Witajcie. Jak nieliczni już wiedzą mam na imie Martyna i dotychczas poszukiwałam yorka do oddania za niewielką opłatą. Zamieściłam swoje ogłoszenie na różnych forach. Otrzymałam wiele negujących postów. Większość chciało mnie "znokałtować" mówiąc ze dlaczego szukam yorka a nie kundelka ze schroniska, że to co robie jest śmieszne... Ja odpisywałam, że poprostu każdy ma swoje upodobanie a ja kocham yorki i właśnie teraz moge mieć tego psiaczka! W sumie to nikt nie wierzył. A tu miłe zaskoczenie! Znalazłam ogłoszenie i wysłałam tam moją propozycje (identyczną jak tu na forum) pocztą e-mail. Odziwo bardzo szybko dostałam odpowiedź więc zadzwoniłam i... jest! Za dokładnie 5 dni odbieram moją Księżniczke. To śliczna, miesięczna sunia! Już ją kocham! Oszalałam na jej punkcie! Ale jest jedna sprawa przez którą, yorkomaniacy mogą mnie ciągle atakować. Moj piesek nie ma rodowodu. Nie wiem jak wy wszyscy to odbierzecie, ale ja napewno nie przestane kochać swojej Pupilki przez to że nie ma jakiegoś tam świstka papieru za który sie płaci kupe pieniedzy. Nie. Dla mnie żaden pies nie ma ceny i MIŁOŚĆ TEŻ NIC NIE KOSZTUJE kiedy płynie z serca! Pewnie teraz wiele osób pomyśli: ocho, pewnie jakiegoś kundla kupiła! Jeśli ktoś tak myśli to jego sprawa. Jeśli nawed nie jest 100% yorkiem to niezmieni mojej decyzji o wzięciu tego psa. Mówcie co chcecie. Pewnie posypią sie pytania typu: a skąd wiesz co ci z tego psiaka wyrośnie? Nie wiem,niczego to nie zmieni. Prosze nie negujcie mojego postępowania i zdania, tak sie starałam by mieć tego wymarzonego Yorka! Pozdrawiam wszystkich i niebawem umieszcze tu zdjęcie mojej Suzy. B U Z I A K I ! ! !:buzi:
Martyna :)