Jump to content
Dogomania

Tweety

Members
  • Posts

    5658
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Tweety

  1. przyłączam się do apelu BasiD. Kto ma dom bez kociuszków, żeby pomóc Tygryskowi? On sobie bez nas nie poradzi, podda się. Ci co znają koty wiedzą, że kot, który się poddaje, może odejść w ciągu jednego dnia tylko z powodu stresu. To bardzo delikatne stworzenia. On musi wiedzieć, że jest kochany, że jest dla kogoś ważny. On musi mieć swojego człowieka, choćby tymczasowo. W innym razie niedługo będziemy go opłakiwać :-(
  2. biedne kotusie z FIV, nikomu nie potrzebne:-(
  3. Dom znalazł sobie innego kotka :-( Olcia znowu przegrała ze zdrowymi kociuchami :-(
  4. No i już nie potrzebna :-( Olcia znowu szuka stałego domu
  5. Tygrysku gdzie twój domek? Olenka też go już nie ma :-(
  6. [quote name='jo_joanna']czyli jest w Siemianowicach? Bo ja własnie wpadłam tu zziajana[/quote] to złap oddech i zacznij się cieszyć :evil_lol:
  7. [quote name='Gem']Tak, za chwilę wyjeżdżamy z Taminą. [/quote] Nie wiem czy Gem mnie nie udusi jeżeli ja o tym napiszę ale Tamina ..... MA SWÓJ DOM!
  8. kto może wziąć Tygryska na tymczas?
  9. Czy jest ktoś kto może nam pomóc? Ta wizyta jest bardzo potrzebna!
  10. Czy jest ktoś kogo zainteresuje los Tygryska i kto nie pozwoli mu odejść? Ja mam trzy kociuszki i żadnej możliwości izolacji, błagam o pomoc :modla: :modla: :modla:
  11. Ponawiam prośbę, Oleńka nie jest kicią, o którą toczą się walki uliczne, dlatego bardzo mi zależy na sprawdzenie tego domku
  12. Dla Tygryska przebywanie w klatce w lecznicy, którą i tak za chwilę będzie musiał opuścić i udać się ... do nikąd, jest bardzo dużym stresem. Biorąc pod uwagę jego niską odporność związaną z nosicielstwem FIV to właściwie wyrok, bo ten stres może wykończyć go w kilka dni. Czy ktoś, kto nie ma kota albo jest w stanie skutecznie je od siebie odizolować mógłby pomóc Tygryskowi? Czy ten śliczny kotek w kreski (jak mawia moje najmłodsze dziecię) musi umrzeć w wieku 3 lat?
  13. może zarazić jeżeli ma z nimi bezpośrednią styczność. Wirus poza kocim organizmem ginie w kilka minut. A pomóc mu mozna oferując choćby tymczas, bo inaczej to będą jego ostatnie dni w tej lecznicowej klatce
  14. czy ktoś znajdzie kawałeczek miejsca u siebie dla nieszczęśliwego kociaka? On nie może zostać sam w klatce w lecznicy, to dla niego wyrok śmierci, pod którym będziemy podpisani :shake:
  15. czy nie ma nikogo w tamtych okolicach?
  16. [quote name='Agnieszka(Visenna)']Brawo, wspaniale.Dziękujemy w imieniu Wedelka Qroqiet. Odnośnie pozostałych piesków - szczególnie ten tymczas jest awaryjny w przypadku Vanilki - z jakich względów, już wspomniałam. Powodzenia i.. pomocy :placz:[/quote] Vanilka nie może trafic do schronu. Ona jest chora i pewnie nikt jej stamtąd nie weźmie.Co ją czeka? Strach pomyśleć
  17. ja tez tak uwazam: koncepcja ogólnie jest słuszna :loveu: brawo Qroqiet :multi: Wedelku, pakuj miski!:loveu:
  18. Oczywiście, to nie koniec nieszczęść, które spotkały kociuszka. Ostatnio okazało, że jest nosicielem FIV. Miał juz swój tymczasowy domek ale po tym badaniu Tygrysek wylądował w klatce w lecznicy, z której musi sie wynieść. To dla niego straszny stres, bez kochającego człowieka, bez domu, bez nadziei ....Ten stres może go wykończyć, może zaraz nie będzie komu pomóc ... Czy możemy do tego dopuścić? Czy wolno nam skazać tego kociuszka na śmierć?
  19. a tu zdjęcia: To są zdjęcia z czerwca 2004 i tygrysek z mamą a to z listopada 2004
  20. Mamucik napisała na miau: Znam Tygryska od urodzenia - on jeden z całego rodzeństwa pozostał na ulicy. To młody kot - ma 2,5 roku. Tyle już przeszedł. Pamiętam go jak szalał z listkami, było w nim tyle radości. Potem wyrzucono go wraz z rodzinką z piwicy. Jego mama zamieszkała u mnie, siostra i brat zginęli pod kołami. Jego ukochanego brata - bardzo wówczas chorego, wzięłam z ulicy. Przygarnęła go znajoma, nie mogła wziąść dwóch. Jak on wtedy strasznie płakał, nigdy nie widziałam, zeby kot tak rozpaczał. Został sam. Przeniósł się do piwnicy obok, tam, gdzie mieszkał Tygryś. Tygryś i Ulubieniec przygarnęli go i uznali za swego. Zaprzyjaźnił się z pewną koteczką. Byli nierozłączni i TYgrysek znów poczuł się bezpieczny. Pewnego dnia koteczka nagle zaginęła, w tym samym czasie zaginęły też dwa wychodzące domowe, a Tygryś był tak przerażony, że od dnia zaginiecia koteczki przez tydzień nie wychodził z piwnicy. Nie wiem, co wówczas widział, ale od tamtego czasu przestał być radosnym kotem. Nie szukał nawet swojej towarzyszki, jakoś tak zapadł się w siebie. W piwnicy w tym tez czasie pojawił się wielki, zagłodzony, dziki kocur. Upodobał sobie Tygryska do bicia. Rano mieszkająca w tych blokach karmicielka znajdowała w piwnicy ślady krwi i kłaczki, takie jak Tygryska. I Tygrysek zaczął chorować, bo bojąc nocować w piwnicy - spał pod samochodami. Już wtedy prosiłam drugą Karmicielkę o wzięcie go do siebie. U mnie banda rozrosła się tak, ze nie miałam jak to zrobić. Niestety, gł z uwagi na swojego starego kota uznała, że jest to niemożliwe. Zaczynam więc szukać mu domku, zwróciłam się też o pomoc do wrocł. kociego życia, pojawiają się tam domki i stałe, i tymczasowe. Tylko kto da szansę ulicznikowi. Teraz Tygrysek to szare futerko, zupełnie bezsilne wobec dopadającego go za każdym razem losu. To łagodny kot, tym bardziej teraz, kaleki, nie da sobie rady. Potrafi bardzo przywiązać się do człowieka, tylko, czy będzie miał dany ten cud.
  21. Szukamy kogoś z Kutna do wizyty przedadopcyjnej! Tak trudno było znaleźć jej dom, pomóżcie proszę :modla:
  22. patrzyłam na mapę dogo ale najblżej Łódź wypadła :shake:
  23. czy mamy kogoś z Kutna do pomocy?
  24. czy ja mogę prosić o szczególne kciuki? jak również zapytać czy jest ktoś z okolic Kutna kto zrobi wizytę przedadopcyjną :cool3: ?
  25. jeżeli Wedelek ma trafic do Krzesimowa to i tak będzie mu bez porówania znacznie lepiej u qroqiet, nawet gdyby musiałbyć 10 godzin sam niż w schronie gdzie może nawet pojść do uśpienia. Takie jest moje zdanie aczkolwiek nikt, poza mną, nie musi się z nim zgodzić:evil_lol:
×
×
  • Create New...