Jump to content
Dogomania

ludwa

Members
  • Posts

    26816
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    14

Everything posted by ludwa

  1. Rany, skad on trafił? Wiadomo coś więcej? Jak stracił zęby?
  2. To ja dziękuję za taki dom i opiekę dla Stasi i że się nie zraziliście pytaniami itp:)
  3. rany, jaka kartoteka badań:) Ja trzymam mocno kciuki, żebyście się jeszcze wieeeeele długich lat sobą cieszyli:)
  4. ale Laska:)))) i jakie uwodzicielskie spojrzenie spod oka:)
  5. [quote name='Joanna_123']Witam, tu Milady. Zgadzam się z Larą NIESTETY. Adopcja Seda to będzie prawdziwy cud. To jest pies problematyczny i agresywny. Warunki, w jakich mógłby sie odnaleźć, to ogród z kojcem zabudowanym od góry (wyskakuje!) bez innych zwierząt, ewentualnie z suczką. Sed był raz wyadoptowany i zwrócony, bo rzucił się na jamnika nowego właściciela. Potem zabrałam go z Ostrowii, gdzi emieszkał rok u Gajowej i rok w innym hotelu. Sama Gajowa może napisac, że to jest trudny pies. Odkąd go znam zagryzł 3 lub 4 koty i jednego psa, oraz jeża. To pies, ktory wymaga okrełsonego prowadzenia. Nie dla laików, którzy pozwalają psom spać w łóżku. jeśli jest wykastrowany (a o tym nie wiedziałam), to już wogóle załamka... Nie podzielam waszej opini o byłej właścicelce. Popełniła wiele błedów, największym był brak kontaktu ze mną czy forum, bo bysmy szukały sposobu na pomoc... Jestem zła na nią, ale w gruncie rzeczy dała temu psu szanse na dom... Miejcie jednak na względzie to, że przez 2 lata [B]NIKT, powtarzam NIKT[/B] się Sedem nie interesował!!!! Jego szanse adopcyjne są nikłe. Spędzi w hotelu resztę swych dni... Dla niego, to oczywiscie dobre rozwiązanie.. jednak, zgadzam sie z Larą, te środki można przeznaczyć na pomoc dziesiątkom innych psiaków, ktore mają szanse znaleźć dom...[/QUOTE] Tylko szkoda, ze przy całej tej wiedzy nie został wyadoptowany do zabudowanego kojca ale wyadoptowany dziewczynie nie mającej wiedzy o psach....
  6. [quote name='Lara']Mysle, ze Sed zostanie w hotelu do konca zycia... ile? pewnie kilka lat. Jesli jest agresywny to ma nikłe szanse na adopcje, wrecz zerowe pewnie. Zadaje sobie wiec pytanie czy poniesienie takich kosztow (300zl miesiecznie przez kilka lat!) jest rozsadne?... i kogo na to stac? Byc moze kogos prywatnie, kto ma do Seda stosunek osobisty, ale czy jakakolwiek organizacja, ktora ratuje psy w potrzebie (dozywiajac, szczepiac, sterylizujac, leczac) moze sobie na to pozwolic? i tak wszystkie "skarbonki" swieca pustkami a potrzeby sa wiekszy i wazniejsze niz utrzymywanie dozywotnio hotelu dla agresywnego psa. Zastanowcie sie nad tym :-( Spodziewam sie, ze moj poglad nie spotka sie z pochwala... Zebym nie byla goloslowna, deklaruje zasponsorowac sterylizacje jakiejs suni albo kilku psow, bo uwazam, ze to nie sa pieniadze wyrzucone w bloto... Przepraszam jesli moje zdanie kogos urazi.[/QUOTE] Ratując większość psów nie wiemy w co się pakujemy. Bierzemy psa z wypadku- nie wiadomo czy się podniesie, jak się będzie odnosił do ludzi, innych spów...Wyciągając ze schroniska zastraszeńca co z budy nie wychodził, bo był gryziony, też nie wiemy czy w normalnych warunkach nie okaże się dominantem, agresorem. Nie wiadomo ile będzie siedział w hotelu albo czy do niego zaraz nie wróci...Ciągła ruletka. A tu chociaż wiadomo, że nie będzie łatwo, więc i większa czujność przy adopcji
  7. Te znamiona też okażcie Jagielskiegu, bo lekarz, który Stasię operwał twoerdzi, że nie należy ich ruszać. Niech sobie będą w spokoju..
  8. [quote name='esperanza']Nie jestem pewna, czy była na Stowarzyszenie.[/QUOTE] Wydawało mi sie, że był pod opieką Stowarzyszenia, sponsorowany przez Milady. Jeżeli nie ma umowy, to trudno będzie cokolwiek wyegzekwować od właścicielki.
  9. a umowa nie była na Stowarzyszenie? Bo Milady na razie nie odbiera... a bez umowy ciężko cokolwiek dalej robić
  10. on już chyba wrósł w Wasze otoczenie
  11. trzeba by w necie poszukać opinii. Generalnie to dobra lecznica. Tyle, że nigdy nie wiadomo jak przebiegnie operacja. Trudna decyzja
  12. Wiem, ze Jagielski jest onkologiem ale czy przeprowadza operacje to nie wiem. Obiło mi się o usz nazwisko Galanty w dobrym kontekście:) Ale konsultowałabym najpierw z Jagielskim, żeby określił jaki charakter mają te guzy (w miarę możliwości oczywiście)
  13. Nie straszę, nie podejrzewam, zeby to było u Yogiego, bo moje Pogo miało 13 lat... u Yogiego to raczej stany lękowe ale moze by go jakiś specjalista obejrzał...A behawiorysta coś mówi na ten temat?
  14. wiecie, mój pies w pewnym momencie też się zaczął tak zachowywać, po wielu latach razem, bez traumy. To były zaburzenia neurologiczne w tym przypadku
  15. Też myślę, że nie masz co chodzić po internistach. To są guzy, więc niech obejrzy je onkolog
  16. Moze najpierw pojedźcie, niech Jagielski obejrzy i przy okazji oszacuje...
  17. Po raz kolejny potwierdza się to, że pies to bardzo poważna inwestycja:: Spor wyszło;(((
  18. Niestety, podejrzewam, że to aktualny numer. Ciężko się tam dodzwonić, trzeba się uzbroić w cierpliwość:)
  19. Baaaardzo mocno zaciskamy:))))
  20. kochany jest ten pycholek:)))))
  21. jeśli chodzi o chrapanie, doskonale Cię rozumiem. Uwielbiam psie chrapanie, choć bywa rownie głośne jak mojego niemęża;) (którego kopię itp a i tak nie pomaga i doprowadza mnie do szału)
  22. Ekiana, niestety codzienność schroniskowa jest okrutna, psów tysiące, pracowników na palcach jednej ręki... Jedyną pomocą są wolontariusze. Tyle, ze nie każde schronisko ich posiada. Albo odległość, albo brak chętnych lub co gorsza, niechęć do wpuszczania obcych. Te z reguły niestety mają wiele do ukrycia. Pomijając nawet kwesie sanitarne, bo pewne rzeczy trudno przeskoczyć. Pozostaje jednak traktowanie, opieka weterynaryjna itp. Daleko nam baaaaardzo do cywilizowanych schronisk i opieki w nich. Niestety. A co do Twoich obaw, że nie spełnicie oczekiwań....;) Wychodzimy z założenia, że lepiej ludzi trochę pomęczyć, podręczyć i ew.zniechęcić na początku, niż zabierać psa kolejnej nocy (bo np.szczeka) albo za rok (bo pojawiło się dziecko a pies gubi sierść i nikt nie ma czasu pójść z nim na spacer;() Nie sztuką jest wtrynić komuś psa w oparach jakże wspaniałęgo charakteru i mądrości wspomnianego. Sztuką rzeczywiście jest dobrać psa do człowieka tak, żeby obie strony były szczęśliwe:) (Felka to potrafi;))
  23. jakieś macie chyba szczęście do afer. Ujęłam się za osobą, która obrywa za pomoc. Ciekawe macie podejście do ludzi. Dlatego jeśli chodzi o pomoc Wam, to nie mam na nią ochoty, bo obrywanie z pomoc nie bardzo mi się podoba
  24. złe wrażenie coraz trudniej zatrzeć...
  25. Cóż, pozostaje tylko podziękować niektórym działaczom za niedźwiedzią przysługę. Zrażają do wszystkich organizacji same robiąc syf... I co z tego, ze gdzie indziej ktoś się stara...Dzięki
×
×
  • Create New...