Jump to content
Dogomania

Ivory

Members
  • Posts

    240
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Ivory

  1. Witam. Tak jak napisała Mag.da -Ineczka przyjeżdża na urlop do mnie. Zawita w sobotę późnym wieczorem a wyjedzie 14.07. Postaram się zrobić dużo fotek i jak TZ mi zmniejszy powstawiam tu na wątek. Pozdrawiam wszystkich, a szczególnie Mag.dę i Erkę;)
  2. [IMG]http://img152.imageshack.us/img152/7806/image100vv1.jpg[/IMG] Śliczna Niunia, koniecznie musi znaleźć Domek na stałe. :loveu: Może trzeba zmienić kierownika w Wołominie? Oni chyba myślą że do tych stołków to na stałe są przyklejeni. W Radomiu też tak myślał :cool3: jeden...
  3. Trafiłam tu dopiero dziś przez banerek z wątku Mamby. I oczy mi wyszły na wierzch :-o Jak można tak robić?? Jeszcze być tak pewnym siebie i bezwstydnie twierdzić że nie jest się złodziejem. Wstyd pochodzić ze stolicy przy takich parszywych pseudoludziach. Ma ktoś zdjęcie tego czegoś??:evil_lol:
  4. Przeczytałam własnie o Rufusie, biedne psisko. Dlaczego te psy które maja wyjątkowego pecha w życiu, kiedy los się do nich uśmiechnie, odchodzą w najmniej oczekiwanych okolicznościach? Niech szlak trafi tego babola. Wetka??Po studiach?I nie wie, że przyszyła pęcherz-wierzyć się nie chce. Współczuje Ci Czarna Ando. Zabawa w Boga jest najtrudniejsza.Wierzę,że jak kazdy Dogomaniak zrobiłaś wszystko co było w mocy istoty ludzkiej. Trzymaj się ciepło.
  5. Właśnie obejrzałam zdjęcia z kąpieli i "senne marzenia Mamby". Jest super i miała na nich minę jakby wreszcie znalazła swoją przystań, pewnie dlatego nie chciała iść do klatki następnego dnia.:shake:
  6. :shake: Naprawde brak słów co tam się dzieje. Przecież sama nazwa schronisko wywodzi się od schronienia, a tym psom chyba było już lepiej kiedy się błąkały. To chyba jest śmiertelnisko. :shake: Kiedy takimi instytucjami zaczną się zajmować ludzie którzy chcą jak najlepiej dla tych wspaniałych stworzeń? Kiedy? Dofinansowania z UE ida do prywatnych kieszeni a nie po to by warunki były lepsze.My dogomaniacy mamy po jeden, dwa, trzy czworonogi, jak mamy zapewnić tym stworzeniom skrzywdzonym przez "kwaziludzi" normalne warunki??:angryy:
  7. Podnoszę, bo znów Koszi uciekłaś, a domek można znaleźć na pierwszych stronach
  8. Dopiero dziś przeczytałam wątek. Kolejny czarnuszek w potrzebie. Sama mam kochaną czarną mordkę i stąd sentyment.Podnoszę
  9. [URL="http://imageshack.us/"][IMG]http://img293.imageshack.us/img293/6803/obraz278iz3.jpg[/IMG][/URL] [SIZE=3]Koszi się przypomina.[/SIZE] [SIZE=3]Może to właśnie Ty dasz jej dom na jaki zasłużyła. Jej życiowym pechem dałoby sie obdzielić parę istnień. Zatrzymaj się na chwilę i spójrz w te oczy pełne nadziei na nowe życie. Który z ludzi po takich przeżyciach miałby jeszcze tyle siły?[/SIZE]:shake:
  10. [quote name='_beatka_']Ci ludzie sobie domy budują za pieniądze które powinny pomagać zwierzętom...to wlaśnie jest XXI wiek.....[/quote] Już jeden kierownik schronu z Radomia wyleciał:diabloti: , może ten też powinien tak skończyć? :angryy: ? Gdzie jest Ligota?? Jakie województwo??
  11. To jest przerażające. Mamy XXI w. Co z tymi "ludźmi" się dzieje? Podnoszę
  12. Kopiuję historie Koszi,żeby przeczytali zainteresowani i dali jej dom. Historie z postu PIANKI: [COLOR=#222222][FONT=Verdana]Nazywam się Koszi....[/FONT][/COLOR] [COLOR=#222222][FONT=Verdana]Przebywam teraz w schronisku w Rudzie Śląskiej. Moje życie ciągle ulega zmianie. Człowiek wciąż zawodzi. Proszę przeczytaj moją historie i pomóż mi, a ja na pewno ci się odwdzięczę.[/FONT][/COLOR] [COLOR=#222222][FONT=Verdana]Dwa lata temu urodziłam się w ciepłym miejscu. Było dużo miłości. Gdy ja i moje rodzeństwo podrośliśmy zaczęli przychodzić obcy ludzie, zabierali po jednym piesku, aż w końcu zostałam ja sama. Moi właściciele czekali aż ktoś się zjawi i mnie w końcu zabierze. Niestety gdy skończyłam 6 miesięcy, znudziło im się czekanie. Wyrzucili mnie. Nie rozumiałam ich decyzji...tak bardzo się do nich przywiązałam....[/FONT][/COLOR] [COLOR=#222222][FONT=Verdana]Na dworze było tak zimno...naszczęście szybko znaleźli się ludzie, którym zrobiło się żal malutkiej, biednej kuleczki samej na dworze. Jednak pani, która mnie wzięła miała już pieska i małe mieszkanie. Trafiłam do jej sąsiadki. Nie było mi źle, spałam w łóżku, pani dużo mnie przytulała. Cieszyłam się z każdego jej powrotu, z każdego wspólnego spaceru, z każdej okazanej mi czułości. Później jednak zaczęły się kłopoty...przeżyłam u swojej pani ponad rok. Nigdy nie zapomnę tych wspaniałych chwil spędzonych z nią. Gdy tylko dostałam pierwszą cieczke, pani mnie nie upilnowała....zaszłam w ciąże. Właściwie to się cieszyłam...cieszyłam się, ze będę miała kim się opiekować...niestety....gdy tylko urodziłam, pani zabrała moje maleństwa i je utopiła. Przeżyłam prawdziwy wstrząs...dlaczego ona to zrobiła? Tak bardzo ich potrzebowałam. Ale pogodziłam się z decyzją mojej pani, w końcu bardzo jej ufałam. Ktoś namówił moja panią do mojej sterylizacji. Pani była niechętna, ale pod przymusem sąsiadów wysterylizowała mnie.[/FONT][/COLOR] [COLOR=#222222][FONT=Verdana]Pani zaczęła poświęcać mi coraz mniej czasu, nigdy mnie nie zaszczepiła, co stało się przyczyną kolejnych problemów. Zachorowałam... Moje ciało z każdym dniem słabło. Starałam się pokazać pani, że wszystko mnie boli, ze jest mi źle. Ale ona stwierdziła, że jestem zdrowa. I zamiast przeznaczyć pieniądze na moje leczenie, kupiła sobie alkohol. Przyszedł dzień w którym nie potrafiłam już wstać o własnych siłach. Zostałam na początku lipca 2006roku wyniesiona na kocu przez sąsiadów pani. Tak bardzo się wtedy bałam, przeczuwałam, że dzieje się coś złego. Ludzie zabrali mnie do weterynarza, który jednoznacznie stwierdził: nerwowa odmiana nosówki. Potem zabrano mnie w dziwne miejsce, gdzie panuje smutek, żal, tęsknota, śmierć. To było schronisko. Jednak ludzie tutaj okazali się wspaniali. Rozpoczęła się walka o moje życie. Miałam nadzieje, że jak tylko dojdę do siebie to wrócę do mojej pani, która tak kocham...[/FONT][/COLOR] [COLOR=#222222][FONT=Verdana]Długo walczyłam, weterynarz schroniskowy dawał mi tylko 5% szansy na przeżycie, jednak ja się nie poddawałam i dzielnie walczyłam. Czułam się coraz lepiej, ale ciągle słaniałam się na nogach. Pamiętam jak raz przyszła odwiedzić mnie moja własna pani. Ta się ucieszyłam gdy ją zobaczyłam. Chciałam wyjść z tej klatki i ją przytulić, ale ona poszła sobie. Chciałam za nią biegnąć, piszczałam, wołałam ja, bez skutku. To był ostatni raz kiedy ją widziałam. [/FONT][/COLOR] [COLOR=#222222][FONT=Verdana]Kiedy cały czas ściągało mnie na prawą stronę i nie było widać poprawy zabrano mnie do kliniki. Weterynarz zmienił leki, po których śladu po chorobie nie było żadnego. Zaczęłam wychodzić na spacerki, które sprawiały mi dużo radości. Bo przecież ciągle siedziałam w klatce. Tak bardzo brakowało mi nie raz obecności człowieka..... Długo czekałam na to, aż w końcu ktoś mnie pokocha....Moja historia ukazała się w gazecie. Po paru dniach zainteresowała się mną pewna pani.[/FONT][/COLOR] [COLOR=#222222][FONT=Verdana]To była moja wielka szansa. Pojechałam do niej pociągiem w październiku 2006 roku, trochę się denerwowałam, ale cieszyłam się, ze w końcu będę miała prawdziwy dom. Jak bardzo się wtedy myliłam... Było mi tam dobrze, wieczne ganianie po ogrodzie z psami, miska zawsze pełna, wiele miłości. Nie znałam podstawowych zasad w domu, bo wcześniejsza właścicielka mi ich nie przekazała. Wiele się tutaj nauczyłam. Zrozumiałam między innymi, ze w domku załatwiać swoich potrzeb nie wolno. Ciągle nie rozumiem dlaczego moje życie się tam skończyło...Po 2 miesiącach poszłam z panią na spacer. To był bardzo dziwny spacer. Poszliśmy w głośne miejsce jakim jest dworzec, pani oddała mnie komuś. Dlaczego? Czy każdy człowiek najpierw kocha a potem wyrzuca jak zepsutą zabawkę?[/FONT][/COLOR] [COLOR=#222222][FONT=Verdana]Znów trafiłam do schroniska, gdzie szary mur skrywa za sobą rzędy boksów, ciasnych, zimnych i dusznych... Przez dziurę w daszku kapią krople wody ...zimno, smutno, ponuro. Zapytasz: czy to więzienie? Odpowiem tak... Więzienie dla tych niechcianych, codziennie porzucanych.[/FONT][/COLOR] [COLOR=#222222][FONT=Verdana]Codziennie śnie o takim prawdziwym domku, który kiedyś był, o porannych pieszczotach, o własnej pani, która przecież kiedyś mówiła, że kocha, o wspólnych spacerach do lasu ...[/FONT][/COLOR] [COLOR=#222222][FONT=Verdana]Proszę Cię pomóż mi. Obiecuje, że teraz już będę mocniej się starać, żeby nie zawieść....[/FONT][/COLOR] __________________
  13. [IMG]http://img123.imageshack.us/img123/6672/obraz141nr7.jpg[/IMG]
  14. [B]Koszi podnoszę Cie zebys znalazła prawdziwy domek[/B]
  15. Podnoszę zkochane kundle. DOMKU ZNAJDŹ SIĘ...
  16. KOSZI nastał nowy rok i myślę że każdy kto czyta Twoją historię chciałby żebyś znalazła dom pełen radości, miłości, ciepła, wspaniałych spacerów i z pięknie pachnącymi smakołykami na codzień. Wskakuj więc na samą górę. I trzymamy za Ciebie kciuki, bo wyjatkowo smutna ta Twoja historia :shake: Pokazująca jak wstrętnym gatunkiem potrafią być ludzie...
  17. Z Inką wszystko O.K. Mój wpis wynika z tego że moja przyjaciółka wzięła w maju Indię ze schroniska na Śląsku- bardzo podobną do Nigry. Później ona została przyjaciółką i Nigry i Inki, razem biegały, bawiły się, były cudowne spacery i pod koniec października India z moją przyjaciółką pojechała na weekend, żeby pobiegać wychasać się do woli. Tam gdzie były było dwoje dzieci i któres z nich wypuściło ją na dwór bez wiedzy dorosłych. Teren wokół domu nie był ogrodzony, a drogą jechał ciągnik ( a na ciągniki India była bardzo uczulona) poleciała naszczekać na ciągnik i potrącił ją wyprzedzający ciągnik samochód. Oczywiście kierowca nawet się nie zatrzymał. Kiedy tylko po ok. 5 min przyjaciółka zorientowała się że India została wypuszczona wybiegła ja zawołać. Wołanie nie przynosiło skutku więc zaczęła jej szukać. India siedziała wystraszona w krzakach, miała rozwalona łąpę. Przyjaciółka pojechała z nią od razu do weta. została postawiona diagnoza- złamanie kości udowej- odpryski od kości i przesunięte kości miednicy. Operacja została przeproweadzona po 2 dniach.Miało być już super, niestety po 5 tyg India nadal nie wstawała, co zaczęło niepokoić weta. Przyjaciółka zabrała ją i wróciły do W-wy. W W-wie poszły do kliniki bardzo dobrej na Bemowie, która ma swoich specjalistów, po badaniach okazało się że wczesniej przez liczne krwiaki nie było widać uszkodzenia kręgosłupa. Diagnoza dr. Sterny brzmiała- eutanazja, bo pies będzie się bardzo męczył.Faktem jest że India cały czas od wypadku szczekała wyła przyjaciółka właściwie nie spała przez te 6 tyg. Na początku wiedziałyśmy że boli ją po operacji, a potem głupie myślałyśmy że wyje, bo przyzwyczaiła się ze cały czas się ją głaszcze przy niej siedzi,że jest to taki terror z jej strony, a to był ból. Tak mi cholernie szkoda że po błąkaniu się i totalnym wychudzeniu trafiła do schronu tam była 1/2 roku została zaadoptowana i miała wszystko i wszyscy myśleliśmy że będzie happy end a koniec okazał się taki tragiczny:shake:
  18. LusInka jest u mnie- Pańcio wyjechał na parę dni. Zrobię fotki i dodam i niech wszyscy zobaczą tą kluskę. Inka waży ok 24kg to już raczej astek z wyglądu :evil_lol: Dalej jest bardzo infantylna. Dalej robiąc Nigrze na złość posikuje jak jest u mnie i dalej jej temperament jest nie do okiełznania:diabloti:
  19. To jest koffana mordka- kluseczka. Muszę znów pożyczyć aparat to zrobię zdjęcia i wstawię. Próbowałam zrobić zdjęcie komórką, ale ona jest za szybka:evil_lol: Posłanka dalej zjada jedno za drugim z jakiego materiału by nie były. A tak w ogóle nigdy nie widziałam tak radosnego psa:lol: . jak sie tylko wejdzie do domu to jest taka radość jakby była sama przez miesiąc. Za każdym razem kiedy ja wychodze albo Bartek jest rozpacz :shake: mimo że Pańcio zostaje. i to jest pies tak kochający ludzi że jest w nim -100% agresji jakiejkolwiek, ja nawet nie słyszałam żeby ona warczała, a szczeka tylko z radości albo na inne psy kiedy jest na smyczy. [B]Pozdrawiam wszystkich śledzących poczynania LusInki ;) [/B]
  20. Obserwuje historię Simby od początku i też staram się znaleźć dla niej domek- niestety bezskutecznie :( [B]a gdyby znalazł się domek dla dwóch zakochanych w sobie kundli to przecież byłaby to pełnia szczęścia...[/B] [B][SIZE=5][COLOR=red]SIMBA I BAMBO proszą o domek[/COLOR][/SIZE][/B]
  21. Co się dzieje z Evitą ? wszystko O.K?
  22. Niestety mogę tylko podnieść :shake:
  23. Nie wiem czy ktoś jeszcze tu zagląda :(, ale jeśli tak to chciałam pochwalić Inkę, która teraz wygląda jak pączuś przed Wami. A mianowicie 2 dni temu przed wyjściem z domku do pracy Pasńcio zapomniał o zamknięciu klatki i po ośmiu godzinach jak wrócił Ińcia jedynie zwinęła do klatki Pańcia kapcie i ciut pożuła. Widać panna dorasta, może niedługo zrezygnujemy z klatki. U mnie w poprzedni weekend podskubywała boazerię i krzesło które ma siedzenie z rafi, ale tak delikatnie:evil_lol:
  24. [B]chciałabym jeszcze dodać że czarne zwierzęta są najbardziej delikatne i oddane w stosunku do swojego człowieka. WIEM BO SAMA MAM TĄ PIĘKNOŚĆ ZE ZDJĘCIA[/B].;) [B][SIZE=4][COLOR=red]POLECAM GORĄCO CZARNE CUDA!!![/COLOR][/SIZE][/B]
×
×
  • Create New...