spring_
Members-
Posts
52 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by spring_
-
Bardzo się cieszę, że Ciapek w porządku i że z transportem się udało. Tym bardziej, że jak się później okazało samochód nie nawalił,tylko właścicielka jakaś niepociumana :oops: . Było mi bardzo przykro, że przez to nieszczęsne półtorej godziny, które straciłam na uganianiu się za mechanikiem (żeby dotknął, pokręcił kierownicą i powiedział :"Pani, już działa") rozwalił mi się cały dzień i psiurkom pomóc nie mogłam, bo ledwo z dzieciorkami zdążyłam. Jedyne pocieszenie, że jakoś się wszystko udało, bo inaczej pewnie bym sobie nie darowała. Na niedzielę jestem gotowa (już też tak umiem jak mechanik kierownicy dotknąć :eviltong: ). Jakby co - dajcie znać.
-
Dobra, będę jutro tzn. dzisiaj w piątek ;) Będę borodowym citroenem kombi. Się na przystanek wepcham, więc pewnie nie przegapisz ;) Jak utrafię akurat na autobus - przejadę i poszukam miejsca do zaparkowania gdzieś bliziutko (choć tą krówką parkować to istny koszmarek:roll: ). Do zobaczenia! Mój tel. w razie czego (różnie bywa - lepiej miejmy kontakt): 501-437-232
-
Patia - nie stety nie mam numeru. Jesli mozna - bardzo proszę :lol: A co do domu z ogroedem, to dyszenie to jedna sprawa, natomiast jego nogi to sprawa już całkem poważniejsza. On nie da rady chodzić po schodach. Byłoby zdecydowanie najlepiej, gdyby nie musiał pokonywać żadnych przeszkód, żeby wydostać sięna trawkę :). Poza tym widać po nim, że w pomieszczeniu traci poczucie bezpieczeństwa. Jest wtedy zagubiony i niepewny. Na zewnątrz to zupełnie inny pies. Pewnie, że do wszystkigo można się przyzwyczaić, ale to leciwy pies i myślę, że po latach pracy potrzebuje "sanatorium",w którym w najlepszych dla niego warunkach będzie mógł spędzić emeryturę. Pewnie, że z zdrugiej strony jest bardzo trudno znaleźć dom dla tak starego psa i może nie powinnam wybrzydzać. Chciałąbym po prostu, żeby miał jak najlepiej, jak wszyscy tutaj zresztą :)
-
Kiwi - smycz została w samochodzie :( Ja jutro trochę zajęta jestem (samochód przyjeżdża i mąż się o sowe prawa do pełnej rodziny upomina - szowinista jeden ;) ). A Ty pewnie będziesz ją potrzebować. Trzeba to będzie jakoś zorganizować. I jeszcze ten wet mi spokoju nie daje. Jutro już niedziela. W poniedziałek Cezar powinien dostać zastrzyk. Czy ktoś wie kiedy do hoteliku wet zaglądnie i co z tym opisem, który został??
-
Tak jak Kiwi napisała, pies, a raczej Cezar (choć nie reaguje na to imię nic a nic :) ) jest w wyraźnie lepszej kondycji niż wczoraj. Na powietrzu nawet całkiem mocno ciągnie na smyczy :) To co teraz najważniejsze, to dom, chociażby tymczasowy. Ważny jest ogród, bo pies źle się czuje w zamnknięciu. Ja wiem, że hotel w Wieliczce to niebo w porównaniu ze schronem, ale gdybyście widziały te oczy i łapę na szturchającą zamnknięce :( On nawewt nie chciał wejść do pomieszczenia gdzie są kojce. Kiwi mówi, że tak przeżywam, bo to "mój" pierwszy psiak. Mozliwe... Faktem jest, że nie mogę przestać o nim mysleć. Jak tylko znajduje się w zamnkniętym pomieszczeniu przybywa mu kilka lat. Psiak jest tak łagodny jak baranek. Zaszczycił mnie nawet liźnięciem w policzek :) Skradł mi serce i nie wiem co z tym robić dalej. Mieszkam w bloku, nie mogę go zabrać bo byłoby mu tu gorzej niż w hoteliku (za dużo schodów do pokonania dla jego schorowanych nóg)!!! Pomocy!!!!!!!! Znajdźmy mu człowieka, który doceni pracę i serce. Ten pies całe życie oddał ludziom. Pokażmy mu, że teraz, kiedy jest stary i nie może pracować dalej jest wiele wart! Tak po prostu trzeba.