ooo, to moja chyba nie wie, ze mokry malamut to zamarzniety malamut :roll:
Kiedys czterdziesci minut z zegarkiem w reku stalam nad brzegiem sporego pola, na ktore wylala Wisla a ona usilowala polowac na kaczki. Miejscami nie bylo gleboko wiec czasem odpoczywala...ekhhhmmm na plusie to bylo moze ze 2 stopnie i wietrzycho takie, ze niemal mnie porwalo...
A moze mokry malamut to zamarzniety wlasciciel??:evil_lol: