-
Posts
75 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by V.Wrocław
-
Niestety Niko jest chory,załatwia się krwia (przy siusianiu) ,babat właśnie jedzie z nim do naszego weta,czekam niecierpliwie na wiadomości w pracy.:shake: szkoda psiaka taki jest kochany,taki przytulasny,ogromny pieszczoch,ale mamy nadzieje ,ze wszystko bedzie dobrze,w srode z Sonia do weta jej tez ten wezeł chłonny nie znika.
-
Bez przesady nie jestesmy cudotworcami,poprostu mamy takie swoje charaktery i zwierzaki chyba je wyczuwaja,czuja sie bezpieczne i niezagrozone,oprocz pieskow mamy jeszcze akwarium ,kiedys mielismy jeszcze ptaszki,ale nie wyrabialismy na zakretach i ptaszki dalismy pewnemu panu,wiecie praca i to nie jedna tylko kilka (ja),babat dziala we wlasnej firmie,ktora zaczyna sie powolutku rozkrecac,a poza tym jestesmy chyba bardzo wrazliwymi ludzmi,kiedys pomagalismy tez ludziom,ale w miare jedzenia apetyt rosnie i zaczeli miec coraz wieksze wymagania,wiec mielismy juz dosc,powiedzielismy wystarczy juz i koniec
-
No jest nareszcie dzien wolny,jak wczoraj padlam to dzisiaj wtalam,przespałam 13 godzin,pilnowanie nowych czlonkow rodziny wykancza troszke,ale jest to juz prawie za nami.psy w tej chwili spia niedalko siebie,bez kagancow i bez smycz.Chodza juz luzakiem po chacie,jeszcze tylko musimy ich nauczyc spokojnego korzystania nawzajem z michy,boje sie aby o miche nie wynikła jakas awanturka.Niko jest okropnie "żarty" a Sonia tez nie popusci.Teraz Sonia spi na kanapie,Niko obok,Babat w drugim pokoju,no a ja siedze na fotelu i skrapie tu pare słów.Niedługo środka i wizyta u weta z Sonia do kontroli,nie znika jej ten wezel chłonny ,pewnie ja to boli bo troszke kuleje.Martwie sie ,zeby nie bylo to cos bardzo powaznego.W nocy chyba padał bo jest mokrawo,jak wyschnie to biore torbe ,łopatke i ide posprzatac po psiakach na ogrodk swoj i sasiada.Nie umiem wstawiac zdjec,ae jak babat sie obudzi to wstawi jak psy spia,teraz wlasnie zrobie im to zdjecie.Nika wyciszamy,robi sie powolutku taki jak Sonia,dlatego zawsze nam chodzilo o lagodnego psa.
-
Hm...Sonia po ogledzinach pana doktora ma duzo powiekszony wezeł chłonny na łapie,reszta guzków to pryszcz bo są to tłuszczaki,najgrozniejszy jest ten wezeł chłonny na tylniej łapie,wczoraj robiłam jej domięsniowo zastrzyk i czekamy,w srode ma isc do kontroli. Ale teraz powiem Wam co innego psy chasaja po mieszkaniu same juz bez kaganców i obroży,zaczynaja sie do siebie zblizac,jednak to Sonia rządzi,a Niko przyjmuje unizona i bałwochwalcza poze,jeszcze lękam sie pozostawiania ich samych samopas w domu ,wiec Nika najczesciej zabieramy ze soba do auta i jedziemy załatwiac sprawy.Wczotaj były moje ktores tam z kolei urodziny i wygoniłam towarzystwo na ogrod a sama robiłam przemeblowanko,padłam potem jak kawka pod płotem a i psice tez,Nikowi zmieniłam miejsce spanka,nareszcie ma swoj kącik i okropnie go sobie wczoraj mościł,tak skotłował swoja kolderke,ze zastanawialismy czy czasem nie spi na wykładzinie,zamiast na tym swoim miękkim tymczasowym posłanku.Sońcia sypia na łóżeczku,ale to wg psiego kalendarza juz pani w średnim wieku. Nie uwierzycie,ale psiaki tez wg mnie mysla i rozne sploty wypadków inaczej interpretuja,babt wczoraj jadac do weta z Sonia mial koncert placzliwy w aucie ,a przeciez tyle razy jezdziła z nim i nic takiego sie nie zdarzało.Pewnie psica pomyslala sobie"sprawili sobie nowego i młodego ,a mnie wywoża albo do schroniska albo uśpic",wytarmosiliśmy ja za wszystkie czasy ta nasza pieszczoche i psica spala ze mna pod kolderką,nareszcie westchnęla juz uspokojona i przytulila pyszczysko do mojej twarzy i zasnęła. I niech mi ktos nie mowi,ze one nie czuja i nie kochaja,Niko za to za babatem mozna powiedziec,ze w ogien by wskoczył,to jest jego pies,ja jestem od smyrania za uszkiem i dawania michy.
-
Niko juz całkowicie sie klimatyzuje,nawet zaprasza nasza Sonie do zabawy,ona powolutku ,ale z przekora zaczyna łągodniec w stosunku do Nika.Wiecie,ze juz zaczyna chodzic po mieszkaniu samopas.Pilnujemy Nika aby za bardzo nie spoufafalał jeszcze do niej,bo nie jest jeszcze na to gotowa.Dzisiaj Soncia jest u pana doktora,czekam na wieści tzn: co Sonce dolega. Niko okropnie smrodzi,zastanawiamy gdzie on sie stołuje,bo przecież będziemy musieli niedługo spać w maskach pgaz.:diabloti:
-
Teraz ja nareszcie dopchałam sie do kompa. Byliśmy u naszego super pana doktora,za wczesnie jest na leczenie i stwierdzenie co Nikowi dolega,bo w pierwszej kolejbosci musi sie zaklimatyzowac we Wrocławiu (inne powietrze,wirusy,bakterie)wobec czego nic nie mozna zrobic,bo mozna bardziej zaszkodzic.po 10 dniach od przyjazdu Nika do Wrocławia dopiero bedzie odpchlanie i szczegołowe ogledziny.Jedyne co pan doktor stwierdzil to,ze Niko mial operacje na łapki czyli musial miec jakis wypadek.Agresja wynika z pobytu w schronisku bitwa o jedzonko i przezycie. Za to nasza Sonia nas martwi i pana doktora tez,w czwartek rano Sonia ma zamowiona wizyte i jezeli lekarz swierdzi,ze trzeba operowac to niestety Soncia znowu pod noz,a juz myslał,ze wyzła z wszystkiego śmiertelnego,Sonia ma kilka guzików i marwimy sie co to moze byc.
-
Super zdjecia,chcialam tyle napisac,ale sie nie da jedna reka Sonke miziam,bo sie pcha na kolana (jakby nie było prawie 40 kg),nieraz zastanawiałam sie skad jest tyle bezpanskich pieskow,nawet gdyby był jeden na jednago czlowieka ,ciagle czytam,ze schroniska sa przepełnione,czy ludzie nie maja serc?
-
ok,to dziewczyny jedzie po niego babat we wtorek i prosze pomozcie mu dojechac i zapakowac psine,ja zapakuje mu picie i miske do picia,troszke jedzonka dla psinki,tak,zeby babat nie jechal dlugo do wrocka zpowrotem,aha czy Saturn dobrze znosi jazde autem? czy wymiotuje? bo nie wiem czy mam kupic aviomarin i jak wszystko juz bedzie ok,to wieczorkiem Saturn juz bedzie w domku,na swoich wlosciach,w piatek umowie sie ze swoim wetem aby go obejrzal,a przy okazji i Soncia sie przejdzie to sie poznaja.
-
Mnie tez dziwi troche to wszystko,bo pytajac o Saturna dowiedzialam sie ,ze jest chory i dopiero pod koniec tygodnia bedzie do odebrania czyli w ciagu tygodnia prosze dzwonic i sie pytac,a tu nagle psa juz nie ma zostal adaptowany:-o ,troche dla mnie to dziwne ale jak znalazl dom to ok. Teraz znowu wrocil? W miedzyczasie zaczelam zalatwiac innego dobcia,ktorego ktos chce oddac,ale jak Saturn wrocil to jednal wole wziac Saturna,tamtemu krzywda sie nie dzieje,dba o niego wlasciciel,wiec chce wiedziec wszystko,doslownie wszystko,bo domek nadal aktualny............. A teraz co do dobkow ....Karlika dobki wlasciwie dobciowe panie mam mam zawsze ,fakt to sa uparte psiaki probujace postawic na swoim,tez od czasu do czasu mam takie sytuacje,ale wtedy biore krociutko smycz i do domu ,nie umiesz sie zachowac to nie do domu,szybko jej to przechodzi,wiec sprobuj ta metoda aha i nie wolno karac dobciow cielesnie,pokczyczec mozesz...
-
dziewczyny,potrzebuje wszystkich wiadomosci na temat tego bidy z lodzi,jak znosi jazde autem,jak odnosi sie do innych psiakow,czy jest lagodny itd,chcialabym wraz ze swoja sunia i babatem podjechac do lodzi z nasza sunia dobciem,jezeli zaakceptowalaby go to zabieramy go do naszego domu,uwazajcie moja sprawe za bardzo pilna,bo jechalibysmy w sobote juz po psiaka do lodzi,aha i chcielibysmy aby nam ktos w lodzi pomogl w sprawdzeniu reakcji psiakow na siebie.
-
Ula moja Sońcia była leczona na zatrucie a okazało się,ze ma obce cialo w zoładku i na dodatek bardzo zaawansowane ropomacicze,gdyby nie b.dobry lekarz to Sońci nie byłoby z nami,dzisiaj jest 4 dzien po zabiegu,ale w poniedziałek nasz pan wet.powiedział.ze Sonia była juz trzema łapkami za tęczowym mostem.Wg dośc slynnego u nas p.specjalizującego się w usg i trg zwierząt Soni zostały tylko dwa dni życia,wiec darliśmy do swjego dobrego wet.(zawiadomiliśmy telefonicznie aby byl przygotowany na zabieg) i w ten sam dzien była operowana.Rzeczywiście miała na żoładku obce ciało,a cała jama brzuszna była wypełniona macica rozrośnięta do olbrzymich rozmiarów ropa,tak wiec nawet pan od usg bal sie mocniej nacisnac przy usg,aby nic nie pękło.Piszę haotycznie,ale tez mam haos w głowie i domu.Jest juz lepiej,zaczynamy wode i papki.
-
Super,to tak jakbym widziała swoja Sońcię.Wczoraj musiałam latac za mucha ,bo Sonia bardzo sie jej bała "pies obronny":evil_lol: ,może dlatego iz teraz ma cieczke i walka hormonów tak ja nastawia bojazliwie wobec świata.Muche z sąsiadka utłukłyśmy i nareszcie nastal spokój .Co do ruchliwości to padam na twarz,jak sie nie wybiega to zamęcz w domu,a to podaj piłeczke,albo pogłaszcz i tak naokrągło,az pojdzie spac,ale nie myślcie,ze od razu zasypia o nie,zaczyna sie miąkanie bo światło się swieci a juz dawno powinniście spac.Na dodatek moja Soncia to typowa baba,ciąglegada,mruczy i piszczy lub miaka,ale jest najukochańsza pod słońcem.Ula może nie oddawaj jej ,zobaczysz jakie mądre są te psiaki,jak potrafia zakręcic człowiekiem.