Jump to content
Dogomania

BoraBora

Members
  • Posts

    40
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by BoraBora

  1. [[URL="http://www.fotosik.pl"][IMG]http://images2.fotosik.pl/146/ec23fd8fe6b8d2e0.jpg[/IMG][/URL][/quote] Mordeczka czeka na stały domek. To moeje ulubione zdjęcie.Chyba że Katya wklei jakieś nowinki..?
  2. Katyu może masz jakieś nowe fajne fotki z Oskarem?Cieszę się,że choć troszkę ale wróciło zainteresowanie naszym psiaczkiem! Napisz o brykaniu z Wilgą i Pinią i innych wydarzeniach z życia Oskara.Dzisiaj wyszłam ze szpitala po małej operacyjce ,więc jeszcze troszkę ledwozipiąca jestem.ALE O WAS PAMIĘTAM. SZUKAMY DOMKU DOMKU DOMKU dla spokojnego niemłodego ale pieszczochowatego psiaka OSKARA.
  3. Do Pluciarza.Nie jestem pewna czy zobowiązanie jakie napisała koleżanka co do pokrycia szkód w aucie ma jakąkolwiek moc prawną.Mogła być w szoku .Wielokrotnie zdarza sie że sprawcy kolizji drogowych najpierw piszą oświadcczenia a potem się ich wypierają.Kierowcy uszkodzonego auta pozostaje w takim wypadku(pies a nie inny samochód przyczyną strat czyli ubezpieczyciele nie są angażowani) powództwo cywine by wydusić z niej pieniądze.Kierowca również ma cienkie podstawy do dochodzenia swego roszczenia w takiej a nie innej wysokości.ON NIE MA RÓWNIEŻ ŚWIADKÓW by udowodnić takie a nie inne straty.Jeżeli nawet się zdobędzie na pozew do sądu-to koleżanka ma wtedy szansę na udowodnienie i przedstawienie swoich racji co do rozmiaru szkód spowodowanych przez czworonoga.Ja osobiście zakwestionowałabym pisemnie zasadność roszczenia (moja wersja szkód) i........czekałabym na "ruch" przeciwnika.
  4. A TERAZ PATRZCIE ! CHCE MI SIĘ ŻYĆ ! [URL="http://www.fotosik.pl"][IMG]http://images2.fotosik.pl/142/e7e032eabccdc93e.jpg[/IMG][/URL][/quote] PROSZĘ PROSZĘ POMÓŻCIE ZNALEŹĆ MI DOMEK
  5. [URL="http://imageshack.us/?x=my6&myref=http://www.dogomania.pl/forum/showthread.php?t=29562"][IMG]http://img92.imageshack.us/img92/7760/pies3dd7.png[/IMG][/URL] [URL="http://imageshack.us/?x=my6&myref=http://www.dogomania.pl/forum/showthread.php?t=29562"][IMG]http://img205.imageshack.us/img205/7317/pies1fi6.png[/IMG][/URL] [URL="http://imageshack.us/?x=my6&myref=http://www.dogomania.pl/forum/showthread.php?t=29562"][IMG]http://img90.imageshack.us/img90/7619/pies2oz8.png[/IMG][/URL][/quote] [B]Nie chciałem żyć w schronie[/B] , nie podnosiłem się nie broniłem gdy mnie gryzły -bo po co dla kogo???????????
  6. [URL="http://www.fotosik.pl"][IMG]http://images2.fotosik.pl/146/ec23fd8fe6b8d2e0.jpg[/IMG][/URL][/quote] Daj mi DOMEK na stałe..... Twoja ręka koi i zaciera wspomnienia bólu i eznadziei........
  7. Od 3 lat ubezpiczam swoją suczkę w PZU i od kosztów leczenia i na wypadek śmierci i OC od szkód spowodowanych przez zwierzę.Co do zwracania kosztów niezbędnych zabiegów to prawda ,ale nie "niezbędnych zabiegów ratujących życie".Moja suczka od szczeniaka cierpi na nawracające dermatozy i zawsze koszty weterynarza oraz leków PZU zwraca bez dyskusji.Ciało obce w żołądku oraz liczne kontuzje łap(przecięte ścięgno, naderwanie więzadeł , głębokie przecięcia łap i poduszek wymagające szycia)także nie są "niezbędnymi zabiegami ratującymi życie" są po prostu konieczne .Poza tym należy pamiętać,że składka jest stosunkowo niska bo wynosi 10%sumy ubezpieczenia.Np płacę 50,-zł i mogę w ciągu roku wykorzystać 500zł na leczenie.Mam bardzo żywiołowego psa z wyjatkowymi zdolnościami do "robienia sobie krzywdy".Do weterynarza jadę natychmiast i to bez stresu ile mnie to będzie kosztować.A sami wiecie że są to kwoty niebagatelne.Natomiast za OC przy sumie ubezpieczenia 5tys zł zapłaciłam 25zł.Oczywiście PZU jak każdy ubezpieczyciel zastrzega sobie wiele wyłączeń oraz zwyżek ale i tak warto.Ma to nas chronić przed tak zwanym "nieszczęściem" przychodzącym znienacka wobec którego jesteśmy bezradni,a nie być NFZtem dla psów.Tym niemniej zanim się podejmie decyzję należy szczegółowo i wnikliwie przeczytac warunki-aby sie później nie rozczarować.
  8. [OTO OSKAR wydobrzał po troskliwą opieką Katyi i czeka na swój PRAWDZIWY DOM. [URL="http://www.fotosik.pl"][IMG]http://images2.fotosik.pl/149/1440897325c824ac.jpg[/IMG][/URL] [URL="http://www.fotosik.pl"][IMG]http://images4.fotosik.pl/112/38c1f289df97df3b.jpg[/IMG][/URL][/quote] Cieplutki futrzaczek serce odda a i w zimny wieczór dobrze ugrzeje.
  9. [B]Oskar-uratowany przed zagryzieniemw schronie .[/B] [B]Czeka na nowy dom u tymczasowej opiekunki.[/B] [B]Dogomaniacy-Katya potrzebuje waszego wsparcia- nikt już nie interesuje się Osarem?[/B]
  10. Wybacz gdybym wczoraj jescze zdołała dopaść do kompa i odczytać Twoją odpowiedź , nie byłabyś chociaż sama w takim podłym nastroju. To prawda , czy wszyscy wyjechali............Dlaczego nikt sie nie odzywa!:shake: Domek dla Oskara pilnie potrzebny!A dla Katy wsparcie!!!!!!!!!!!
  11. I oczywiście niecierpliwie czekam na relacje i na wszelkie troski jakie Cię dopadają w związku z Oskarkiem.Zapomniałam nadmienić ,że ja mam podobne kłopoty z moja suką pomimo ,że ona nie przeżyła schronu a była źle prowadzona.Pa
  12. :lol: Oskar i Pinia śpią jak dwa baranki , a zdjęcie przypomniało mi odpowiedź mojego syna na pytanie dlaczego nie pościelił łóżka:" Bo pies w nim spał".Widok śpiacego psiaka zawsze działał ma mnie kojąco.........A co do spacerku to być może nie chrupki ale kiełbaska lub inne coś.Odwrócenie skojarzeń negatywnych na pozytywne musi trwać.A pogryzienia i schron pozostawiają bolesne piętno.Zresztą dużo ostatnio przeglądałam na forum opisów zachowań innych psów po przejściach już w nowych domach i naprawdę zdecydowana większość sprawiała dokładnie te same kłopoty.Pomagało ustawienie hierarchii pan i pies , drobne szkolonko -nauka podstawowych komend i ....czas.Wydaje mi sie ,że Oskar z Pinią uregulowali swoją hierarchię -i tego nie należy zakłócać nawet jak nam się to wydaje niesprawiedliwe czy nie fair. Ja również nadal ćwiczę swoją suczkę i mijanki czworonogów idą nam coraz lepiej .Czasami jak chodnik wąski ,mijanka nieunikniona a "wróg" znany-dodatkowo zatrzymuję się ,nakazuję siad ( doopka i tak co chwilę się podnosi) podtykam smakosie.Łatwiej mi wtedy opanować jej rwanie do przodu a i jej pozycja jest wtedy mniej wyzywająca.Nie ustaję w próbach , czego i Tobie Katyu życzę ,wymiziaj ode mnie swoje piszczochy i nie trac wiary .
  13. Czy chrupki należycie wyjedzone? Czekam na Twoje pierwsze wrażenia z "nowego"spacerku.
  14. Katyu ,nie trać wiary , wzmocnienia pozytywne jak to mądrze nazywają niejednemu psiakowi i właścicielowi pomogły.Byle tylko smakosiów w kieszeni nie zabrakło , bo na początku to "szły" jak woda-co chwilę nagroda za nieciągnięcie na smyczy , i za niebulgotanie na innego stwora, czy śmieciarza-dziwoląga.Zmieniłam też komendę -zamiast drzeć się "równaj!" albo "spokój!" -cichutko cmokam a ona o dziwo doskonale to słyszy!!! Są też elementy uboczne , jak na przykład szturchanie mnie nosem w rękę z przeciągłym spojrzeniem typu "no dalej , dawaj żarcie".Ale bez zapracowania-tj nieciągnięcia , niebulgotania -nagrody nie ma. Katyu , od razu cudnie nie będzie i trzeba pilnować by nie dać nagrody jak już wystartuje z warkotem -trochę trzeba wyprzedzać jego zachowania by wiedział precyzyjnie za co dostaje nagrodę.Trochę to na poczatku wymaga koncentracji i precyzji - ale myślę że warto chociaż podjąć próbę. Do niedawna sądziłam ,że moja 4letnia suka jest już niereformowalna i mój lewy bark będzie zawsze wyrwany.Teraz ćwiczę i po cichu nabieram wiary ,że da się coś wreszcie z tym utrapieńcem zrobić.Jakoś spacery stały się przyjemniejsze ,gdy mamy jakieś zadanie do wykonania . Oskar dostał od Ciebie nowe życie-jak patrzę na jego zdjęcia ze schronu..brrr.A teraz! Cudny futrzak!Bardzo trzymam za Was kciuki!
  15. Nie zapomnieli ,o nie , choć sie nie odzywają tak jak ja , to baaaardzo duchowo są z Tobą i z Oskarem.Dzieło opieki i miłości jaki dajesz Oskarowi (chyle głowę przed Twoją Mamą )jest godne podziwu i przywraca mi wiarę w człowieczeństwo.Katyu , piszesz że Oskar źle reaguje na inne psy .Ponieważ jestem na etapie wyplątywania mojej 4 letniej suki z bulgotania na ulicy na inne suki ,śmieciarzy i dudniące kubły-pozwól że opiszę a może moje doświadczenia przydadzą się Wam. Kolczatka a najpierw łańcuszek zaciskowy(zalecony na szkoleniu) okazały się z biegiem czasu tylko potęgowaniem agresywnych zachowań w czasie spacerów ulicami ,na smyczy.I to wcale nie ja napinałam smycz,o nie.To ona startowała z bulgotem na całą długość smyczy,kolczatka początkowo ją studziła ,ale potem tylko sprawiała ból a agresja się nasilała. Totalnie zmieniłam front działania.Bez kolczatki , na miękkeij obroży i długiej smyczy - z pełną kieszenią smakołyków.Luźna smycz ,ona ciągnie jak wół do przodu, ja cmokam cichutko , ona obraca się w moją stronę i dostaje smakołyka.Widzę psa z daleka ,ona już go widzi i zaczyna się jeżyć-ja cmokam obraca się w moja stronę i dostaje smakołyka.A w zasadzie smakołyki bo przez cały odcinek mijania się z innym psem(początkowo po drugiej stronie ulicy) absorbuję ją smaczkami i swoją osobą.I tak codziennie pracuję,żeby widok innego psa kojarzył jej się ze smakołykiem a nie z bólem wpijajacej się kolczatki i próbą sił na smyczy.Robię to dopiero od tygodnia a efekty są fantastyczne! Oskar nie zaznał od psów w schronie nic dobrego i gdy odzyskał siły i pewność siebie okazuje im niechęć-absolutnie zrozumiałe.Może uda się zmienić jego negatywne skojarzenia na pozytywne?Co o tym myślisz?
  16. To niesamowite ,że pierwszy raz wstąpiłam do galerii i natrafiam na znajomych z Poznańskiej Cytadeli.Pozwolę sobie przekazać Bigosikowi najczulsze skrobanie za uchem od histerycznej Bory -brązowej wyżlicy(ale nie tak pięknej jak Bigos) ze spacerów na Cytadeli.Przeczytałam o chorobie Bigosika-całe szczęście że sytuacja opanowana.Jeszcze raz życzymy powrotu do sił i może miłego spotkania.
×
×
  • Create New...