie widziała tych szelek w akcji ani nie używa ich na swoim psie. Powiem tak: mój psiak ciągnie jak narwany. Zadaniem takich szelek, nie jest zmuszenie do chodzenia przy nodze, tak jak - z tego co piszesz wynika według Ciebie. Pies może sobie iść dwa metry z przodu, z tyłu, chodzi o to żeby nie napinał smyczy i nie ciągnął jak narwany.
  4. Nie dostaje żadnych p/bólowych. Wszystkie leki dostała w momencie operacji, po operacji jak pytałam weta czy coś trzeba, to powiedział, że nie. Także nic nie dostaje.
  5. Dzięki bardzo. Wiem, że jestem panikarą, ale kocham ją tak bardzo, że fizycznie mnie serce boli jak tak skacze, bo boję się o nią. Na grupie na Fb gdzie adoptowane psiaki z Elbląga mają grupę wsparcia i dzielenia się ich nowym życiem etc, dostałam info żeby zaopatrzyć się w szelki easy walk, żeby nie ciągnęła - przy okazji dobra nauka. Tak też robię. Dam znać. Czy ktoś z was używa szelek Easy Walk może?
  6. ..pomyślę nad kwiatkiem za 10 dni, jak będzie zdrowa. Z Gdańska do Elbląga to nieco drogi więc najpierw niech pies zarośnie. Ale okej, masz rację, nie panikować.
  7. Hmm, okej, dużo osób mnie zapewnia, żebym nie panikowała, więc chyba zaufam waszym doświadczeniom. A co do weterynarza, był to wet z ramienia schroniska w Elblągu, Agro-Janów przy alei Grunwaldzkiej 108 w Elblągu (wejście od boku, bo sa tam wie kliniki osobne). Jeśli ktoś jest z Elbląga to wyglada na to, że robią tam dobrze. Co prawda, to początek trzeciej doby dopiero, ale na razie jest okej.
  8. .. ale minęły dopiero dwie doby od operacji. Czy to możliwe, że wciąż przeciwbólowe działają i dlatego ona tak na luzie biega, bo nie czuje nic? Ja wiem, że powinnam się cieszyć, bo ona merda ogonem, normalnie chodzi, ale to nie to mnie przeraża. Dziś na spacerze załatwiła się (siku i 2ka) a potem zaczęła podskakiwać i biegać z gory i pod górkę podczas gdy ja usiłowałam ją zatrzymać bez ciągnięcia za smycz, żeby nie spinać jej mięśni brzucha przy stawianiu się mi. A potem zobaczyła owczarka i po prostu bieg na złamanie karku... boję się o nią. Ona może nie czuć, nie rozumieć etc ale ja jestem od tego, żeby się nie sprawdziły najgorsze scenariusze.
  9. Wiesz, próbuję ją powstrzymać, ale JAK? Ciągnięcie na smyczy - będzie się zapierać jak wół a to może zapewnić jej tę przepuklinę czy nawet szwy mogą puścić. W skrócie - wariuję ze strachu. Ona sobie biega. BIEGA ot tak. Bez galopu, ale takim lekkim kłusem (wiem, że to określenie na konie, ale wiecie o co chodzi), jak zawsze, dzień jak co dzień. Przerażona jestem.
  10. Moczenie ubranka to nie problem, jest związane tak że nie ma szans, żeby zmoczyła + mam drugie ubranko w gotowości na wszelki wypadek. Byłam z nią na 3min spacerze, żeby miała czas zechcieć kupkę ale zrobiła tylko 2x siku. Pojawił się nowy problem. Przez jej ADHD, ona już zaczyna wolno biegać, chciała nawet gonić gołębie......... najgorsze, że również od zawsze ciągnie na smyczy pomimo nauki przez 3 różne sposoby nauki, nie łapie idei chodzenia na luźnej, więc ciągnie jak byk a nie może się wysilać przecież! Nie mam pojęcia jak ją spacyfikować.
  11. Cześć wam! Moje psisko podrosło, przeszło pierwszą cieczkę i po dwóch miesiącach została wysterylizowana. Dokładniej mówiąc wczoraj o 10:00-11:00 przeszła operację. Weterynarz był wyznaczony poprzez skierowanie z ramienia schroniska z którego ją 1.03.br adoptowaliśmy. Człowiek sędziwy, który zapewnił że od 30 lat zajmuje się psami i innymi zwierzętami a sterylizacji przeprowadził ponad 2000. Uspokoiło nas to. Na chwilkę, bo jestem panikarą straszną jeśli chodzi o moje zwierzęta. Kiedy Zera została nam oddana po wybudzeniu się częściowym, zapytałam o szczegóły zabiegu, jak poszło et cetera. Wet zapewnił, że wszystko okej i żebym się nie martwiła. Poinformował, że ma szew wałkowy i że kupiłam za ciasne ubranko o rozmiar, więc poszłam tego samego dnia do naszego stałego weta (wet z ramienia schroniska jest w Elblągu, tam gdzie schronisko, my jesteśmy z Gdańska) i kupiłam o rozmiar większe ubranko, które pasuje jak ulał. U mojego weta dowiedziałam się, że po pierwsze, szew wałkowy jest już przestarzały (zaczęłam panikować w tym miejscu) i że już się go nie uzywa, ale żebym się nie martwiła (ta, jasne). Mówiła, że sunia będzie ospała mocno przez max dobę, że powinnam dawać jej pić ale małe ilości nim jej przełyk i jęzorek całkowicie ożyją po narkozie, jedzenie dopiero kolejnego dnia i najlepiej delikatna konsystencja, żeby nie skakała bo może dostać przepukliny (ok, teraz poważnie panikowałam, bo Zera jest mega aktywnym ADHD psem, ciężko mi jest ją zmusić do leżenia czy siedzenia dłużej i nie skakania). Umówiłam się na ściągnięcie szwów na 9.12.br zgodnie z zaleceniem weta z Elbląga (kazał za 11 dni od zabiegu ściągać). Wet użył jakiegoś szarego spreyu na obszar operowany (a przynajmniej tak mi się wydaje, bo ma tam wszystko szare), opuchlizna jest mała, nic niepokojącego. Dzisiaj, jakieś 30 min temu dałam jej suchej karmy odrobinkę rozmoczonej w rosołku z kurczaka (bez przypraw, bez niczego, tylko ugotowane na małym ogniu mięsko z kostką) i nie wymiotowała ani nic, chętnie zjadła. W trakcie jazdy autem popuściła siusiu w nim i tak samo w domu, ale kolejne siusiu w nocy zrobiła na dworze (wyszłyśmy na 2 min, mój TŻ ją niósł żeby nie chodziła po schodach). OK, teraz przechodzę do sedna. To forum jest przepełnione osobami, które tak jak ja, nie mogą żyć bez swoich psów. Sami wiecie jakie to kochane stworzenie. Nie mogę sobie wyobrazić życia bez Zery. Strasznie sie martwię i panikuję. Dlatego potrzebuję informacji odnośnie tego co dalej. Wet z Elbląga kazał nam nie przemywać rany, nie dawać jej leków żadnych, po prostu czekać i na nią uważać. Powinnam iść do mojego weta po jakieś antybiotyki, czy naprawdę po prostu czekać? Na razie wszystko wygląda podręcznikowo, opuchlizna jest ale mała a psiak merda ogonkiem, chodzi za mną po domu powoli ale chodzi, zapomina się czasem i biegnie do kota (za kotem, zazdrośnik mały), próbowała podskakiwać do drapaka (1,2m) żeby dostać się do kota, więc drapak wylądował przed chwilą w piwnicy bo moje koty mają dużo innych powierzchni gdzie mogą sobie pójść z dala od psa, do których pies nie ma dostępu (i nigdy nie próbował mieć). Jakieś rady, ktoś, coś? Mam zamiar dac jej znów odrobinke jeść około 14:00, ale boję się czy powinnam. Nie wiem czy zrobienie kupki nie rozerwie jej szwów przez wysiłek, czy powinnam jednak dawać jej naprawdę mało jeść, żeby jak najrzadziej robiła kupkę czy dawać normalnie ale częściej i w mniejszych porcjach jak planowałam, żeby organizm mial jak się leczyć? :x Załączam fotkę Zery z kilku dni temu (urosła, co?) oraz zdjęcie z wczorajszego wieczoru.
  12. Haha, też się nadziwić nie mogliśmy. Gwoli ścisłości w tamtym momencie była dosłownie o miesiąc młodsza, więc pewnie ciut mniejsza, tyci tyci. W tamtym momencie siedział tam Dru (biały) więc go zaczęła lizać to uciekł, więc uznała, że sama tam wejdzie. A Mała (czarna) po chwili podeszła żeby spojrzeć o co chodzi. Pewnie to samo pytanie jej się cisnęło: "Jak to tam wlazło?!" :D
  13. Dwa koty, pies i.. pyton? Łał. Bałabym się mieszać tak ;D
  14. OK, update całej historii - dla zainteresowanych w przyszłości. Dzień 1: Xe'ra nadziała się na szkło, ranka krwawiła, dzwoniliśmy do weta, powiedział żeby sprawdzić wielkość i czy mocno krwawi. Nie krwawiło mocno, mała ranka, 3 mm max na górnym środkowym opuszku lewej tylnej łapy. [Telefonicznie] kazał zdezynfekować i zawinąć w opatrunek, przemywać Rivanolem. Tak też robiliśmy przez parę dni. Dzień 5: Kuracja jak dotąd owocna, byliśmy u weta, żeby obejrzał łapkę. Wet zadowolony, powiedział, że już można zostawić opatrunek i łapa ma oddychać. Dzień 7: Menda rozlizała. W nocy. Rano już ropiało. Migiem do weta. Wet obejrzał i stwierdził, że przejdzie samo. Zmiana weta. Nowy wet obejrzał dokładnie, nałożył na łapę antybiotyk w maści i zawinął łapkę w bandaż + nakazał noszenie skarpetki aby chronić miejsce. Dzień 10: Tak jak wet kazał - przyjechaliśmy na oględziny. Wet obejrzał, ropienie całkiem znikło ale kazał przychodzić przez 4 dni co dwa dni, na zmianę opatrunku z antybiotyku. Dostała też zastrzyk pod skórę wzmacniający. Dzień 12: Zmiana opatrunku. Z ranką coraz lepiej. Już ledwie widoczna. Dzień 14: Ranka praktycznie jak nówka. Super. Wet kazał zdjąć skarpetkę i nie pozwalać psu lizać, w nocy skarpetka na wszelki wypadek + skarpetka na każdy spacer. Octenisept po każdym spacerze i wysuszyć łapkę. Kontrola za 4 dni. Dzień 16: Przyszłam wcześniej na kontrolę, bo zauważyłam dwie proste rany, jakby symetryczne kreski cięte lub zadrapane po obu stronach środkowej opuszki (tej największej, rany po lewej i prawej stronie). Wet obejrzał i stwierdził, że przez to że ranka tak mało oddychała w opatrunku, stópka się zaparzyła i teraz gdy odzyskała wolność to skóra nie wyrobiła, ale jest to zupełnie niegroźne. Posmarował antybiotykiem tylko na moją usilną prośbę, kazał dalej chodzić bez skarpety, żeby skaleczenie nr. 1 się wygoiło całkowicie, bo nr. 2 było zupełnie niegroźne. Zrobiliśmy tak. Kontrola za tydzień. Dzień 21: Przyszłam wcześniej na kontrolę. Tym razem na głównej poduszeczkę (środkowej, przy której po lewej i prawej pojawiły się skaleczenia niegroźne). Środek poduszeczki wygląda tragicznie - ta czarna struktura z której składa się wierzchnia warstwa szorstka opuszki - całkowicie oderwana na środku, widać mięsiste ciało z którego składa się opuszek. Rana nie jest cięta, jest wyszarpana jakby, na środku. Wygląda na to że gojenie tylko przez ziarninowanie. Najdłuższe. Wet obejrzał dokładnie i podobna kuracja co w przypadku pierwszej rany. Obandażowanie na dwa dni, antybiotyki na łapę + pod skórę na kark. Łapa w bandażu. Przyjść za dwa dni. Pies mało żwawy, smutny, nie chce wychodzić na spacery. Trwało to dzień. Dzień 23: Kolejna wizyta. Opatrunek zmieniony, łapa przemyta, oczyszczona, ponownie antybiotyk w żelowej maści miejscowo. Wet zadowolony, wciąż jednak "pancerny" opatrunek + dodatkowo maść na odparzenia w opatrunku w miejscach złączeń paliczków, na wszelki wypadek. Kontrola za 2 dni. Dzień 25: Dokładnie to samo co poprzednio. Dzień 27: Rana ziarninuje, ale doszliśmy do tego momentu w którym potrzebuje bardziej świeżego powietrza niż sterylnych zamkniętych warunków. Obserwuję rankę podczas czynności porządkowych: ranka się schodzi na środku, jest duży okrąg zamiast postrzępionej skórki, środek mlecznobiały, jakby delikatnie porośnięty nową skórką. Łapa do bucika - ma go nosić na spacery. Pilnować żeby nie lizała. W czasie wyjść do pracy gdy jest sama - bucik. Dzień 34: Kontrola. Ranka dużo lepiej. Zostało małe kółeczko o średnicy 2 mm, Wet kazał przestać dezynfekować rankę Octeniseptem bo nie ma potrzeby jej moczenia ciągłego ani nie pomoże dużo na tym etapie. Mamy obserwować rankę i dalej nosić bucik na spacery. Kontrola za tydzień. Dzień 41: Kontrola. Łapka może wyjść na stałe z bucika. Nic jej nie grozi. Została malutka 1 mm prawie wygojona zupełnie ranka, której nie zagrozi już nic. Zaleca się bieganie po trawie, omijanie szorstkich powierzchni, gdyż łapka w czasie tych 1,5 miesiąca zdążyła zdelikatnieć, być mniej szorstka w stosunku do innych łapek. Teraz trzeba ją powoli przyzwyczaić do ponownego używania łapy. Koniec z bucikiem na spacerze. Koniec z maściami. Koniec z Octaniseptem. W razie czego obserwować łapkę i uważać. Dzień 45: Kontrola. Łapa całkowicie wygojona. Żadnego śladu po urazach. Nareszcie. Pies szczęśliwy. Mam nadzieję, że komuś się to przyda taka historia. Nie umiałam przeczytać leków wpisanych w książeczce zdrowia psiaka, więc wstawiam fotkę, może komuś się uda rozszyfrować. :)
  15. Pyton jest z IKEA, obecnie jest w sprzedaży :P Po prostu psiak musiał mieć "wunsza" do zabawy :) Dzięki za przywitania :)
  16. Na forum jestem od dłuższego czasu ale jakoś się nie witałam dotąd - umknęło mi to prosząc o rady w różnych dziedzinach :) No więc! Jam jest Kryś, wraz z moim TŻ mamy w domu trzy zwierzaki. Dru - to to białe - to 4letni kocurek rasy Neva Masquerade (w rodowodzie: Simba) Mała - to czarnobiałe - to 8letnia kotka rasy mieszanej Xe'ra - to to psie; rasy mieszanej również. Xe'ra przybyła do nas ze schroniska w Elblągu około 4 miesiące temu. Od dnia pierwszego podbiła nasze serca a jak to już zostało podbite to wszelkie problemy dało się rozwiązać - te z podgryzaniem, te z siusianiem w domu długo, te z ciągnięciem na smyczy na spacerkach, te zdrowotne - bo niestety szczeniak ze schroniska przybył chory na kaszel kennelowy.
  17. Na forum jestem od dłuższego czasu ale jakoś się nie witałam dotąd - umknęło mi to prosząc o rady w różnych dziedzinach :) No więc! Jam jest Kryś, wraz z moim TŻ mamy w domu trzy zwierzaki. Dru - to to białe - to 4letni kocurek rasy Neva Masquerade (w rodowodzie: Simba) Mała - to czarnobiałe - to 8letnia kotka rasy mieszanej Xe'ra - to to psie; rasy mieszanej również. Xe'ra przybyła do nas ze schroniska w Elblągu około 4 miesiące temu. Od dnia pierwszego podbiła nasze serca a jak to już zostało podbite to wszelkie problemy dało się rozwiązać - te z podgryzaniem, te z siusianiem w domu długo, te z ciągnięciem na smyczy na spacerkach, te zdrowotne - bo niestety szczeniak ze schroniska przybył chory na kaszel kennelowy.
  18. Jeśli chodzi o nas to Xe'ra jest z nami 4 miesiące i troche. Sama Xe'ra była adoptowana z Elbląga ze schroniska jako 4 miesięczny brzdąc psi. W domu była już 8-letnia kotka oraz 4-letni kociak. Oczywiście zgraja wysterylizowana i wykastrowana. Xe're to jeszcze czeka, ale czekamy na pierwszą cieczkę. Starsza kotka ma na imię Mała, młodszy kociak to Dru. Pies to Xe'ra. Tak dla porządku. Kiedy Xe'ra przybyła, była wycofana przez dzień, może dwa, potem na całego szaleństwa i typowe szczenięce zaczepki. Małej to się nie podobalo, fukała, podnosiła łapę na psa, raz czy dwa pacnęła ale że z natury to spokojne stworzenie to krzywdy nigdy psu nie zrobiła - z resztą nie miała możliwości pod naszym czujnym wzrokiem. Dru z kolei przejawiał głównie ciekawość ale i tak wziął się w garść na tyle żeby podejść do śpiącego psa dopiero po 4 dniach. Z biegiem czasu Dru chciał się zaprzyjaźnić, ale narwany pies sam sobie robił pod górkę. Druś podszedł i zaczepił łapką - Xe'ra w szajbę zabawową i kot fruuuuu na drapak z dala od niej. Cztery miesiące później zmieniło się pozornie niewiele - Mała dalej Xe'ry unika, ale jest to na zasadzie "żyj i daj żyć innym". Pełna tolerancja ale bez żadnych miłości. Mała może obok psa przejść bez zaczepki, może z jej michy pić, może się bawić z Dru na oczach psa i ma święty spokój. Natomiast z Dru sytuacja poszła w innym kierunku. Xe'ra czasem śpi z Dru, często się bawią, Xe'ra go delikatnie podgryza (gdzie kot ani razu nie miauknął ani nie został naprawdę podgryziony - takie psie udawanie podgryzania dla zabawy). Ogólnie podejrzewam, że jak Xe'ra podrośnie nieco bardziej i będzie spokojniejsza to będą najlepszymi przyjaciółmi. Na razie szczenięca strona psa nie pozwala jej na pełne rozwinięcie znajomości - Druś spokojne kocisko, Xe'ra narwana jeszcze. No ale powoli do przodu. Każde pozytywne zachowanie nagradzamy, czesto w kuchni po jednej stronie siedzi Dru a po drugiej stronie moich nóg Xe'ra i pyszności lądują raz do pyska psa, raz do kota i raz na blat dla Małej, która woli z dystansem jeść. No ale przynajmniej w jednym pomieszczeniu. Zobaczymy jak nam pies dorośnie : ) Ale jestem dobrej myśli.
  19. Witam wszystkich! Jakiś czas temu moja Xe'ra skaleczyła się w łapkę od spodu, tyle że nie w jeden z tych palcowych opuszków a w ten w centrum, jeden większy. Przemywaliśmy to i bandażowaliśmy aż w końcu już nawet tego nie lizała więc zdjęliśmy bandaż, ranka miała się już całkiem okej i chodziliśmy na spacery normalnie. Wczoraj zobaczyłam, że namiętnie liże tę łapkę. Byliśmy u weta bo gdy dotknęłam delikatnie łapki to zapiszczała i zaczęła nagle kuleć na tę łapę. Wetka obejrzała rozcięcie (umiarkowanie płytkie, z milimetr może max wgłąb, około 7 mm wszerz) i powiedziała, ze ropy nie ma, to przemywać w Rivanolu i bandażować i tyle. No to tak robimy co 12h. Poczas dzisiejszego zmieniania opatrunku (czyli nr. 3) okazało się że wypłynęła biała maź, pewnie ropa, której nie było na pierwszy rzut oka wcześniej. Pytanie - czy znów jechać do weta, czy po prostu kontynuować kąpiele łapki w rivanolu po 15min co 12h i opatrywać? Czy ta ropa sama wyjdzie cała i wtedy rana zacznie się goić czy trzeba pojechać do weta? Sunia kuleje, nie opiera się na tej łapie wcale, nie chce chodzić na spacery w ogóle i jest lekko oswiała chociaż te ostatnie to można chyba podpiąć pod szczepienie, które miała wczoraj przed tą całą aferą z łapką. Pytanie poboczne - jak długo takie 6miesięczny 10kg szczeniak będzie smutny, osowiały i niezabawowy po szczepionce nr. 3? Pozdrawiam i mimo iż napisałam chaotycznie to mam nadzieję, że zrozumiecie o co chodzi :) K.
  20. OK, szczenior był u weterynarza niemal 2 tygodnie temu, niedługo z nią wyjdziemy. Dostała nowe szelki bo w stare już się nie mieściła :) Wyrosła z nich. Dostała szczepienia numer 2 (ale jej pierwsze, wet uznała, że w pełni wystarczy). No i teraz po 2 tyg już możemy chodzić na spacery ale bez kontaku z psami aż do 3 szczepionki + 10 dni co najmniej. Także jeszcze z 3 tygodnie bez kontaktów międzypsowych. Zaświadczenie o wściekliźnie dostałam i w maju będziemy ją szczepić :) Zaświadczenie mam do 1.06.2018 o tym, że ze względu na stan zdrowia psiaka szczepienie zostało przesunięte.
  21. Bonsai88 - Niezły pomysł, poproszę o takie zaświadczenie, tylko kwestia tego co w nim mieliby napisać? Pies ze schroniska, dopiero w trakcie podstawowych szczepień i że zaraz po nich po odczekaniu odpowiedniej ilości dni (tygodni) będzie szczepienie przeciw wściekliźnie? Nawiasem mówiąc, wet mi mówił, że po 2 tygodniach od szczepienia które mamy mieć we wtorek (to jej pierwsze szczepienie, ale jakby drugie jeśli chodzi o skład i choroby) mogę już ją wyprowadzać normalnie (bez kontaktów z psami). Zastanawiam się w takim razie czy ma mieć kwarantanne po trzecim szczepieniu też kilkudniową mimo że już po drugim będzie chodzić na spacery czy nie? *confused* Oczywiście dopytam weta, ale czy ktoś ma jakieś doświadczenia ze starszym niż X tygodni psem, w wieku 5mc+?
  22. post do usunięcia - skopiowało kilka razy...
  23. post do usunięcia - skopiowało kilka razy...
  24. post do usunięcia - skopiowało kilka razy
  25. Okej, pozwólcie że przerwę dyskusję, bo w sumie nie ma ona sensu dla mnie, posiadaczki szczeniaka który 15go rozpoczął 5 miesiąc życia i jest nadal bez ŻADNYCH szczepień ;) Sprawa jest taka. Rozmawiałam z weterynarz, stwierdziła, że sunia jest w takim wieku że dostanie od razu szczepienie o szerokim spektrum, które nadrobi czas, tak jakby dostawała szczepienie numer 2 już od razu. I weterynarz powiedziała, że po 2 tygodniach od szczepienia, młoda może wyjść na spacer, ale wciąż bez kontaktów z psami. Teraz we wtorek idziemy ją szczepić wreszcie. Na razie mam 5 miesięcznego psa, który sika i kupka w domu, nie wychodzi na dwór, więc dość słabo.. A co do wścieklizny, to nie mam wyjścia za bardzo, jestem już teraz miesiąc po terminie prawnym szczepień na wściekliznę, ale młoda musi mieć najpierw podstawowe szczepienia nim zacznę w ogóle planować datę szczepienia przeciw wściekliźnie...
×
×
  • Create New...