Lunkę wnikliwie obejrzał okulista z Polikliniki Weterynaryjnej w Kortowie, stwierdził, ze to uraz mechaniczny rogówki, juz gojący się. Dla przyspieszenia zapuścił krople, uprzedzał, ze bolesne, ale mała nawet nie zdązyła zareagować, potem jeszcze żel do oczka... Pan dr powiedział, ze będzie wszystko dobrze, nie bedzie śladu po rance. Zagladał skomplikowana nową (!), "maszyną" do oczu... Generalnie Lunka zachowywała się jak dama.
Przy okazji okazało sie, ze malutka ma niewielki wyciek z pochwy, to szybciutko odbyło sie usg, wyszło niewielkie zapalenie, "młodzieżowe". Dostała lek dopochwowy.
Nie musze pisać, że wzbudzała duże zainteresowanie.:)
Widać, że sunia pomału przywyka do nowego otoczenia, raczej jest ostrożna. Na zewnątrz jest niepewna, ogonek ma pod brzuszkiem. W samochodzie czuje sie b. dobrze.
Troszke przybyło jej ciałka, ale to nadal niebywała chudzinka na patyczkowatych nóżkach.