Witam !
Mam pewien problem. Mam 4 letniego labradora retrievera. Rok temu w lutym zdarzylo sie cos strasznego. Byla godz okolo 5 nad ranem. Nagle moj psiak ( Bary) zaczal biegac po calym mieszkaniu bardzo szybko ! Skakal po lozkach i probowal zwymiotowac ! Nie wiedzialam co sie z nim dzieje ! Nagle upadl na bok i zaczal sie okropnie trzesc! Nie wiedzialam jak mu pomoc ! staralam sie go lekko przytrzymac ale nie bylo to latwe wkoncu labrador to dosc spory i masywny pies a ja mam zaledwie 14 lat ! Przy tych drgawkach z pyska leciala mu taka obrzydliwie smierdzaca slina ! Po kilku jakis 3-4 do 5 min takich drgawek zaczelo ustepowac. Staral sie on dzwignac na nogi ale udalo mu sie postawic zaledwie przednie lapy. I znow upadl ale odrazu wstal na 4. Chcialam podejsc do niego i poglaskac go, sprawdzic czy juz wszystko ok ale zaczal na mnie warczec i szczekac. Szybko wycofalam sie. Bylam zaskoczona tym zachowaniem bo Bary to najlagodniejszy psiak jakiego znalam jeszcz enigdy na mnie nie warknal itp. Po jakis 15 min bylo juz ok. Chodzil za mna, lasil sie i pieknie patrzyl w oczy tak jakby chcial mnie przeprosic.
Przez dlugi czas bylo wszystko ok nie dostawal wogole atakow i nie mial zadnych objawow padaczki. Do dzis....
Znow okolo godz 5.30 rano zaczelo sie ten koszmar. Wszystko bylo identycznie jak tamtego roku.
Tym razem zarzucilam na niego koludre i troche trzymalam. Oczywiscie dalej dzialo sie tak samo jak poprzednim razem. U weta bylam, powiedzial mi on ze jesli ataki beda powtarzac sie czesciej nic raz na pol roku to trzyba bedzie rozpoczac leczenie stale ale jesli to tylko beda ataki jakies raz na rok lub zadziej to nie ma takich lekarstw. Wiec poki co czekam...
Jesli ktos z was ma psiaka ktory ma epilepsje bardzo ale to bardzo prosze o kontakt ze mna chcialabym czegos wiecej dowiedziec sie od ludzi ktorzy maja doczynienia z chorym psiakiem na codzien. Moje gg 2265457 a e-mail : [email]agusiaaa-14@tlen.pl[/email]
Jeszcze raz prosze o kontakt ze mna bardzo mi na tym zalezy...