Wiecie... ktoś kiedyś opowiadał taką historię..(a może ją gdzieś przeczytałam, ale nie pamiętam gdzie..):
Do schroniska przyszła starsza kobieta i chciała zabrać do siebie psa. Pracownicy podsuwali jej najładniejsze psiaki jakie mieli jednak ona ciągle mówiła, że nie po takiego psa tutaj przyszła... w końcu sama poszła na sam koniec schroniska - do miejsca, gdzie mało kto zagląda i gdzie czekające zwierzaki prawie utraciły nadzieję na nowy dom... zabrała najstarszą, schorowaną sunie. Pracownicy otworzyli ze zdziwienia oczy, a starsza pani powiedziała tylko:" A ja to niby jestem piękna i młoda?"
Piękna historia...:placz: może Staruszek też znajdzie tak kochającą bezinteresownie panią...